Moja muzyka rośnie ze mną

Moja muzyka rośnie ze mną

Posiadanie dzieci sprawia, że człowiek zadaje sobie pytanie, w jakim świecie one będą żyły. Niezależnie od tego, jak widzi aktualną sytuację, zaczyna myśleć, że może zasługujemy na trochę mądrzejszą politykę – mówi Bartosz „Fisz” Waglewski.

Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałem pana muzykę. Z kasety magnetofonowej.

Mogło tak być. Moje pokolenie jeszcze zbierało puszki po zachodnich napojach, spędzało całe dnie, kopiąc piłkę na podwórkach, oglądało teledyski w MTV. A dzisiaj mamy po 40 lat. O tym właśnie jest płyta „Radar”. O zmianach w życiu i odnajdywaniu nowego sposobu poruszania się po rzeczywistości. O próbie zapanowania nad chaosem.

Przychodzi moment, kiedy ma się go dość?

Dla mnie przyszedł. Współczesny świat wciąga, atakuje przesytem i nadmiarem informacji. Koncertowanie to jeden wielki zamęt. Większość czasu spędzamy w busie, szuramy się z miejsca w miejsce, wychodzimy na scenę. Adrenalina buzuje. Kiedy zaczynałem grać, napędzało mnie, że nie wiedziałem, kiedy wyjadę, ile zarobię, co przyjdzie kolejnego dnia. Ale po drodze postanowiłem mieć dzieci i wszystko mi się przemeblowało. Nauczyłem się, że nie muszę być na każdy telefon i na każde wezwanie. Że nie potrzebuję ciągle trzymać ręki na pulsie, wszystkiego wiedzieć i wszystkiego mieć. Zajmują mnie inne rzeczy. Gdy żona zdecydowała się na etat, razem przedzieraliśmy się przez enigmę prawa pracowniczego. A w czasie strajku nauczycieli musieliśmy jakoś ogarnąć naszą młodzież. Proza życia.

„Radar” jest hymnem na cześć codzienności. Opowieścią o domu, do którego się wraca, o wywiadówkach w szkole dzieci, o chwilach, kiedy „uprawia się nic” z bliskimi.

To też zmiana: zacząłem doceniać rytuały. Kiedyś wydawało mi się, że zagrażają one mojej wolności, zawężają pole wyboru. Dzisiaj dają mi poczucie bezpieczeństwa. Odprowadzanie dzieci do szkoły, poranna kawa, zakupy, praca nad tekstami. „Radar” powstał z radości z czasu, w którym jestem. Gorzej, jeśli człowiek zada sobie pytanie, co dalej. Nie wiem, czy za 10 lat będzie mi się chciało wyjść na scenę i przez dwie godziny śpiewać, krzyczeć i opowiadać historie do mikrofonu. A nie jestem aktorem. Nie potrafię oszukiwać i ukrywać zmęczenia.

Andrzej Łapicki mówił, że z aktorstwa się wyrasta.

Nadzieja w tym, że moja muzyka rośnie ze mną. Tak jak publiczność. Dzięki temu dialog ze sceny wydaje się naturalny. Mamy naprzeciwko siebie ludzi, którzy rozumieją, do czego się odnosimy.

Zmieniają się też pana tematy. Kiedyś śpiewał pan: „Nie tykam wrednej gęby polityki”. Dzisiaj już poświęca pan jej miejsce na płycie.

Polityka puka do drzwi i wchodzi do domu nieproszona. A czasami wdziera się do niego z butami. Nie tylko przez reformę szkolnictwa. Nawet w czasie zwyczajnych wypadów z rodziną za miasto. Uwielbiam te eskapady, Polska kryje piękną dziką naturę. Odkrywamy ją na Roztoczu czy w Bieszczadach, a nagle pojawiają się panowie, którzy biegają ze strzelbami za dzikami albo wycinają drzewa. I znów: dzieci dają inny punkt widzenia. Sprawiają, że człowiek zadaje sobie pytanie, w jakim świecie będą żyły. Niezależnie od tego, czy widzi aktualną sytuację jako ideową wojnę czy jako starcie dwóch obozów, zaczyna myśleć, że może zasługujemy na trochę mądrzejszą politykę. Zastanawiać się, czy w czasach niezdrowego, choć skutecznego łapania wyborcy są w niej jeszcze pytania, jak moglibyśmy się porozumieć i jaką chcemy zbudować rzeczywistość.

A ta pana dawna niechęć do polityki nie była też cechą pokolenia? Generacji zmęczonej dyskusjami o przełomie ustrojowym, której parlament kojarzył się z wąsami, za dużymi garniturami i aferami łapówkarskimi?

To wszystko wydawało mi się nieatrakcyjne. Ale odnoszę wrażenie, że chociaż szliśmy po zatartych śladach, potykając się po drodze, zachowywaliśmy wspólną myśl przewodnią. Wiedzieliśmy, że żegnamy szary, smutny PRL, z jego donosami, trzymaniem paszportów pod dywanem i kompleksami. Że spoglądamy w stronę Europy, wychodzimy w świat, stajemy się coraz bardziej otwarci. A dzisiaj? Nawet znajomi muzycy, którzy nie śledzą na okrągło wiadomości, mają poczucie, że ktoś stosuje dość nachalnie metodę „stopa w drzwiach”. Sączy do ucha przekonanie, że ostatnie dekady były błędem i wypaczeniem. I ja – człowiek, który zawsze wierzył w ewolucję, nie rewolucję, jedną nogą zdążył stanąć w dawnym ustroju, ale w dorosłe życie wchodził już w nowej Polsce – słyszę nawoływania do przewrotu. Tyle że tym razem, mam wrażenie, nie tyle konserwatywnego, ile miejscami wręcz brunatnego.

Już 19 lat temu śpiewał pan: „Po mieście chodzą gówniarze z emblematami Wehrmachtu”.

Wtedy to miało zupełnie inne znaczenie. Dorastałem na Ursynowie, gdzie mieszały się różne środowiska. Na trzecim piętrze mieszkał wykładowca filozofii, obok niego taksówkarz, a dalej rodzina, w której mąż potwornie pił. Pod koniec lat 80., na osiedlach, wśród rodziców moich kumpli, alkoholizm był ogromnym problemem. Każdy z sąsiadów miał własną interpretację rzeczywistości. A my, młodzi, jeździliśmy na deskorolkach, słuchając muzyki. Ursynów był już okablowany, więc podglądaliśmy świat. Fascynowałem się zagranicznym hip-hopem – dla mnie rewolucyjnym, jeśli chodzi o sposób produkcji muzyki, samplowania, wyrażania emocji. Każde podwórko miało swoje bandy, w których obowiązywały odmienne narracje. Jedni chodzili na mecze Legii, inni pisali na murach „Skinhead”. Mnie to hasło się kojarzyło z postpunkiem, ale szybko zmieniło znaczenie. Ci skin headzi rekrutowali się spośród ludzi, z którymi kiedyś bawiłem się żołnierzykami. Później więc, choć drogi nam się rozeszły, bywało, że pozostawaliśmy w dialogu. Ale nie potrafiłem zrozumieć ich sposobu myślenia.

Teraz pan kokietuje. Czego pan nie rozumiał – neofaszystów krzyczących: „Bij Żyda”?

Właśnie tego. Mogłem jeszcze zrozumieć zachwyty nad faszystowskim mundurem. To były dobrze skrojone ubrania. Ale nie wiedziałem, jak można patriotyzm łączyć z fascynacją Hitlerem. Później w czasach szkoły średniej ci skinheadzi pozapisywali się do pierwszych bojówek narodowców KPN-u. Jeszcze do końca nie zerwali z koszul swastyk, ale uzupełniali je o biało-czerwone przepaski. Ciągle jednak byli marginesem. Dzisiaj już nie widuję na ulicach łysych facetów z flekami. Są za to ONR-owcy z falangami. Co jest dla mnie zaskakujące, mainstreamowa polityka próbuje kokietować te środowiska. Rodzą się nastroje pozostające w kontrze do świata, który przywitałem z takim entuzjazmem.

Może to jest ta różnica? Dzisiejsi 20-latkowie wychowali się w tym świecie. Nie pamiętają prowizorki lat 90., handlu ze szczęk pod Pałacem.

No i tych wcześniejszych puszek, które – jak panu mówiłem – kolekcjonowałem jako dzieciak. W 2019 r. to brzmi śmiesznie, a przecież tak było. Miałem kolegę, którego mama pracowała w Peweksie. Wchodziłem do niej do pokoju, patrzyłem na zielone 7 Up, na wiszącą koło lampy reklamę Marsa i byłem oczarowany. To był totalnie niedostępny świat. Z jego głodem jako dzieciak wszedłem w nową rzeczywistość agresywnego kapitalizmu. Ze swojej perspektywy obserwowałem kolejne etapy, jakie przechodziliśmy. Na początku liceum jednych było stać na nową deskorolkę, a innych nie. Na jakiś czas podziały stały się namacalne i przenosiły się na inne sfery życia. Ale w końcu minęło nam zachłyśnięcie się wszystkim, co kolorowe. Przestało być obciachem wyjście na ulice w kurtce z lumpeksu czy jeżdżenie starym samochodem. Przypomnieliśmy sobie, że największą wartością jest poznanie drugiego człowieka. Jeszcze mocniej sobie to uświadomiłem, gdy otworzyły się nasze granice. A kiedy można już było jeździć po całej Europie bez paszportu? Pokochałem to.

Myśli pan, że bardziej docenia otwartą Europę ktoś, kto pamięta, jak słowaccy celnicy na granicy przeszukiwali pół samochodu, żeby sprawdzić, czy nie przewozi się o butelkę wódki za dużo?

Kiedyś strażnicy nie chcieli nas wpuścić na Słowację. Uważali, że zmyśliliśmy sobie koncert. Nasz trębacz musiał grać hejnał tak długo, aż uwierzyli, że jesteśmy muzykami. Jako 40-latek mam sporo podobnych wspomnień. Ale też żyją we mnie historie mojego ojca o tym, jak wyglądało muzykowanie w PRL, kiedy – chcąc wyjechać na koncerty – trzeba było się spodobać specjalnej komisji. Mam wrażenie, że w wielu politykach tli się tęsknota za tym sposobem myślenia, za kontrolowaniem ludzi, wydawaniem zakazów i nakazów.

A łapie się pan jeszcze na polskim kompleksie za granicą?

W dziedzinie kultury nie czułem go nigdy. Polska zawsze miała świetnych artystów, znanych nie tylko w bloku wschodnim, lecz także na świecie. Gdziekolwiek wyjeżdżałem, w europejskich sklepach znajdowałem winyle Republiki, Maanamu, Tomasza Stańki. Wszyscy wiedzieli mniej więcej, kim byli Wajda czy Kieślowski. Dzisiaj nieźle sobie radzi sztuka.

A na co dzień?

Na co dzień kompleksy trudniej zupełnie zagłuszyć. Najmocniej zauważam przepaść w myśleniu o przestrzeni publicznej i wspólnocie. U nas ono raczkuje. Pamiętam, jak brat w jednym ze skandynawskich krajów zaparkował samochód częściowo na krawężniku i troje ludzi, bardzo kulturalnie i z szacunkiem, zwróciło mu uwagę. Często mam zgrzyty estetyczne. Chociaż Warszawa i Polska zmieniają się szybko, ciągle malujemy zabytki na różowo, wszędzie wieszamy reklamy i stawiamy billboardy. Odnoszę też wrażenie, że wszystko jedno, czy to warszawska Praga, czy miasteczko Wilanów, ciągle mamy problem z agresywnym sposobem komunikowania się, brakiem życzliwości.

Kiedy na pana koncerty przychodzą 20-latkowie, widzi pan, że są inni od pana pokolenia?

Ze sceny nic nie widzę. Czerń i trzy reflektory walące po oczach.

Wie pan, o co pytałem.

Widzę dużo różnic. Brakuje mi dzisiaj spotkania człowieka z człowiekiem, bo wszystko załatwia się SMS-ami, e-mailem, przez internet. Brakuje podwórek wypełnionych dzieciakami, biegającymi od rana do wieczora z piłką. Albo fetyszu płyty – dzisiaj w serwisach streamingowych słucha się poszczególnych utworów, które akurat wpadną nam w ucho. Pamiętam też ze swoich wczesnych lat nienasycenie. Na koncertach od pierwszych nut rzucało się plecaki i ruszało w pogo, robiło młynki, skakało. A teraz? Tłum rąk w powietrzu z komórkami w dłoniach. Ale nie jestem skostniałym dziadkiem, który by się obrażał na zmiany. Uczę się ich.

Jan Komasa po „Sali samobójców” mówił, że dostrzegł w młodych ludziach gigantyczne znudzenie. Że nic na nich nie robiło wrażenia. Informacje, muzyka, ekipa filmowa, która chodzi po ich liceum.

W latach 90. trwała walka, żeby zmniejszać dystans między artystami a widownią. W hip-hopie MC stawali na tej samej wysokości, co słuchacze, w klubach techno często nie oświetlano DJ-ów. A i tak muzyka budziła emocje. Tacy Beastie Boys. O rany, jak oni łączyli punkrockową zadziorność z muzyką afroamerykańską! Może dzisiaj każdy jest na tyle oddany swojemu wizerunkowi w internecie, że nie potrzebuje autorytetów, które wyznaczałyby mu drogę? A może właśnie od tego jest muzyk, żeby wchodzić tylnymi drzwiami i zabawiać króla?

Nie czuje pan tu mniejszego głodu świata?

Dzisiaj nie ma subkultur, punkowców, metali. Zostali hip-hopowcy, ale ten hip-hop też się zmienił, zbliżył do mainstreamu. Widać młodzi ludzie nie potrzebują mundurów, muzyka stała się tylko dodatkiem do mile spędzanego wolnego czasu. Z jednej strony, świetnie, bo eklektyzm jest dla mnie ogromną wartością. Od 15 lat nie pamiętam tylu osób na polskich koncertach, co dzi-

siaj na Kortezie, Organku czy na naszym skromnym Tworzywie. Ale to, co my nazywaliśmy „alternatywą” – Primus, Tom Waits czy Nirvana – teraz by nie zaistniało.

Dlaczego?

Pamiętam, jak fani się oburzali, że Nirvana leci w MTV o 12 albo radio puszcza ich numery między Madonną a Geor ge’em Michaelem. Padały głosy, że „sprzedali się” i „skomercjalizowali”. Ale na dzisiejsze czasy to muzyka zbyt brudna, zbyt autentyczna, zbyt krzykliwa. Za bardzo drażni. Przeszkadzałaby odbiorcy, który chce się ogolić z radiem w tle. Muzyka współczesna jest świetnie wyprodukowana, świetnie zaśpiewana, świetnie zagrana. Ale już nie opowiada o świecie, jak kiedyś utwory Kurta Cobaina, Boba Dylana, Boba Marleya.

A pana dzieci? Jakie stworzą pokolenie?

Na razie żyją w eklektycznym świecie. Rozumiem to, sam najpierw byłem metalowcem, potem słuchałem postpunka, rapu. Dzisiaj dzieciaki są otwarte na wszystkie nurty. Umieją przeskakiwać ze stune’owanego hip-hopu na Metallikę.

A w życiu?

Tego jeszcze nie wiem. Ale niedawno wróciliśmy na osiedle, w okolice, w których się wychowałem. Jakoś udaje nam się uchować dzieciaki przed ostatecznym wkręceniem w świat internetu. Co prawda rano widziałem, że jak tylko Mikołaj wstał, włożył na głowę słuchawki, odpalił grę Fortnite i połączył się ze współgraczami w sieci. Ale teraz, w czasie naszej rozmowy, jest na powietrzu. Opowiadał ostatnio o zabawie w kwadraty z kolegami, co mi przywołało wspomnienia. I tym chciałbym je zarazić. Przekonaniem, że na podwórku jest więcej ciekawych rzeczy niż przed monitorem. Że wystarczy włączyć wyobraźnię i spotkać innych ludzi. Chciałbym, żeby nie straciły tego entuzjazmu, który towarzyszy poznawaniu drugiego człowieka, innych kultur, żeby zwiedzały świat. I jeszcze potrafiły się nim prawdziwie zachwycić.

Okładka tygodnika WPROST: 19/2019
Więcej możesz przeczytać w 19/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2019 (1884)

  • Budujmy okrągłe stoły 5 maj 2019, 20:00 O problemie silosowości w organizacjach napisano wiele, i nie były to peany. Ogranicza efektywność, innowacyjność, utrudnia funkcjonowanie – zamykanie się w granicach działów, departamentów, bywa zmorą firm, oraz – co gorsza –... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 5 maj 2019, 20:00 POLITYCY PIS MARTWIĄ SIĘ KAMPANIĄ BILLBOARDOWĄ KOALICJI EUROPEJSKIEJ pod hasłem: „Uwaga! Ucieka do Brukseli”. Na plakatach są m.in. BEATA SZYDŁO z hasłem: „Niech opowie o milionach dla swoich” czy ANNA ZALEWSKA z hasłem „Niech... 6
  • Obraz tygodnia 5 maj 2019, 20:00 1 mln zł warte jest ferrari, którym porusza się Ewa Chodakowska z mężem. Ćwiczenia fizyczne i motywowanie do nich innych się opłaca 30 tys. zł próbował wyłudzić lokalny działacz PiS od firmy remontującej kościół w Dąbrowie... 9
  • Info radar 5 maj 2019, 20:00 Powrót Tyrmanda Leopold Tyrmand (1920-1985) Rok 2020 będzie rokiem Leopolda Tyrmanda – zadecydował Sejm. Posłowie jednomyślnie postanowili uhonorować kultowego pisarza, którego utwory powstałe w latach 50. i 60. wciąż cieszą się... 10
  • Rozczarowany bojownik 5 maj 2019, 20:00 W młodości uwiodło go marzenie o sprawiedliwej Polsce, w średnim wieku badał historię, która jest nauczycielką życia, w ostatnich latach gorzko komentował polityczny bałagan. Teraz już go nie ma – odszedł kolejny mądry człowiek. Robi się pusto. 12
  • Nie tylko Judasz 5 maj 2019, 20:00 Proszę porównać pastwienie się nad kukłą Judasza w Pruchniku z praktykami palenia kukieł polityków. To jest szersze zjawisko niż antysemityzm w pseudoreligijnych rytuałach – mówi prof. Magdalena Zowczak, antropolog z UW. 14
  • Mój czas nie minął 5 maj 2019, 20:00 Rozmowa z wokalistką Haliną Frąckowiak 15
  • Polański skarży Akademię Filmową 5 maj 2019, 20:00 Czy reżyser słusznie domaga się od Amerykanów przywrócenia członkostwa? 16
  • Zaczynamy marsz po władzę 5 maj 2019, 20:00 Idą niełatwe czasy, ciepła woda w kranie z całą pewnością nie wystarczy. Nadchodzi czas brania byka za rogi – mówi Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. 19
  • Nie dotykać Notre Dame! 5 maj 2019, 20:00 Pożar katedry Notre Dame stał się we Francji okazją do ciekawej przedwyborczej kontrowersji. Sprowokował ją Emmanuel Macron, mówiąc w telewizyjnym orędziu: „Odbudujemy Notre Dame jeszcze piękniejszą, niż była”. Słowa prezydenta... 23
  • Donald, Polskę zbaw! 5 maj 2019, 20:00 Jeśli Donald Tusk chce znaleźć receptę na bolączki Polaków, musi na nowo przemyśleć swoje podejście do liberalizmu. 24
  • Wygram z rakiem 5 maj 2019, 20:00 Czeka mnie ważna walka, być może najważniejsza w życiu, ale wierzę, że wygram z rakiem – mówi Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej. 27
  • Krajobraz po strajku 5 maj 2019, 20:00 Twarda rozprawa rządu ze strajkującymi nauczycielami nie wpłynęła negatywnie na poparcie dla Zjednoczonej Prawicy – PiS wciąż utrzymuje kilkupunktową przewagę nad Koalicją Europejską. 30
  • Ambasador z problemami 5 maj 2019, 20:00 PiS ma kłopot z obsadą funkcji ambasadora Polski w NATO. To z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski najważniejsza placówka dyplomatyczna. Tymczasem Tomasz Szatkowski, kandydat na to stanowisko, wywołuje opory w samym obozie władzy. 32
  • Krajobraz wielkanocny 5 maj 2019, 20:00 W 1991 r. kolega z redakcji przyparł mnie do muru. Dosłownie. Byłam poczatkującą reporterką w Radiu „S” w Poznaniu. Przy okazji Wielkanocy zrobiłam wywiad z antropologiem kultury na temat mitów związanych z początkiem wiosny,... 34
  • Dzieci, które nie chcą żyć 5 maj 2019, 20:00 Nie wiadomo, dlaczego coraz więcej nastolatków, a nawet dzieci w Polsce, próbuje się zabić. Nikt tego nie bada, a psychiatria dziecięca jest w zaniku. 36
  • Łukasz Szumowski dla „Wprost”: Będą miliardy na zdrowie 5 maj 2019, 20:00 – Już widać efekty wzrostu nakładów na zdrowie, a program 500 plus odbije się pozytywnie na długości życia. To będzie pokolenie, które dzięki poprawie warunków socjoekonomicznych będzie zdrowsze – mówi prof. Łukasz Szumowski, minister zdrowia w rozmowie z „Wprost”. 40
  • VIP w podróży 5 maj 2019, 20:00 Przejazd taksówką z punktu A do punktu B? To proste. A jeśli klienci potrzebują czegoś więcej, Wawa Taxi, która stawia na elastyczność, dopasuje się do ich potrzeb. 43
  • Rzeź świnek skarbonek 5 maj 2019, 20:00 Rozmowa z dziećmi o pieniądzach to w polskich domach takie tabu jak rozmowa o seksie. Skoro rodzice się wstydzą, finansów zaczęły uczyć banki, bo przy okazji mogą zarobić nawet na trzynastolatkach. 52
  • Hossa Bessa 5 maj 2019, 20:00 Elektryk ze Stuttgartu Model Taycan będzie pierwszym w pełni elektrycznym samochodem z koncernu Porsche. Silnik o mocy 600 KM, przyspieszenie do setki w 3,5 sekundy i zasięg ok. 500 km. Koncern ze Stuttgartu obiecuje, że w kwadrans baterię... 55
  • W poszukiwaniu strefy zrzutu 5 maj 2019, 20:00 Absolwenci owianego legendą wydziału studiów ekonomicznych skrzyknęli się po latach, aby podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. 56
  • Pawilon do zadań specjalnych 5 maj 2019, 20:00 Designerski i mobilny pawilon ekspozycyjny sprawdzi się tam, gdzie trzeba zaprezentować markę w wyjątkowy sposób z wykorzystaniem innowacyjnych rozwiązań. 58
  • Wielka nadzieja Ukrainy 5 maj 2019, 20:00 Ukraińcy na wschodzie, blisko linii frontu z Rosją, pokładają wielkie nadzieje w nowym prezydencie. Telewizyjny komik bez politycznego doświadczenia ma na razie program tak niejasny, że każdy może go sobie przykroić do własnych oczekiwań. 60
  • Nacjonaliści nie dają profitu politycznego 5 maj 2019, 20:00 Wynik wyborów na Ukrainie to przykład pokazujący, że oparcie się o środowiska nacjonalistyczne prowadzi na polityczne manowce – mówi Marcin Przydacz, polski wiceminister spraw zagranicznych. 64
  • Kampania last minute 5 maj 2019, 20:00 Brytyjskie eurowybory mogą osłabić pozycję chadeków w nowym Parlamencie Europejskim, a przy okazji poważnie przemeblować Pałac Westminsterski. 66
  • Promujemy bezpieczną jazdę 5 maj 2019, 20:00 Chcemy poprawić sytuację na polskich drogach, bo statystyki są alarmujące – mówi Maciej Tórz, prezes zarządu Rentis SA. 69
  • Naturalne metody walki z migreną 5 maj 2019, 20:00 Chociaż na migreny cierpi niewielu z nas, stanowią poważny problem, ponieważ leczenie tego konkretnego bólu głowy jest trudne. 70
  • Polska nie jest pępkiem świata 5 maj 2019, 20:00 Dzisiaj już się nie da mówić o Polsce bez mówienia o świecie, taka Polska jest fatamorganą – mówi Olga Tokarczuk, pisarka nominowana do nagrody Bookera.. 72
  • Moja muzyka rośnie ze mną 5 maj 2019, 20:00 Posiadanie dzieci sprawia, że człowiek zadaje sobie pytanie, w jakim świecie one będą żyły. Niezależnie od tego, jak widzi aktualną sytuację, zaczyna myśleć, że może zasługujemy na trochę mądrzejszą politykę – mówi Bartosz „Fisz” Waglewski. 76
  • Czas zawiedzionych nadziei 5 maj 2019, 20:00 Zamknięcie się na inny świat, kulturę, wrażliwość, wyobraźnię jest po prostu głupie – mówi Krystyna Janda. Rolą w „Słodkim końcu dnia” wybitna aktorka wraca do kina. 80
  • Wydarzenie 5 maj 2019, 20:00 Coś się kończy… „AVENGERS: KONIEC GRY”, reż. Anthony Russo, Joe Russo, Disney W filmie „Avengers: Wojna bez granic” łotr Thanos pstryknięciem palców unicestwił połowę życia we wszechświecie. Zdziesiątkowani superbohaterowie... 83
  • Film 5 maj 2019, 20:00 Powrót Krystyny Jandy Jacek Borcuch dołącza do grona reżyserów, którzy obserwują współczesność oczami innych artystów. Jego bohaterka swoje już osiągnęła. Sławę, pieniądze, Nagrodę Nobla. Teraz poetka Maria Linde chce tylko w... 84
  • Muzyka 5 maj 2019, 20:00 Parada Beyoncé To było wydarzenie w amerykańskiej muzyce. Po przerwie Beyoncé powróciła w 2018 r. na najistotniejszy dla tamtejszej popkultury festiwal Coachella. Przygotowała się starannie, stylizując koncert na paradę studencką, i... 85
  • Kalejdoskop 5 maj 2019, 20:00 Zła miłość The Act” zaczyna się jak „Wielkie kłamstewka” – wyją policyjne syreny, mundurowi przesłuchują świadków, a w łóżku leży pokłute ciało. Różnica jest taka, że od razu dowiadujemy się, że należy do Dee Dee... 87
  • Z Dziennika 5 maj 2019, 20:00 Dzwonek do drzwi. Kurde. Kto dziś odwiedza kogoś w domu? Taki dzwonek to nie może wróżyć nic dobrego... Też macie uczulenie na niezapowiedziane dzwonki do drzwi o dziwnych porach? Patrzę przez judasza: nasza kochana policja. Jak zwykle... 88
  • Bawmy się designem 5 maj 2019, 20:00 Żeby lepiej mieszkać, trzeba toczyć walkę nie tyle z biedą, co z przyzwyczajeniami – mówi Dorota Szelągowska, projektantka wnętrz. 90
  • Podhale zbudowało moją hardość 5 maj 2019, 20:00 Inspirujący dla mnie, paradoksalnie, jest stres. Trema, jakiś wypadek, ściany, od których się odbijam – z tego czerpię. Nie zapominam jednak brać inspiracji także z tego, co wokół: frajdy, radości i uśmiechu innych. 94
  • Czop-czop chlubą PRL-u 5 maj 2019, 20:00 Paprykarzem szczecińskim zajadano się na wycieczkach pracowniczych, w akademikach, a polskie rodziny smarowały nim w „rybne” piątki kanapki do pracy. 96
  • Jak odpowiedzialnie adoptować psa 5 maj 2019, 20:00 Kupowanie żywej istoty to przejaw bezsensownego snobizmu. Dużo lepszym pomysłem jest adopcja. 97
  • Zrób sobie Zełenskiego 5 maj 2019, 20:00 Sposób na karierę polityczną na Ukrainie: zagrać prezydenta w serialu (kampanię wyborczą mamy z głowy), a naród zagłosuje zgodnie ze scenariuszem. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany