Koniec druku?

Koniec druku?

Rok temu magnat medialny Rupert Murdoch uruchomił w podlondyńskim Broxbourne wartą ponad miliard dolarów, największą i najnowocześniejszą drukarnię na świecie. Inwestycję powszechnie traktuje się jako wyznanie wiary w słowo drukowane. Dwanaście maszyn drukarskich na powierzchni większej niż 20 boisk piłkarskich jest w stanie w ciągu godziny wydrukować milion egzemplarzy gazety.
Inny potentat, prezes Microsoftu Steve Ballmer, trzy miesiące później w  rozmowie z „Washington Post" zawyrokował: „Za dziesięć lat nie będzie już gazet ani czasopism w ich papierowej formie. Wszystko dostaniemy w  formie elektronicznej". Wyrok śmierci na papierowe media przed nim ogłaszało wielu, padały tylko różne daty. Brytyjski futurolog Ray Hammond wyznaczył rok 2030 jako moment, w którym ludzki mózg będzie się mógł łączyć bezpośrednio z globalną siecią. Agencja reklamowa Artegence reklamowała się nagrobkiem „Śp. Prasa Drukowana 1452-2012". Czyżby więc Rupert Murdoch tak bardzo się pomylił, że w przeddzień wielkiego kryzysu utopił miliard dolarów w interes skazany na porażkę? Wyniki sprzedaży dzienników w Polsce pokazują wyraźnie: prasy czytamy coraz mniej. Ostatnim etapem poszerzenia rynku był rok 2006, kiedy ukazał się „Dziennik" (wyd. Axel Springer). Później było już tylko gorzej: sprzedaż gazet codziennych spadła z 1,7 mln egzemplarzy dziennie w styczniu 2007 r. do 1,46 mln egzemplarzy w 2009 r. Ale czytamy też coraz mniej książek: według badań Biblioteki Narodowej tylko 38 proc. Polaków przeczytało w 2008 r. jakąkolwiek książkę (wliczając w to szkolne podręczniki). Tak źle jeszcze nie było – w 2004 r. kontakt z  książką deklarowało 58 proc. Polaków, dwa lata później – połowa. –  Książka się nie skończy, tak jak nie skończyło się radio, chociaż wszyscy wieścili, że zabije je telewizja – mówi jednak Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej.

W sukurs książce drukowanej przychodzi snobizm. – Człowiek to  stworzenie, które lubi się pokazać – przekonuje Makowski. – Myśleliśmy, że opera nie ma racji bytu, skoro są kina i musicale. Tymczasem przeżywa rozkwit, bo chodzenie do opery to oznaka klasy, gustu i prestiżu. Podobnie będzie z czytaniem książek – dodaje. Okazuje się, że nie tak łatwo zwalczyć potrzebę namacalnego kontaktu z dziełem literackim. Takim, które można zabrać z sobą na plażę i do wanny. Jeszcze bardzo długo poezję i Biblię też będziemy woleli czytać na  papierze, którego faktury i zapachu nie da się podrobić pikselami. Książka – przynajmniej niektórych – wciąż skłania do skupienia i swego rodzaju nabożeństwa. Marcel Reich-Ranicki, najsłynniejszy krytyk literacki Niemiec, nie czyta inaczej niż przy biurku i pod krawatem. I  coś z tego nabożeństwa chcą też uszczknąć produ- cenci czytników książek elektronicznych, próbując upodobnić je formatem i fakturą wyświetlacza do tradycyjnych książek. Rację bytu na naszych oczach tracą jednak drukowane słowniki i encyklopedie: już dziesięć lat temu wydawnictwo Oxford University Press uznało, że nowej edycji słynnego słownika „Oxford English Dictionary", która ma się ukazać po  2010 r., prawdopodobnie nie wyda w druku, lecz jedynie w postaci cyfrowej. Bo w tym wypadku najważniejsza jest wygoda i szybkość wyszukiwania informacji, a nie przyjemność obcowania z opasłymi tomami.

Dużo szybciej niż z książką przyjdzie nam się pożegnać z gazetami w  takim kształcie, jaki znamy od kilkuset lat. Jeżeli głównym celem ich istnienia było dostarczanie szybkich i różnorodnych informacji, to  Internet pozostawił prasę daleko w tyle. Żadna drukowana nocą gazeta codzienna nie nadąży za portalami internetowymi aktualizowanymi całą dobę. Jeśli dodać do tego radio, które w porannym korku dostarcza nam podstawowego pakietu informacji, czytanie papierowych wiadomości co najmniej 12 godzin po ich napisaniu w coraz większym stopniu staje się nawykiem, a nie potrzebą. Już dziś młode pokolenie w pierwszym odruchu szuka informacji w Internecie. Z badań The Pew Research Center for the People & the Press wynika, że w 2008 r. w  USA po raz pierwszy w historii newsów szukało w Internecie więcej osób niż w tradycyjnych gazetach. Z wcześniejszych badań Jupiter Research wynika z kolei, że tylko 2 proc. osób w wieku od 18 do 24 lat, poszukując informacji, w pierwszej kolejności sięga po gazetę. Jedyną grupą wiekową, w której prasa wygrywa z Internetem, są dziś osoby powyżej 55. roku życia. W Europie tylko w 2007 r. sprzedaż dzienników spadła o 1,9 proc., a w  Stanach Zjednoczonych o 3 proc. (ośmioprocentowy spadek w ciągu pięciu lat). W USA w 2007 r. dzienniki ukazywały się w dziennym nakładzie 50,7  mln egzemplarzy. To zaledwie o 2,3 mln egzemplarzy więcej niż w 1945 r., choć ludność kraju zwiększyła się od tego czasu o 160 mln, czyli ponaddwukrotnie. W 1945 r. ukazywało się w USA 1749 tytułów, w 2007 – już tylko 1432. I liczba ta stale spada. Półtora tygodnia temu po raz ostatni w druku ukazał się istniejący od 146 lat „Seattle Post-Intelligencer". Nie jest to jedynie skutek obecnego kryzysu –  gazeta przynosiła straty od dziewięciu lat. Miesiąc wcześniej ten sam los spotkał „Rocky Mountain News", najstarszą gazetę w stanie Kolorado (istniała od 150 lat). Oba dzienniki ukazują się teraz tylko w  Internecie. W Polsce nie przetrwało reaktywowane „Życie" i wydawany przez Agorę „Nowy Dzień”. Michał Sołowow zrezygnował z tworzenia nowego dziennika ogólnopolskiego na bazie „Życia Warszawy”, „Polska The Times” zlikwidowała połowę wydań regionalnych. Wciąż pojawiają się pogłoski o  planach zamknięcia drukowanego „Dziennika” i przeniesienia go do  Internetu. O podziale na gazety poranne („Kurier Poranny”) i wieczorne („Express Wieczorny”) nikt już nawet nie pamięta. Wydania specjalne dzienników ostatni raz ukazały się w Polsce cztery lata temu, po śmierci Jana Pawła II. Od tamtej pory wyścig po newsy rozgrywa się głównie między Internetem a całodobowymi telewizyjnymi kanałami informacyjnymi.

Technologiczne przyśpieszenie to dopiero początek problemów mediów drukowanych. Nie dość że – w przeciwieństwie do kina, muzyki czy telewizji – nie wypracowały modus vivendi na erę cyfryzacji, to jeszcze z siłą huraganu dotyka je dziś kryzys finansowy. Zakręcenie kranika z budżetami reklamowymi stało się oczywistą pierwszą reakcją przedsiębiorstw na groźbę recesji. A ograniczenie reklam to podstawienie nogi wszystkim czasopismom, dla których od lat cena egzemplarzowa była zaledwie jedną z wielu (i to mniej ważną) podstaw fi nansowania. Reklamy wyemigrowały do Internetu, bo tam są dużo tańsze. Mimo kryzysu w ostatnim kwartale 2008 r. przychody z reklamy internetowej wydawców prasy drukowanej w USA nieznacznie wzrosły (o ponad 23 mln USD), natomiast przychody z reklamy w gazetach spadły o  prawie 2 mld USD. Podobny trend jest widoczny na całym świecie, także w  Polsce. W zeszłym roku wydatki na reklamę w Internecie zajęły – po  telewizji – drugie miejsce, pozostawiając w tyle inne media. Wydatki na e-reklamę szybko się zwiększają, mimo że jeden czytelnik prasy drukowanej wciąż jest dla reklamodawcy wart tyle co stu internautów. Reklama w sieci, chociaż pozwala wykorzystać animację czy dźwięk, jest odbierana bardziej pobieżnie, częściej irytuje, trudniej ją skierować do konkretnego rodzaju odbiorcy. Przede wszystkim jednak ilość reklamy w Internecie nie jest, jak w prasie, ograniczona miejscem. – To  oznacza, że dużo trudniej jest dotrzeć do odbiorcy i dużo więcej to  kosztuje – mówi Jakub Bierzyński, prezes domu mediowego Omnicom Media Group. Papierowe wydanie „New York Timesa" ma dziś milion czytelników, jego wydanie internetowe – aż 20 mln. Nie uchroniło to jednak wydawcy dziennika od ponadmiliardowego zadłużenia. Cięcia w reklamie to jedno. Drugim wielkim konkurentem prasy drukowanej jest obraz telewizyjny. Kiedy rodziła się telewizja, ilustrowane magazyny, takie jak „Life", „Look", „Paris Match” czy rodzimy „Przekrój”, musiały szukać nowych pomysłów na siebie. Pomysłu na siebie od niedawna szukają też dzienniki. Łapiąc zadyszkę w biegu po newsy, zaczęły skupiać się na publicystyce. Kolumny z opiniami pojawiły się nawet w tabloidach („Fakt”, „Super Express”).

Kiedy portale internetowe ramię w ramię z telewizją biegną co sił w  nogach po gorącego newsa, gazeta drukowana może daćczytelnikowi coś więcej: pogłębioną analizę, przewrotny komentarz, a nawet (jak we  „Wprost") dużą, dwukolumnową fotografię. Okazuje się bowiem, że czasem prędkość nie jest sprzymierzeńcem mediów. –  Ruchome obrazy dość szybko znieczulają, zamazują przekaz, nie pozwalają wyłapać szczegółów – zauważa prof. Tomasz Goban-Klas, socjolog i  medioznawca. – Do zamrażania dramatycznych chwil i zmuszania do  refleksji wciąż lepsza jest fotografia prasowa. Filmy nagrywane 11  września 2001 r. na Manhattanie nie robią takiego wrażenia jak jedna fotografia człowieka, który wyskoczył z płonącego wieżowca z  telefonem komórkowym wciąż przy uchu – dodaje prof. Goban-Klas. Prasa drukowana ma jeszcze jedną przewagę nad telewizją i Internetem. To  ona w dużym stopniu dostarcza innym „pożywki". Choć karierę robi dziś tzw. dziennikarstwo obywatelskie, łatwo się przekonać, że w dużym stopniu stosuje jedynie recykling wiadomości, które zebrali, zredagowali i obudowali komentarzami dziennikarze prasowi. Do istnienia działu zagranicznego portalu internetowego wystarczy sprawny tłumacz i dostęp do kilku agencji. Wciąż jednak to te agencje ponoszą ciężar zdobywania informacji o świecie: wysyłania korespondentów, reporterów i fotografów w najdalsze jego zakątki. – Oznacza to, że koszty zdobycia informacji ponosi tylko jedna strona. Korzyści, również w postaci reklam, rozpraszają się zaś na właścicieli wielu internetowych witryn, które za  darmo żerują na cudzych informacjach. Wobec gazet jest to nieuczciwa konkurencja – podsumowuje Jakub Bierzyński. Według niego, aby uratować prasę drukowaną, konieczna jest ingerencja w ustawy o prawach autorskich i w prawo prasowe. – Jeśli nie dojdzie do ich globalnej przebudowy, gazety padną – mówi.

Wiele wskazuje na to, że społeczeństwo informacyjne nie nauczyło się jeszcze radzić sobie bez profesjonalnych dziennikarzy, którym – co nie bez znaczenia – za zdobywanie informacji się płaci. Internetowi komentatorzy w rodzaju Kataryny czy Jacka Jareckiego to jeszcze za mało, żeby mieć rzetelny ogląd świata. Doniesień blogerów nikt przed publikacją nie weryfikuje i nikt nie domaga się od nich dowodu na  stawianą tezę. Nawet bez złej woli internauci powielają błędy i  uproszczenia, których Wikipedia jest pełna. Każdy uczestnik globalnego świata ma prawo napisać dowolną rzecz, również fałszywą, nadać jej wszelkie pozory prawdziwości i pozostać anonimowym. W realu dziennikarze wciąż w przeważającej większości podpisują się pod swoim materiałem i  biorą za niego odpowiedzialność. Dlatego, choć zaufanie do mediów się chwieje, to jednak gazety papierowe ze swoim 34-procentowym (44-procentowym w wypadku prasy branżowej) zaufaniem odbiorców wciąż plasują się kilka punktów wyżej niż strony internetowe firm (24 proc.), blogi (16 proc.), a tym bardziej tzw. portale społecznościowe (15 proc.; dane według raportu Edelman Trust Barometer 2009). Dopóki interesuje nas życie gwiazd i przepisy kulinarne, zaufanie może nie mieć większego znaczenia. Kiedy jednak potrzebujemy twardych danych i wiarygodnych opinii, staje się kwestią podstawową. Entuzjaści sieci widzą w niej szczytowy przejaw demokratyzacji i wyzwolenia myśli ludzkiej. Każdy może pisać, każdy może założyć internetowe radio, a z większymi nakładami nawet telewizję. W tradycyjnych mediach liczbę generowanych informacji ograniczały koszty i technologie ich przetwarzania. Internet jest medium niemal bezkosztowym, interaktywnym i nieograniczonym przestrzenią ani czasem. Audycje się nie kończą, tekstów nie limituje format papieru.

Nadmiar wolności czasem jednak zamienia się w zniewolenie. Jak podaje „Columbia Journalism Review", tylko w 2006 r. na świecie wygenerowano 3  mln razy więcej cyfrowych danych, niż zawierają wszystkie kiedykolwiek napisane książki. Co godzinę przybywa średnio 10 tys. nowych blogów i stron internetowych. To już nie  jest gąszcz, lecz prawdziwy kosmos, w którym nie sposób się odnaleźć. Taki zalew informacji jest równie bezużyteczny co ich zupełny brak. Donald N. Wood w książce „Post-Intellectualism and the Decline of Democracy" przekonuje, że media i nowe technologie niosą z sobą przede wszystkim zagrożenia. Uważa, że żyjemy dziś w epoce ignorancji, upadku krytycznego myślenia i zawężania horyzontów, mimo że wszystkich nas zalewa powódź informacji. I w tym tkwi nadzieja dla tak czy inaczej rozumianych redakcji: grup opłacanych profesjonalistów, których rolą jest filtrowanie, selekcja i – co pewnie najważniejsze – weryfkacja wiadomości. Jedną z cech naszej cywilizacji jest permanentny brak czasu. I czas, i zweryfikowana informacja stają się najcenniejszymi z dóbr. Aby nie tracić żadnego z  nich, potrzeba fachowców, którzy z nieograniczonej masy danych wyłapią dla nas te, których potrzebujemy. I u źródła sprawdzą ich prawdziwość, nie ograniczając się do zasobów Wikipedii. Pozostaje jednak nierozwiązany problem płacenia za informacje w ten sposób generowane. Nie udało się jeszcze stworzyć możliwie wygodnej drogi dokonywania mikropłatności. Chodzi o to, żeby jednym kliknięciem –  bez wypełniania przelewów czy wysyłania SMSów – łatwo i szybko płacić za  dostęp do tekstów. Internetowa reklama kosztów redakcyjnych żadną miarą nie udźwignie. Skomplikowane techniki płatności są więc ostatnim chyba hamulcem powstrzymującym zupełny odpływ czytelników do Internetu. Na  razie wciąż łatwiej jest wydać kilka złotych w kiosku, niż się logować, wypełniać przelew, czekać na potwierdzenie itp.

Być może jednak dla drukowanej prasy jest i inna droga, a Internet okaże się medium przereklamowanym. Być może niewiarygodny postęp technologiczny zacznie zjadać swoich konsumentów, którzy w pewnym momencie podzielą się na wąską kastę tych, którzy „nadążają" i szeroką grupę tych, którzy nowe technologie opanują jedynie w podstawowym zakresie. Nie tracąc optymizmu, rozważa się możliwe kierunki rozwoju – a w każdym razie przetrwania – prasy drukowanej. Wydawca magazynu „Time" rozpoczął pionierski projekt wydawania dwutygodnika „Mine", skrojonego według wyborów i upodobań czytelników (czytelnik będzie wcześniej zamawiał sobie artykuły, które mają się znaleźć w jego gazecie). Zmieniający się rynek reklamy coraz większy nacisk będzie kładł na precyzyjne trafianie w potrzeby i zainteresowania konkretnych odbiorców. Z tego względu gazeta „szyta na miarę”, z takimi reklamami, może się okazać sposobem na  przetrwanie prasy. Coraz częściej myśli się też o gazetach drukowanych jako o  przedsięwzięciach non profit. Pojawiają się pomysły, by wydawców wspierali przedsiębiorcy, fundacje, a nawet by gazety były dotowane przez rządy. Wszystko po to, by przetrwały papierowe media, wciąż w  najpełniejszym chyba stopniu wypełniające obowiązki spoczywające na  czwartej władzy.

Biblioteka w kieszeni

Przenośnym urządzeniem najczęściej używanym dziś do czytania książek w  postaci cyfrowej jest iPhone. Na telefonie firmy Apple działa kilka aplikacji (m.in. eReader, Stanza, BookShelf), które umożliwiają połączenie się ze specjalnie stworzonymi serwisami i ściągnięcie z nich książek w wersji elektronicznej. Z kolei aplikacja Kindle, która działa od marca 2009 r., umożliwia ściąganie książek ze sklepu internetowego Amazon.com. Czytanie książek na iPhonie utrudniają jednak małe rozmiary wyświetlacza i dość powolne działanie urządzenia w wypadku większych plików. Takich wad nie ma  najpopularniejsze urządzenie stworzone specjalnie do czytania książek elektronicznych – Kindle firmy Amazon. Zaprezentowana w lutym nowa wersja ma niecały centymetr grubości i waży mniej niż kubek z herbatą. Pozwala na bezprzewodowe ściągnięcie i zapisanie w pamięci około 1,5  tys. książek z ponad 250 tys. tytułów dostępnych w Amazon. com. Największą jego zaletą jest jednak dziewięciocalowy wyświetlacz wykonany w technologii E-Ink (elektroniczny papier, przypominający prawdziwy). Jest szorstki, matowy i nie świeci, dzięki czemu mniej męczy oczy (uniemożliwia to jednak czytanie w nocy). Już pierwsza generacja Kindle sprzedawała się tak dobrze, że Amazon musiał wstrzymać zamówienia, by  nadążyć z produkcją. Najpoważniejszym konkurentem Kindle staje się Sony Reader. Także on ma wyświetlacz wykonany w technologii E-Ink, tyle że  dotykowy. Dzięki temu wirtualne kartki można przewracać w bardziej naturalny sposób niż w Kindle, gdzie służą do tego specjalne przyciski. Wyświetlacz Sony Readera otoczony jest diodami, dzięki czemu możliwe jest czytanie w nocy. Wadą urządzenia jest brak Wi-Fi, przez co książki trzeba ściągać, łącząc się za pomocą kabla z komputerem. Pod koniec marca Sony podpisało umowę z Google w sprawie udostępnienia książek zeskanowanych w ramach programu Google Book Search. W ten sposób internetowa księgarnia Sony eBook Store powiększy asortyment o pół miliona darmowych pozycji wydanych przed 1923 r.

Czy druk przetrwa?

Alvin Toffler Pisarz, futurolog, autor „Trzeciej fali" Nikt nie wie tego na pewno, ale sądzę, że  ostatecznie papier stanie się elektroniczny i wyprze czytniki e-booków. To jest przyszłość: będzie go można złożyć i schować do plecaka. Będzie miał teksturę i wygląd papieru, będzie się zachowywał jak papier. Choć nie będzie papierem. Oczywiście, zanim to się stanie, papier będzie zmieniał swoją rolę. Istnieje dla niego alternatywa, ale na razie jest on zbyt silnie zakorzeniony w kulturze. Niektórzy po prostu go lubią, tak jak ja. Dorasta jednak pokolenie ludzi przyzwyczajonych czytać tylko na ekranie. Już w latach 60. przewidywałem powstanie książek elektronicznych, choć nie było wtedy technicznych możliwości ich skonstruowania. Dziś można czytać książki na specjalnych urządzeniach, choć nie są jeszcze doskonałe.

Jacek Świderski Współzałożyciel portalu o2.pl Wielu wydawców prasy przespało właściwy moment wejścia do Internetu. Zmienia się sposób konsumowania mediów i poza siecią w  siłę rosną także np. informacyjne kanały telewizyjne. Katalizatorem zmian jest też kryzys na rynku reklamowym, który faworyzuje media oferujące lepiej mierzalne formy reklamowe oraz możliwość rozliczeń za  faktycznie pozyskanych klientów. Ale czy to wystarczy, aby pogrzebać druk? Moim zdaniem – nie, te zapowiedzi są przesadzone. Prasa wciąż się trzyma, a książki wydają się doskonałą odtrutką na tabloidyzację mediów. Nie zmienia to faktu, że najlepsze czasy druk ma już za sobą.

Krystyna Kaszuba Doradca zarządu Hubert Burda Media, była redaktor naczelna i wydawca „Twojego Stylu" Liczba czytelników magazynów się zmniejszy, choć nie na tyle, by groziło im zupełne zniknięcie z rynku. Pisma kolorowe mają przewagę nad dziennikami. Te ostatnie nigdy nie wygrają konkurencji z Internetem w szybkości podawania newsów. Magazyny czyta się dłużej, w  wygodnym fotelu z kawą. Takie pisma identyfikują czytelników. Widząc kobietę z „Elle" w ręku lub mężczyznę z „Playboyem", możemy wiele powiedzieć o ich statusie. W Internecie trudno natomiast stworzyć witrynę dającą poczucie luksusu. Wydawcy magazynów nie mogą jednak spać spokojnie. Żeby zainteresować czytelników, na stronach tego typu pism musi być jak najwięcej tzw. elementów szybkiego czytania: tytułów, wybić, wytłuszczeń czy podpisów pod zdjęciami.

Michał Komar Publicysta i wydawca Świat zmierza ku podziałowi na funkcjonalnych analfabetów, którzy czytać potrafią, jednak tego, co przeczytali, nie rozumieją, oraz na osoby o wyższym stopniu rozumienia. Ten podział już jest widoczny i rynek będzie na niego odpowiadał. Powstaną magazyny dla różnych grup społecznych. Być może domy mediowe, szukając nowych źródeł zysku, zainteresują się emerytami, którzy mając stały dochód, mogą się stać ważną grupą docelową. A ponieważ starsze osoby przywykły do książek, to właśnie ich oferta powinna być poszerzona. Ludzkości ciągle towarzyszy potrzeba słuchania opowieści. Dlatego właśnie czytamy baśnie, powieści, oglądamy seriale. Dopóki ta potrzeba będzie istniała, zawsze znajdzie się grupa wymagających odbiorców, którzy będą woleli sięgnąć po książkę niż po pilota do telewizora.

Krzysztof Kłosiński Profesor nauk filologicznych, krytyk literacki To, że nastąpi koniec druku, to lekka przesada. Należy w tym wypadku odróżnić ciało od ducha. Duch przetrwa, ale ciało nie. I dobrze - sam jestem wrogiem gazety i książki papierowej. Trzeba pokonać opory – to, że lubimy dotknąć książki czy nawet ją powąchać. Zastępując druk czytnikami do  e-booków, zmniejszymy koszty produkcji książek, uratujemy hektary lasów, a przy okazji może i własne oczy, bo podobno czytniki mniej męczą wzrok. Książki w przyszłości pełnić będą tylko funkcje uroczyste. Będą raczej ozdobą, gadżetem niż źródłem informacji. Era Gutenberga się kończy, za  to era pisma ma się lepiej niż kiedykolwiek. Wcześniej jedni pisali, inni czytali, teraz jest inaczej – każdy czyta i każdy pisze, nawet politycy. Kiedyś mówiono, że pisać powinni tylko na emeryturze – dziś muszą to robić, aby istnieć. Żyjemy w świecie, który ciągle się zmienia, więc należy umieć te zmiany wykorzystać.

Diagnoza w pigułce

W ubiegłym roku po raz pierwszy liczba Amerykanów szukających newsów w Internecie przerosła liczbę sięgających po prasę. Gazeta drukowana może dać czytelnikowi coś więcej niż telewizja i Internet: pogłębioną analizę, przewrotny komentarz. Nowe medium niekoniecznie zabija poprzednie. Kino i radio nie zginęły, kiedy pojawiła się telewizja. 62 proc. Polaków nie przeczytało w 2008 r. żadnej książki. Średnio co godzinę powstaje około 10 tys. nowych stron i blogów w Internecie.

Okładka tygodnika WPROST: 14/2009
Więcej możesz przeczytać w 14/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
 1
  • Kacper Nowogrodzki IP
    Druk jest integracyjną częścią naszej cywilizacji, nie wierzę w jego upadek, gdyż nadal dla wielu ludzi ma sporą wartość. Internet - informacyjny śmietnik ludzkości w końcu pęknie, pytanie - kiedy?

    Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2009 (1369)

    • Poczta 29 mar 2009, 20:00 Ostatnia artystka Sprawili mi państwo dużą niespodziankę i przyjemność, wybierając na człowieka tygodnia Katarzynę Nosowską („Ostatnia artystka", nr 13). Pamiętam, że pierwsze płyty zespołu Hey były dla mnie bardzo ważne... 4
    • Na stronie - Nasz morderca 2 29 mar 2009, 20:00 „Są takie rzeczy w niebie i na ziemi, o których się nie śniło filozofom” – powiada Hamlet do Horacja. Przypomi- nam dramat Szekspira, bo jego okropną parodię serwuje się nam od kilku miesięcy w związku z głośnym wypadkiem. 5
    • Polska mafia sądowa 29 mar 2009, 20:00 Josef Fritzl przed austriackim sądem został skazany na dożywocie po czterodniowym procesie. W Polsce podejrzany o pedofilię psycholog Andrzej Samson spędził wprawdzie kilka lat w areszcie, ale umarł jako niewinny. Bo polskie młyny sądowe mielą wolniej niż kościelne. 6
    • SKANER 29 mar 2009, 20:00 12
    • Grunt, że zna rosyjski 29 mar 2009, 20:00 Wbrew ogólnonarodowemu podnieceniu Włodzimierz Cimoszewicz ma niewielkie szanse na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy. Zarówno chadecy, jak i socjaliści patrzą na tę kandydaturę niechętnie, bo mają już swoich kandydatów.... 12
    • Legia, biało-czerwoni! 29 mar 2009, 20:00 Stowarzyszenie Byłych Żołnierzy i Przyjaciół Legii Cudzoziemskiej walczy o abolicję dla byłych legionistów – dowiedział się „Wprost". Dziś służba w obcej armii – a więc i w legii – jest zabroniona.... 12
    • Pytania niepolityczne - Skok w bok 29 mar 2009, 20:00 Rozmowa z Andrzejem Szejną, eurodeputowanym SLD 14
    • Polityczne plecy 29 mar 2009, 20:00 Tylko 7 proc. właścicieli lub menedżerów polskich firm porzuciłoby swoją pracę dla kariery politycznej. Jednocześnie zdają sobie sprawę, że robiąc biznes, warto mieć polityczne plecy. Nie są może konieczne, by uruchomić... 14
    • Plus ujemny - Kicz prawny 29 mar 2009, 20:00 Nie bierz życia na serio – i tak nie wyjdziesz z niego żywy. To jedyne optymistyczne przesłanie, które jest ciągle aktualne w czasie kryzysu ekonomicznego. Jak to zwykle bywa, nieszczęścia chodzą parami i jednemu kryzysowi towarzyszy inny kryzys – umysłowy. Ten... 16
    • Przegląd prasy zagranicznej 29 mar 2009, 20:00 Narodowy egzamin Jest coś, co niepokoi w planach ratunkowych administracji [Obamy]. Założenie, że ludzie podejmują lepsze decyzje za publiczne pieniądze. Historia daje wiele dowodów, że jest odwrotnie. Ludzie, którym powierza się... 22
    • Puls gospodarki 29 mar 2009, 20:00 Unia do usług Dyrektywę usługową ułatwiającą zarejestrowanym w unii firmom świadczenie usług na obszarze całej wspólnoty państwa Unii Europejskiej powinny wprowadzić w życie do 27 grudnia 2009 r. Według komisarza ds. rynku... 24
    • Zapytaj wprost - Sikorski ma 40 procent szans 29 mar 2009, 20:00 Na pytania czytelników internetowego wydania „Wprost” odpowiada Jerzy Buzek. Szef rządu (1997-2001), który wprowadził cztery reformy: emerytalną, zdrowia, administracji i oświaty. Od 2004 r. eurodeputowany z listy PO. Trzy lata temu został Eurodeputowanym Roku w... 26
    • Grupa trzymająca cukier 29 mar 2009, 20:00 Będziemy musieli importować cukier. Własnego nie wystarczy nam na zaspokojenie potrzeb polskich producentów żywności i konsumentów. Cukier w sklepach już błyskawicznie drożeje, a wkrótce pójdą w górę ceny całej gotowej żywności, do której cukier jest dodawany. To efekt reformy... 28
    • Certyfikat sukcesu 29 mar 2009, 20:00 Polacy są mistrzami w podnoszeniu kwalifikacji. W 2009 r. studia podyplomowe ukończy niemal 200 tys. osób. Coraz częściej płaci za ich kształcenie Unia Europejska. A dodatkowy dyplom to gwarancja wyższych zarobków. 32
    • Ryba po polsku - Analfabeci analfabetom 29 mar 2009, 20:00 Uczestniczyłem niedawno w spotkaniu sporej grupy zacnych osób, podczas którego zabrał głos młody człowiek urodzony w 1984 r. Powiedział, że my tu, starcy, rozprawiamy o PRL, stanie wojennym , „okrągłym stole”, odwołujemy się do II Rzeczypospolitej, a dla niego to... 34
    • Koniec druku? 29 mar 2009, 20:00 Rok temu magnat medialny Rupert Murdoch uruchomił w podlondyńskim Broxbourne wartą ponad miliard dolarów, największą i najnowocześniejszą drukarnię na świecie. Inwestycję powszechnie traktuje się jako wyznanie wiary w słowo drukowane. Dwanaście maszyn drukarskich na... 36
    • Mistrz kierownicy ucieka 29 mar 2009, 20:00 Robert Kubica ucieka. Przed fotografami, dziennikarzami, kolegami kierowcami namawiającymi go do imprezowania. Wielu ekspertów od wyścigów twierdzi, że w tym sezonie ucieknie także rywalom na torze i zdobędzie mistrzostwo Formuły 1. Jeśli tak się stanie, świętować będzie cała... 44
    • Eurobomba 29 mar 2009, 20:00 Jeśli ktoś myśli, że do dzisiejszego kryzysu ekonomicznego doszło przez chciwość bankierów, wiarę inwestorów w nieskończony wzrost cen nieruchomości i umiłowanie społeczeństw do lekkomyślnego życia na kredyt, jest naiwny. To były tylko detonatory. 48
    • Miliard w szczepionce 29 mar 2009, 20:00 „Gdybym wiedziała o skutkach ubocznych, nigdy nie pozwoliłabym córce zaszczepić się przeciwko rakowi szyjki macicy. Dziś byłaby ze mną, mogłabym ją przytulić” – żaliła się miesiąc temu w telewizji CBS Amerykanka Emily Tarsell. Jej 21-letnia córka Christina... 50
    • Głos z Ameryki - Skandal Obamy 29 mar 2009, 20:00 Grupa ubezpieczeniowa AIG otrzymała 30 mld USD pomocy publicznej i przeszła pod kontrolę państwa. Jednocześnie wypłaciła 165 mln USD premii i nagród swoim menedżerom, m.in. tym zajmującym się ryzykownymi instrumentami finansowymi. Ta sprawa dowodzi, że rząd w Waszyngtonie... 59
    • Dobry lider nie jest manipulatorem 29 mar 2009, 20:00 Rozmowa z Danielem Golemanem, psychologiem z Uniwersytetu Rutgersa, autorem książek „Inteligencja emocjonalna” i „Inteligencja społeczna”. 60
    • Podstępny mięsak 29 mar 2009, 20:00 Dla wielu osób spadek wagi ciała to powód do zadowolenia. Tymczasem chudnięcie może być pierwszym sygnałem choroby nowotworowej. Przekonała się o tym Marta Kwiecińska z Krakowa, która zachorowała na mięsaka, wyjątkowo rzadki, ale też wyjątkowo groźny nowotwór. 62
    • Zakochany w córce 29 mar 2009, 20:00 Z moich badań wynika, że intymny kontakt z ojcem miało 2-3 proc. Polek. To nie jest mało! Zachowania kazirodcze to nie tylko stosunki, ale także na przykład intymne pieszczoty. Większość przypadków kazirodztwa nie jest ujawniana. 65
    • Pigułka na kalorie 29 mar 2009, 20:00 Nowy lek na odchudzanie? Pracują nad nim duńscy naukowcy z NeuroSearch. Nie ma tylko pewności, czy tesofensina, jak nazwano nowy specyfik, nie podzieli losu rimonabantu, leku, który niedawno wycofano ze sprzedaży z powodu skutków ubocznych, które wywoływał. 66
    • Szkot zwany Kolumbem 29 mar 2009, 20:00 Wiemy już, kim był Krzysztof Kolumb. Tak przynajmniej twierdzi Alfonso Ensenat de Villalonga w książce „Cristóbal Colón. Orígenes, formación y primeros viajes” (Krzysztof Kolumb. Pochodzenie, wykształcenie i pierwsze podróże). Inżynier i historyk samouk po latach... 68
    • James Bond owad 29 mar 2009, 20:00 Pszczoła superszpieg? Pentagon chce wykorzystywać do podsłuchu owady wyposażone tak, by można było nimi sterować. Drepczący po ścianie owad nie wzbudza bowiem podejrzeń. 70
    • Know-how 29 mar 2009, 20:00 SZCZYPTA ENERGII W F1Bolidy startujące w rozpoczynającym się właśnie sezonie wyścigów Formuły 1 są wyposażane w systemy odzyskiwania energii kinetycznej podczas hamowania (KERS). Duża część energii, która dotychczas była tracona w... 72
    • Człowiek gadżet 29 mar 2009, 20:00 Plazma czy LCD Kupmy telewizor plazmowy, jeśli zależy nam na ekranie powyżej 37 cali. Plazma najwierniej odwzorowuje dynamiczny ruch, obraz jest wyraźny nawet, gdy spoglądamy na ekran pod kątem ponad 170 stopni. Pod tym względem dorównują... 73
    • Skrzypce dla NATO 29 mar 2009, 20:00 Natowski spektakl zaplanowano z detalami: Merkel i Sarkozy ze Schefferem pośrodku, Sarkozy z Obamą w Strasburgu, Obama z Merkel na przechadzce po Heidelbergu… W świat mają pójść obrazki transatlantyckiej idylli. U boku USA Francja i Niemcy jako symbol zgody odwiecznych... 74
    • Polskie orły 29 mar 2009, 20:00 „Dla nich nie ma nic niemożliwego”– komplementował Polaków Napoleon Bonaparte. Wygłoszona przed dwoma wiekami opinia cesarza Francuzów wciąż jest aktualna. Najlepszym na to dowodem są biografie ludzi o polskich korzeniach, którzy zdobyli najważniejsze... 76
    • Europa i reszta - Czeski kryminał 29 mar 2009, 20:00 W naszym środkowoeuropejskim regionie jest coraz weselej. Jak to w byłym baraku obozu socjalistycznego. Polska uważana była dotychczas za najweselszą część tego obozu. Okazuje się, że palmę pierwszeństwa przejęli Czesi, czemu nie można się dziwić. Wszak to oni dali nam... 79
    • Historyk niepokorny 29 mar 2009, 20:00 „Nie ma żadnej historii, są tylko historycy” – zaczynam wspomnienie o przyjacielu tą gorzką maksymą Oscara Wilde’a. Paweł lubił tę przewrotną sentencję rozwijać na bagnistym gruncie polskiej historii. 80
    • Zakupy szczęścia 29 mar 2009, 20:00 „Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy” – Marilyn Monroe wiedziała, co mówi. W kultowym filmie „Mężczyźni wolą blondynki” zaśpiewała hymn materialistek „Diamonds Are a Girl’s Best Friend”, twórczo rozwinięty następnie... 82
    • Aatak klasyki 29 mar 2009, 20:00 Jeszcze kilkanaście lat temu klasyczne koncerty gwiazd należały u nas do rzadkości. Melomani miesiącami czekali na nie, a potem z namiętnością wspominali. Obecnie sytuacja znormalniała, a najbliższe dwa tygodnie można mierzyć miarą londyńską czy berlińską. 84
    • RECENZJE 29 mar 2009, 20:00 W latach 70. Amerykanie zrobili dwa filmy biograficzne o swoich generałach z czasów II wojny: hagiograficznego i nudnego "McArthura" oraz genialnego, nagrodzonego 7 Oscarami "Pattona"Patton, wielki generał, zgodnie z... 86
    • WPROST NA WEEKEND 29 mar 2009, 20:00 KONCERTY Bob Dylan „Nikt nie śpiewa Dylana tak jak Dylan" – najważniejszy poeta w dziejach rocka promuje nowy album „Together Through Life". | 4.04, ZENITH MUNICH, MONACHIUM, GODZ. 20.00; BILETY The Subways Brytyjskie... 95
    • Fryzjer filozof 29 mar 2009, 20:00 Najpierw ubierali i czesali gwiazdy. Dziś sami zaliczają się do grona celebrytów i nie muszą się już podpierać znanymi nazwiskami. Bo bycie specjalistą od wizerunku gwarantuje popularność. 96
    • Kawior o smaku czekolady 29 mar 2009, 20:00 Oliwki w kapsułkach, pierożki ravioli, ale bez ciasta... Brzmi to jak literatura science fiction. Tymczasem do realnej restauracji z takim menu trzeba się zapisywać z półrocznym wyprzedzeniem. Bo kuchnia molekularna to dziś szczyt snobizmu. 98
    • Galeria Wprost 29 mar 2009, 20:00 Wszystko zieloneFlagowy kolor wiosny w tym roku zaanektowała także moda. A ponieważ jest coraz bardziej „wszystko mająca" – nie ogranicza się do odcieni garderoby. Zieleni się dosłownie wszystko. Bo moda jest wszędzie.... 100
    • Wenecja, polski sen uroczy 29 mar 2009, 20:00 W jaki sposób można jeszcze odkryć Wenecję? Może powinno się spojrzeć na miasto oczami polskich pisarzy. Unikniemy wtedy przewodnikowej sztampy, wpisując się w tradycję grand tour, czyli podróży kształcących. 102
    • Na wariackich papierach 29 mar 2009, 20:00 Fiat nie cierpi, kiedy ten samochód jest nazywany fiatem. Abarth 500 ma z normalną „pięćsetką” niewiele wspólnego. Jest przestronny jak pudełko po zapałkach, krzykliwy niczym parada miłości i zwariowany bardziej niż skecze Monty Pythona. Dlatego nie każdy go zrozumie. 104
    • Kino samochodowe 29 mar 2009, 20:00 Amerykanina Richarda Hollings-heada tak denerwowały ciasne fotele kina w New Jersey, że postanowił stworzyć mu konkurencję. 106
    • Inteligencja w mięśniach 29 mar 2009, 20:00 Czasy, kiedy wśród piłkarzy, lekkoatletów czy narciarzy dominowali zawodnicy z wykształceniem podstawowym bądź „niepełnym średnim”, odeszły do lamusa. 108
    • Skibą w mur - Gra gitara! 29 mar 2009, 20:00 Stare powiedzonko „gra gitara” oznacza, że wszystko jest w porządku. Tłumaczę to tylko dlatego, że teraz jest urodzaj nowych powiedzonek i te stare mogą być dla wielu niezrozumiałe. 111
    • Z życia koalicji 29 mar 2009, 20:00 Jedne misiaki mają wszystko po znajomości, inne muszą się zdrowo napocić i naharować, żeby wygrać przetarg – taki to ten świat niesprawiedliwy. Nasze odkrycie, sól ziemi ostrołęckiej, Andrzej Kania (Partia Miłości, rzecz... 112
    • Z życia opozycji 29 mar 2009, 20:00 PO chce podkraść PEACE Grażynę Gęsicką! Premierowi Tuskowi marzy się, by ta zacna dziewoja zasiadła w jego rządzie i – jak kiedyś – zarządzała unijną kasą. Te sensacyjne wieści ogłosił prezes PEACE Jarosław... 113
    • Nie tylko dla kobiet - Na korcie z młotkowym 29 mar 2009, 20:00 Europa ma problem z Václavem Klausem. Co może pomóc znaleźć wspólny język z eurosceptykiem? Tenis. 114

    ZKDP - Nakład kontrolowany