Pokochałam niewłaściwego faceta

Pokochałam niewłaściwego faceta

Monika Banasiak
Monika Banasiak / Źródło: Facebook / Monika Banasiak
Film Patryka Vegi godzi w moje dobre imię i jest zagrożeniem dla mojego bezpieczeństwa finansowego – mówi Monika Banasiak, była żona „Słowika”, autorka książek o kobietach mafii.

Podobał się pani film „Kobiety mafii 2” Patryka Vegi?

Rozumiem, że Vega aspiruje do tytułu polskiego Quentina Tarantino, ale nigdy nim nie będzie. Pozbądźmy się złudzeń. Razi mnie forma filmu, która sięga poziomu rynsztoka. Niemoralne jest zarabianie pieniędzy na robieniu takich filmów. Mnie wytykano, że wyjeżdżałam na wycieczki i kupowałam biżuterię za pieniądze zrabowane przez mojego byłego męża, a bije się brawo, kiedy Vega zarabia pieniądze na ludzkich tragediach, propagowaniu życia przestępczego i zrabowanym moim życiorysie.

Czy to film o pani?

W żadnym wypadku nie utożsamiam się z bohaterką graną przez panią Katarzynę Warnke. To jest wymyślona, nieprawdziwa postać. Nie ma ze mną, z moimi emocjami i konstrukcją psychiczną nic wspólnego. Ale scenariusz i wiele scen filmu są skopiowane z mojego życia, o którym przecież piszę w swoich książkach: „Królowa mafii”, „Słowikowa o więzieniach dla kobiet” i „Twarzą w twarz”. Symbole kojarzą się jednoznacznie – bohaterka, tak jak ja, napisała książkę pod niemal identycznym tytułem – „O królowych mafii”, udziela wywiadów, zdjęcia są kręcone w areszcie śledczym, w którym spędziłam dwa i pół roku, a okoliczności są tożsame z sytuacjami, które opisuję w książce. Ja nie dałam prawa panu Vedze – zresztą nigdy mnie o to nie pytał – żeby wykorzystywał mnie i moje życie i wycierał sobie nimi swoje brudne buty.

Ma pani pretensje do aktorki?

Absolutnie nie, uniosła tę rolę, a właściwie zagrała to, co jej kazano. Postać tej kobiety jest śmieszna, żenująca, głupia, pusta i nieprawdziwa. A przecież ja jestem inna. Oczywiście nie będę hipokrytką, seks uwielbiam, jestem w związku z mężczyzną o 16 lat młodszym. Ale ja uprawiam seks na szlachetnej muślinowej czerwonej pościeli z mężczyzną, którego kocham, a nie z byle ochroniarzem na biurku albo na tyłach nocnego klubu. Nigdy nie osiągnęłam tak niskiego poziomu. Według mojej wiedzy takie kobiety jak bohaterka kreowana przez Vegę w tamtym środowisku nie miałaby racji bytu. Na pewno nie jako żona, nawet nie jako kochanka. Może jako pani na 15 minut. Nie jestem urażoną księżniczką na ziarnku grochu, która się oburza, że ktoś coś o niej powiedział. Ja jestem zniesmaczona formą, tym, w jaki sposób reżyser ociera się o moje życie. Zresztą w filmie cały ten świat to karykatura rzeczywistości, o tyle groźna, że widzowie gotowi pomyśleć, że prawdziwa.

A jaki jest naprawdę świat kobiet mafii?

Ten świat widziany oczami kobiety jest przepełniony wielką dawką okrutnych emocji. Przemoc, agresja psychiczna i fizyczna, gwałty, nienawiść, chciwość i zawiść – to są doświadczenia kobiet z tego środowiska. Moralnie czuję się zobowiązana, żeby reagować, bo filmy pana Vegi są czystą zachętą, aby wejść w ten niebezpieczny światek. Amerykański sen Vegi o gangsterce zniszczył dziesiątkom kobiet życie, rozbił rodziny, odebrał rodzicom dzieci, zrujnował psychikę, niejednokrotnie doprowadził do konfliktu z prawem. Na przedpremierowym pokazie swojego filmu powiedział, że w młodości był socjopatą, zawsze chciał zabijać, ale, dzięki Bogu, został reżyserem i teraz może robić to na planie filmowym. Pytanie, czy swoimi filmami nie wychowuje gangsterów. W wywiadach podkreśla, że każdy w filmie znajdzie coś dla siebie – panowie teoretycznie znajdą piękne panie i łatwe pieniądze. Panie znajdą czułych pseudotwardzieli, za pieniądze których będą się pławić w luksusie. Nie wolno pokazywać takich obrazów, zwłaszcza w dobie tak dużej przemocy, strzelania na ulicach, zabijania prezydentów miast, w dobie wciągania kokainy z desek klozetowych przez dzieci w szkołach, podawania pigułek gwałtu w nocnych klubach. W latach 90. eskalacja przemocy była zarezerwowana tylko dla półświatka, dla marginesu. Dziś przemoc i narkotyki są wszędzie i dla każdego. Moje poczucie przyzwoitości i zasad kłóci się z brudną i nieprawdziwą wizją przerysowanego świata Vegi.

To nie jest film o silnych kobietach?

Kogo Vega nazywa silną kobietą? Według niego siła kobiet tkwi między nogami? Według mnie tkwi w zupełnie innym miejscu. W głowie. On nie opowiada o kobietach silnych. Przeciwnie, mówi o słabych, zdeprawowanych, wykorzystanych i manipulowanych przez bandytów. Silne kobiety to te, które dały radę z takich środowisk się wydostać i iść przez życie prostą drogą. Skoro pan Vega tak lubi silne kobiety, może będzie miał ochotę porozmawiać ze mną.

Co pani planuje?

Jestem postrzegana jako osoba publiczna. Funkcjonuję w pewnych kręgach, piszę książki, działam w coachingu, w fundacjach i pracuję, aby pomóc innym kobietom, które miały nieszczęście wplątać się w niewłaściwe relacje społeczne. Prowadzę spotkania dla kobiet, które np. wychodzą z zakładów karnych i nie wiedzą, co ze sobą dalej począć. Jak taki obraz mnie, jaki zaserwował pan Vega, będzie działał na ludzi? Może być tak, że wielu, którzy pójdą do kina, uwierzy, że ja taka jestem. Ten film godzi w moje dobre imię i jest zagrożeniem dla mojego bezpieczeństwa finansowego.

Będzie pani próbowała dochodzić swoich praw?

Jeżeli Vega nie chciał się ze mną spotkać na planie filmowym, to spotkamy się na innym planie, na innej drodze i w innej sali, mniej kameralnej niż sala kinowa. Zaproszę pana Vegę do innego filmu, tym razem według mojego scenariusza.

Chodzą plotki, że naprawdę powstanie film oparty na pani życiu.

Szczegółów nie zdradzę, ale czuję, że powinnam zmierzyć się z kłamstwami pana Vegi i dać widzom możliwość poznania życia kobiet w tym trudnym i niebezpiecznym świecie przestępstwa i przemocy z innej – prawdziwej – perspektywy. Chciałabym pokazać drugą stronę medalu, aby każdy mógł ocenić, kto jest bardziej wiarygodny – pan Vega uprawiający pochwałę dramatu, czy ja, Monika, z własnym, poniekąd dramatycznym życiorysem.

Oburza się pani, że w filmie Vegi kobiety wydają pieniądze bossów, ale przecież to pani słynęła z luksusowych kreacji wystawnego życia.

Nie jestem hipokrytką, ale chciałabym coś sprostować. Oprócz tego, że byłam żoną Andrzeja, ja zawsze pracowałam. Miałam swój biznes i zawsze miałam swoje pieniądze. Na torebki i wakacje było mnie stać, zanim poznałam mojego męża. Pochodzę z bardzo przyzwoitej, żydowskiej, bogatej rodziny. Jestem jedynaczką, w moim domu wisiały wartościowe dzieła sztuki i jadało się na porcelanowej zastawie.

Mąż nie musiał dawać mi drobnych na rajstopy. Gdy mnie poznał, miałam swoje mieszkanie, własny samochód, pracowałam w dobrej firmie i zarabiałam przyzwoite pieniądze. Zwłaszcza że gdy poznałam Andrzeja, był skromnym chłopakiem ze Stargardu Szczecińskiego, właśnie przyjechał do Warszawy. Nie zafascynowały mnie wielkie mafijne pieniądze, których on jeszcze wtedy nie miał. Zresztą nasze życie wcale nie było aż tak wystawne i bogate, jak krążą legendy. Wtedy wyjazd do Turcji był luksusem, tymczasem dzisiaj średnio zarabiający Polak bez pieniędzy mafii może pojechać na weekend do Hiszpanii. Było nas stać na ślub w Las Vegas, ale teraz pary biorą ślub w Tajlandii. Na tamten czas oczywiście byliśmy zamożni, ale gdybyśmy mieli porównać, dziś tamto życie byłoby zupełnie przeciętne. Za to nieprzeciętne były emocje, jakie zaserwował mi Andrzej. Przecież go kiedyś kochałam i ten świat widziałam przez różowe okulary, które mi potem z hukiem spadły.

Żałuje pani tego małżeństwa?

Żałuję w życiu tylko tego, czego nie zrobiłam. Ale mam do siebie pretensje. Ludzie popełniają błędy, ale mądrzy wyciągną z tego wnioski, tak jak ja to zrobiłam. Błąd popełniony drugi raz nazywam głupotą, a na głupotę mnie już nie stać.

A co było największym błędem?

Że zawsze kochałam niewłaściwych facetów. Wiele kobiet popełnia ten sam błąd – nie kochamy konkretnego faceta za konkretne jego cechy, ale kochamy własne wyobrażenie o nim. Dziewczyny, nie łudźcie się, wasza miłość nie zmieni mężczyzny. Ja wyobrażałam sobie, że mój mąż to silny, mądry, wrażliwy, opiekuńczy facet, na którego ramieniu można się oprzeć, który nie oszuka, nie okłamie. Ten obraz runął, gdy zaczęto do nas strzelać, a pod nogami wybuchła mi bomba.

Z tego powodu ma pani problem ze słuchem?

Jedną z moich wielu wad jest to, że głośno mówię, za co przepraszam wszystkich, których na to narażam. Ale to dlatego, że siebie nie słyszę. Gdy wybuchło pod domem 4,5 kg trotylu, popękały mi bębenki w uszach. W bloku na Żoliborzu poleciały wszystkie szyby z okien. Ale zawsze byłam wierna do bólu i do głupoty. Nie opuszczam tonącego statku, bo nie jestem szczurem. Przy Andrzeju trwałam lojalnie do końca. I dostałam rykoszetem. Trafiłam do aresztu na 2,5 roku, choć z większości stawianych mi zarzutów, zwłaszcza najsilniejszego, czyli „kierowania zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym”, zostałam prawomocnie uniewinniona. Wierzę w polskie prawo i demokratyczną praworządność polskich sądów. Nie mam wątpliwości, że sąd potrafi odróżnić prawdę od kłamstwa. Jedyne, czego jestem winna, to niewłaściwej miłości do niewłaściwego mężczyzny. Jeśli taki zapis byłby w kodeksie karnym, to przyznaję się do winy.

Jest pani wściekła na „Słowika” za to wszystko?

Jestem zła na siebie. Dojrzałość polega na tym, aby ponosić konsekwencje swoich wyborów. A to był mój wybór. Dlaczego mam mieć do niego pretensje? Sama tego chciałam, wiedziałam, co wybieram. Mogłam się przecież na to nie zgodzić.

Ma pani pretensje do siebie?

Mam. Nie wybaczę sobie do końca życia rozpadu rodziny. Do męża mam prawo mieć żal o to, jakim okazał się ojcem – nieodpowiedzialnym, niegodnym takiego syna, jakiego ma.

Spotykamy się w hotelu Hilton. To nie przypadek, bo tutaj pani spędziła pierwszą noc po wyjściu na wolność.

Przyjaciel odebrał mnie z aresztu i przywiózł tutaj. Nie miałam dokąd iść, bo mąż kierowany zemstą, że odważyłam się od niego odejść, sprzedał nasze mieszkanie, a moje rzeczy spakował w kartony i wywiózł do przechowalni, płacąc jedynie za pierwszy miesiąc. Pamiętam, że w Hiltonie zamówiliśmy obiad – krewetki i befsztyk po angielsku, mój pierwszy normalny posiłek od lat. Nie byłam w stanie go zjeść. Tylko na te pyszności patrzyłam, nic nie przechodziło mi przez gardło. Kieliszkiem białego wina upiłam się od razu. Wieczorem, sama w pokoju, w czystym białym szlafroku, patrzyłam przez okno na uśpione miasto.

I o czym pani myślała?

Musiałam się porządnie zastanowić, jak pozbierać swój świat. Po wyjściu z aresztu zastałam umierającego ojca i chorą matkę w zadłużonym mieszkaniu. Zresztą tata odszedł miesiąc później. Nie miałam gdzie mieszkać i co jeść. W jednym z futer, które łaskawie oddał mi mąż, i w drogich butach Louboutin poszłam do Biedronki, wzięłam kefir, bułkę i zjadłam w sklepie. Nie zapłaciłam, bo nie było mnie stać na śniadanie.

Z czego teraz pani żyje?

Zaczynałam od zera. Na początku sprzątałam mieszkania i biura. O tym też nie omieszkał wspomnieć pan Vega. Kupiłam sobie samochód za 900 zł z przeciekającym dachem i niedomykającą się szybą. I czułam się w nim lepiej niż w dawnym mercedesie. Potem napisałam książki. Za pieniądze z tantiem otworzyłam salon medycyny estetycznej. Jestem z wykształcenia dyplomowaną pielęgniarką, a więc wystarczyło kilka kursów i szkoleń, abym doskonale zgłębiła wiedzę o medycynie estetycznej. Dziś aktywnie działam na rzecz kobiet wykluczonych i skrzywdzonych. Potrzebują pomocy i opieki, których często nikt im nie daje. Miałam potencjał w postaci samej siebie, normy moralne nie pozwalały mi obrabować kiosku ani nikogo napaść, aby zdobyć pieniądze na życie. Poszłam we właściwym kierunku. Ale inne kobiety często nie mają wyboru i rzadko kto potrafi to zrozumieć. Ja potrafię. Próbuję powiedzieć dziewczynom, że skoro mnie się udało, im też może się udać. I że niekoniecznie muszą wrócić tam, skąd wyszły.

Czy pobyt w areszcie to najgorsze, co się pani w życiu przytrafiło?

Bez wątpienia. Musiałam znaleźć receptę na to, jak przetrwać. Skupiłam się na sobie – ćwiczyłam w celi, biegałam, robiłam brzuszki, opalałam się na spacerniaku. Codziennie rano się malowałam, choć nie wiadomo dla kogo. Czułam, że muszę ochronić swoją kobiecość. To działało na mnie terapeutycznie. Nie jest sztuką ubrać się i dobrze wyglądać za pieniądze bogatego męża czy kochanka. Ale trochę trudniej, gdy przysługuje ci siedmiominutowy prysznic raz w tygodniu i spacer raz dziennie przez godzinę.

Przydomek „Słowikowa” pomógł?

Sława mojego męża mnie wyprzedziła. Do aresztu wchodziłam jako ta z najwyższej półki, szefowa wszystkich szefowych. Ale to nie ułatwiało sprawy. Bo bycie „Słowikową” w areszcie zobowiązuje. Osadzone spodziewały się, że będę bezwzględna i okrutna, czyli taka, jaka w powszechnym mniemaniu powinna być żona gangstera. A więc wystawiano mnie na próby, żebym potwierdziła status gwiazdy kryminału i zasłużyła na szacunek. Musiałam użyć inteligencji, aby nie doprowadzać do sytuacji, kiedy byłabym zmuszona skorzystać ze środków bezpośredniego przymusu jak agresja czy przemoc.

Bała się pani o zdrowie lub życie?

Niejednokrotnie. Strach jest bardzo pożądanym i pozytywnym uczuciem. Ale strachu nie należy mylić z lękiem. Strach jest wtedy zasadny, kiedy istnieją obiektywne ku temu czynniki. Ludzie się lękają, choć nie bardzo wiedzą czego. W areszcie robiłam wszystko, aby nie popaść w lęk, bo ten odbiera energię i zaburza myślenie. Za to bałam się niejednokrotnie o swoje zdrowie i życie. To jest miejsce, gdzie nawet diabeł chodzi z obstawą. Za tymi murami wszelkie pozytywne emocje – miłość, wrażliwość, empatia, przyjaźń – są odbierane jako największa słabość. Trzeba je głęboko zakopać, przybrać barwy ochronne tego miejsca i przetrwać.

Nie wszystkim się to udaje.

Niektóre kobiety popełniały samobójstwo, wieszały się, podcinały żyły. Do tego doprowadza strach.

Pani też o tym myślała?

Ja jestem wierzącą katoliczką, a więc samobójstwo było absolutnie wykluczone. Poza tym mam w sobie gen walki, gen przetrwania. Wierzę, że każdy ma zapisaną swoją drogę w reżyserii boskiej. A więc trzeba koleje losu przyjąć z pokorą i przetrwać. I prosić Boga o siłę. Byłam doprowadzona na granice wytrzymałości, bo w swoim mniemaniu osiągnęłam dno. Miałam wybór – albo tam zostać, albo się od tego dna odbić.

Panuje przekonanie, że środowisko gangsterskie dba o rodziny kolegów, którzy odsiadują wyroki.

To mit. Nikt mi ręki nie podał, nie dał złotówki, zresztą pewnie i tak bym nie przyjęła.

A ostracyzm ze strony środowiska?

Za co? Ja im nic nie zrobiłam, nikogo nie pomówiłam, nikogo nie oskarżyłam, nikt przeze mnie nie siedzi i nie będzie siedział.

Co mąż na to, że pani pisze książki, opowiada o życiu w tym środowisku?

A co on ma do mojego życia? Ja mam prawo mówić i robić, co chcę. A czy on miał prawo robić to, co zrobił naszej rodzinie? To on nas skrzywdził, ja tylko się bronię i reaguję. Nie miałam i nie mam żadnej wiedzy o działalności przestępczej Andrzeja. Nic nie wiem na temat jego interesów i interesów jego kolegów. A z racji tego, że już jestem starszą panią, to i pamięć mnie zawodzi.

Co powie pani „Słowikowi”, gdy skończy się jego wyrok?

Nie mam ochoty znać ani widzieć tego pana. Nie wiem, co bym powiedziała, milczenie jest gorsze od słów. Przez to, co zrobił naszej rodzinie, jest dla mnie skończony. W moich oczach może i jest „Słowikiem”, ale nie jest mężczyzną ani ojcem.

Okładka tygodnika WPROST: 9/2019
Więcej możesz przeczytać w 9/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2019 (1875)

  • My, obywatele 24 lut 2019, 20:00 Podobno po rozstaniu każdy rok związku odchorowuje się przez miesiąc, zanim dojdzie się do siebie. Z czasem spędzonym w socjalizmie jest gorzej. Bo jeśli rozmawiamy w 2019 r., to albo mówimy o dzieciństwie, zatem trauma, albo o... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 24 lut 2019, 20:00 BRAK DEMENTI ZE STRONY DONALDA TUSKA w sprawie inicjatywy 4 czerwca mocno zdenerwował Grzegorza Schetynę. Zresztą nie ma co się dziwić szefowi Platformy Obywatelskiej, bo na spotkaniu w Kijowie szef Rady Europejskiej miał obiecać... 6
  • Obraz tygodnia 24 lut 2019, 20:00 500 tys. zł to podobno najniższa stawka, za jaką Cezary Żak gotów jest wystąpić w nowym sezonie serialu „Ranczo” Przegrany Kazimierz Marcinkiewicz – jeśli były premier w ciągu 30 dni nie spłaci zaległych alimentów (wg byłej... 10
  • Info radar 24 lut 2019, 20:00 Kwieciński wiceprezesem EBI? Minister inwestycji i rozwoju może za kilka miesięcy zostać wiceprezesem Europejskiego Banku Inwestycyjnego – dowiedział się „Wprost”. Jerzy Kwieciński może być kolejnym ministrem, który po eurowyborach... 12
  • Randka w ciemno na deskach teatru 24 lut 2019, 20:00 Rozmowa z Antonim Pawlickim, aktorem 14
  • Mój przyjaciel geniusz 24 lut 2019, 20:00 Rozmowa z Joanną Przetakiewicz, projektantką mody, przyjaciółką zmarłego Karla Lagerfelda 15
  • Niech stoi 24 lut 2019, 20:00 Lewo PERFEKCYJNA ROBOTA! TRZECH MĘŻCZYZN SPRAWNIE, BEZ SZKÓD, A DO TEGO Z PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ZA SKUTKI, troskliwie położyło na ziemię pomnik ks. Jankowskiego. Cel był społeczny, motywacje moralne. Żadnego chuligaństwa, żadnej... 16
  • Pokochałam niewłaściwego faceta 24 lut 2019, 20:00 Film Patryka Vegi godzi w moje dobre imię i jest zagrożeniem dla mojego bezpieczeństwa finansowego – mówi Monika Banasiak, była żona „Słowika”, autorka książek o kobietach mafii. 19
  • Imperium Zbigniewa Ziobry 24 lut 2019, 20:00 Ma swoich sędziów, prokuratorów, radnych, ludzi w spółkach Skarbu Państwa. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, lider Solidarnej Polski, przez trzy lata rządów Zjednoczonej Prawicy zbudował polityczne imperium. 24
  • Wojna europejska 24 lut 2019, 20:00 PiS jako pierwszy pokazał swoje lokomotywy do Brukseli. Znane nazwiska, z Beatą Szydło i Joachimem Brudzińskim na czele, mają zmobilizować elektorat i nie dopuścić do zwycięstwa kandydatów Koalicji Europejskiej. 28
  • Czy aktorom wolno rządzić? 24 lut 2019, 20:00 Na pięć tygodni przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie, w tych względnie wiarygodnych sondażach prowadzi Włodzimierz Żeleński (czy raczej Wołodymyr Zełenski). Nieznacznie wyprzedził on ostatnio dwójkę dobrze znanych protagonistów... 31
  • Ruch wokół Tuska to za mało 24 lut 2019, 20:00 Potrzebna jest odnowa wartości prodemokratycznych w naszym kraju. Będę kibicował każdej tego typu inicjatywie – zapowiada Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia. 32
  • Starość 24 lut 2019, 20:00 Za chwilę obudzimy się z ręką w nocniku. Nie ma w Polsce żadnej polityki państwa wobec starych ludzi, nie ma systemu wsparcia rodzin opiekujących się staruszkami, nie ma oddziałów geriatrycznych, nie ma asystentów rodzinnych, nie ma... 35
  • Szkoła na polu minowym 24 lut 2019, 20:00 Gdy edukacja wkracza w sprawy światopoglądowe, zaczynają się protesty rodziców. A uczyć trzeba. 37
  • Wakacje z campami 24 lut 2019, 20:00 Małżeństwo z Piaseczna stworzyło ogólnopolską sieć campów – ośrodków wypoczynkowych dla dzieci i młodzieży. Mają swoją receptę na biznes. 40
  • Hossa Bessa 24 lut 2019, 20:00 Przekop niezgody 10 tys. drzew wyciętych w pięć dni. W zeszłym tygodniu ruszył przekop Mierzei Wiślanej i już wywołał skrajne emocje u lokalnych władz. Cieszy się Robert Zieliński, wójt gminy Sztutowo, który już zamierza postawić... 44
  • Przeciąć pętlę zadłużenia 24 lut 2019, 20:00 Minister Ziobro przyszykował bat na lichwiarzy. Może zaboleć. 45
  • Piekło po izraelsku 24 lut 2019, 20:00 Izraelska polityka jest podobna do polskiej, z tą różnicą, że tam jest wszystko bardziej. W toczącej się właśnie kampanii wyborczej wymachiwanie cepem polskiego antysemityzmu każdemu się tam przydaje. 47
  • Narody wybrane 24 lut 2019, 20:00 KS. MICHAŁ ZALEWSKI SJ Na co się jeszcze obrażać w ojczyźnie przeobrażonych i poobrażanych?” – śpiewał kiedyś Jacek Kaczmarski. Problem to nie byle jaki, bo choć lista wzajemnych krzywd i uraz w narodzie długa, to jednak... 51
  • Wartości, które są jak powietrze 24 lut 2019, 20:00 Wielu z was może się zastanawiać, co tutaj robię, ale wydaje mi się, że najlepsze odpowiedzi są proste. Tygodnik „Wprost” jest miejscem, w którym od zawsze powinienem być i tutaj pisać. 52
  • Liczy się nie tylko zysk 24 lut 2019, 20:00 Duże polskie przedsiębiorstwa już zrozumiały, że społeczna odpowiedzialność biznesu to nie wizerunkowa fanaberia, ale biznesowa konieczność. Teraz dołączają do nich mniejsze firmy. 54
  • Tylko najlepsi są wystarczająco dobrzy 24 lut 2019, 20:00 Kąpiel w płatkach róży, postacie z kreskówek namawiające do zdrowej diety, klocki z trzciny cukrowej. To przykłady praktyk społecznej odpowiedzialności biznesu firm, które są w tym najlepsze. 58
  • PKP Intercity inwestuje w ekologię 24 lut 2019, 20:00 Pociągi stanowią jeden z najbardziej ekologicznych środków komunikacji, dlatego są transportem przyszłości. PKP Intercity deklaruje kolejne inwestycje w proekologiczne rozwiązania. 63
  • Prospołeczna Enea 24 lut 2019, 20:00 Stypendia dla młodzieży, zajęcia sportowe, nauka udzielania pierwszej pomocy – to tylko mała część działań Grupy Enea w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu. 64
  • Energetyczny gigant bliżej lokalnych społeczności 24 lut 2019, 20:00 Tysiąc młodych piłkarzy rywalizujących o energetyczny puchar, energetycy czytający bajki chorym dzieciom, pracownicy malujący dziecięce sale w szpitalach – to tylko wybrane inicjatywy TAURONU w ostatnich miesiącach. 66
  • Kiedy brakuje tchu 24 lut 2019, 20:00 Sześć milionów Polaków cierpi na przewlekłe choroby płuc, a 23 tys. umiera rocznie z powodu raka tego narządu. Sytuację pogarszają palenie i najgorszy w Europie smog. 68
  • Płuca jak plastry miodu 24 lut 2019, 20:00 Przy tej chorobie płuca przypominają plastry miodu. Tylko szybka diagnoza i podjęcie leczenia mogą sprawić, że proces włóknienia zostanie spowolniony, a chory będzie żył dłużej. 70
  • Zniweluj stres 24 lut 2019, 20:00 Żyjemy w permanentnym stresie, który negatywnie wpływa na nasze zdrowie. Podpowiadamy, jak sobie z nim radzić. 72
  • Białko do zadań specjalnych 24 lut 2019, 20:00 W ciele każdego z nas znajduje się kolagen. Problem w tym, że z wiekiem jest go coraz mniej. Efekt? Zmarszczki, bóle stawów, osłabienie kości. A można temu zapobiec. 74
  • Od akcji do źrebięcia, czyli alfabet jeździecki 24 lut 2019, 20:00 Jak odróżnić konie kare, gniade, kasztanowate od srokatych? Aby spotkać źrebaka, należy pojechać do stadniny czy stada? Żeby nie zginąć w gąszczu jeździeckiej nomenklatury, najlepiej rozpocząć od małego słowniczka pojęć hippicznych. 76
  • Oscary na miarę nowej generacji 24 lut 2019, 20:00 W nocy z niedzieli na poniedziałek po raz 91. rozdano Oscary. Niegdyś były one barometrem panujących w Ameryce nastrojów i wskazywały kinu kierunek. Dzisiaj próbują nadążyć za zmieniającym się światem. 79
  • Miłość i udręczenie 24 lut 2019, 20:00 Lena Frankiewicz, reżyserka nowej adaptacji „Jak być kochaną”, odnalazła w prozie Kazimierza Brandysa współczesne dylematy. 84
  • Dekoratorzy PRL 24 lut 2019, 20:00 Wybitne, abstrakcyjne mozaiki Hanny i Gabriela „Gabra” Rechowiczów, socmodernistyczny budynek Cepelii albo warszawski Dworzec Centralny. Wolne od bagażu minionej epoki młode pokolenie odkrywa na nowo zapomniane dzieła polskiej nowoczesności. 86
  • Kulturalna trzynastka 24 lut 2019, 20:00 Agnieszka Grochowska AKTORKA TEATRALNA I FILMOWA. W KWIETNIU NA DUŻYM EKRANIE ZOBACZYMY JĄ W FILMIE „TEEN SPIRIT” 1. Kulturalnie potrafię... Tańczyć, śpiewać. Niekulturalnie też. 2. Którym bohaterem z literatury chciałabyś być i... 89
  • Wydarzenie 24 lut 2019, 20:00 Wiwisekcja wygodnego życia Sztuka współczesna lubuje się w trudnych tematach. Artyści – koniecznie z określeniem „zaangażowani” – często opowiadają o przemocy, wojnach, głodzie, cierpieniu. A przecież to nie są ich problemy.... 90
  • Film 24 lut 2019, 20:00 Pod przykrywką To fenomenalny dokument. Talal Derki, autor mocnego „Powrotu do Homs”, przez dwa lata obserwował codzienność syryjskich dżihadystów. Wiedząc, że demaskacja grozi mu śmiercią, udawał sympatyka bojowników. Stworzył... 91
  • Muzyka 24 lut 2019, 20:00 Skuteczny trening Patent wydaje się prosty – wyraźnie zaznaczony riff okraszony powtarzalnymi refrenami. Ale wszystko inne już takie oczywiste nie jest: zabawy harmoniami w dwugłosach, instrumentarium kojarzone z folkiem. I niebanalne... 92
  • Książka 24 lut 2019, 20:00 Nie ma się z czego cieszyć José Saramago, „Rozterki śmierci”, Dom Wydawniczy Rebis W „ Rozterkach śmierci”, powieści zmarłego w 2010 r. portugalskiego noblisty José Saramago, w pewnym państwie – nazywając to najkrócej –... 93
  • Kalejdoskop 24 lut 2019, 20:00 Czarny humor Jessica Williams i Phoebe Robinson za oceanem zyskały popularność jako autorki kontrowersyjnego podcastu „2 Dope Queens”. Na sukces zapracowały opowieściami o ym, dlaczego czarne nastolatki nie mogą znaleźć stanika w... 94
  • Jak chomik został modelem 24 lut 2019, 20:00 To, że Kim Dzong Un jest uważany w Korei Północnej za bożyszcze, uważam za największe osiągnięcie propagandy tego kraju Kim Dzong Il w swoich najgorszych ujęciach przypominał starą Édith Piaf po wyjściu od fryzjera, gdzie... 95
  • Na obcasach z ananasa 24 lut 2019, 20:00 Noszenie wegańskich ubrań ma być czymś więcej niż ukłonem w stronę zwierząt. Staje się manifestem ludzi, którym zależy na ekologii, etycznym przemyśle odzieżowym i przyszłości naszej planety. 98
  • Co mnie inspiruje mówi Marta Manowska 24 lut 2019, 20:00 Grzegorz Miecugow pięknie prowadził rozmowy, chciałabym się zbliżyć do jego mistrzostwa 102
  • Polska na talerzu 24 lut 2019, 20:00 Proziaki i moskole, przewodnik dla cepra. Tymi plackami zajadają się górale. 104
  • Jak mówić, by nas słuchano 24 lut 2019, 20:00 RADZI Sławomir Matczak, trener wystąpień publicznych 105
  • Zrób sobie… Kosiniaka-Kamysza 24 lut 2019, 20:00 Ten prezes PSL to ani krowy nie wydoi, ani gumiaków nie wzuje. I jak tu z Pana zrobić polewkę, Panie Ładny? 106

ZKDP - Nakład kontrolowany