Nietykalni

Nietykalni

Amerykanin, który w poprzednią niedzielę w Kandaharze zamordował 16 Afgańczyków, jest już w USA. Bo Ameryka nie da skrzywdzić swoich żołnierzy, nawet jeśli są mordercami.
Niezauważony sierżant wyszedł z bazy o trzeciej w nocy. Zanim wystrzelił, najpierw budził ofiary. Kilkunastu Afgańczyków, także małe dzieci. Ciała z pierwszego domu próbował spalić. Potem wrócił do bazy i  od razu oddał się w ręce żandarmerii.

Już trzy dni później armia przerzuciła go do tymczasowego aresztu w Kuwejcie, ale w piątek, po  protestach tamtejszych władz, odleciał do Ameryki, gdzie w areszcie będzie oczekiwać na proces. Amerykanie nie posłuchali dramatycznego apelu afgańskiego parlamentu – dzień po masakrze posłowie przerwali obrady, aby zażądać publicznego procesu mordercy tam, gdzie doszło do  zbrodni. – Jego wywiezienie jeszcze nie przesądza sprawy – tłumaczył przebywający właśnie w Kabulu amerykański sekretarz obrony Leon Panetta. – Jeszcze może tu wrócić.

Nie wróci.

Waszyngton już wiele razy udowodnił, że jest gotów zaryzykować dobre relacje ze swoimi sojusznikami, a nawet zrewidować swoje geopolityczne interesy w obronie własnych żołnierzy. Również wtedy, gdy wina po ich stronie jest niepodważalna. Dlatego Japończycy mówią o amerykańskich żołnierzach stacjonujących na Okinawie „hykasin" – nietykalni. Donald Rumfseld, były sekretarz obrony USA, powiedział kilka miesięcy temu, że amerykański mundur jest jak połączenie paszportu dyplomatycznego i ubezpieczenia samochodowego – można bezkarnie rozbijać cudze samochody, a  ubezpieczyciel i tak zapłaci.

Koszty tej nietykalności są ogromne. Według wyborczych obietnic Baracka Obamy, potwierdzonych później umową z  rządem w Kabulu, Amerykanie mają opuścić Afganistan do 2014 r., przy założeniu, że sytuacja w tym kraju nie ulegnie pogorszeniu. Od początku też administracja Obamy podkreślała, że Ameryka chciałaby zachować kilka baz wojskowych w tym strategicznym zakątku świata. Zbrodnia z 11 marca może anulować te plany.

Kilka godzin po ujawnieniu informacji, że  morderca jest już w Kuwejcie, talibowie ogłosili, że zrywają rozmowy z  Waszyngtonem. Amerykanie przez wiele miesięcy starali się o ich nawiązanie, bo jak przyznała w lutym sama sekretarz stanu Hillary Clinton: „W afgański pokój muszą być zaangażowane wszystkie strony". –  Ameryka zdaje sobie sprawę, że rząd Hamida Karzaja upadnie kilka tygodni po naszym wyjeździe, jeśli nie dojdzie do porozumienia z talibami –  przekonuje Anthony Cordesman z waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych. – Dziś, po zerwaniu przez nich rozmów, Biały Dom znów jest w punkcie wyjścia.

Afgański parlament już wezwał prezydenta Karzaja do zawieszenia wszelkich rozmów z Amerykanami w sprawie baz. Dopóki nie wyjaśni się sprawa morderstwa z 11 marca.

I to wszystko z powodu jednego amerykańskiego żołnierza.

Iracka cierpliwość

Przez kilkunastu podobnych „nietykalnych" Ameryka straciła właśnie Irak, w który zainwestowała osiem lat i 802 mld dolarów. Od 1 stycznia oficjalnie nie ma w tym kraju ani jednego amerykańskiego żołnierza, co  oznacza również, że amerykańskie wpływy stały się tam symboliczne. Prezydent Barack Obama mówił na początku roku, że „tym właśnie różni się Ameryka od starych imperiów, że nie chodzi jej o zdobycze terytorialne ani surowce. Pomogliśmy Irakijczykom, bo tak trzeba. A teraz wycofujemy się, bo tak trzeba". Ale jeszcze we wrześniu ustępujący przewodniczący połączonych szefów sztabu armii USA admirał Michael Mullen publicznie zapowiadał, że po Nowym Roku w Iraku pozostanie około 10 tys. amerykańskich żołnierzy w kilku dużych bazach. Co więc się stało?

14 grudnia, dzień przed uroczystym opuszczeniem amerykańskiej flagi w  Iraku, reporter „The New York Times" znalazł na wysypisku śmieci pod  Bagdadem ponad 400 stron tajnych dokumentów amerykańskiej armii. Wiele kartek zostało zniszczonych, bo mieszkający nieopodal Irakijczyk palił nimi w piecu. Ale te, które się zachowały, przypomniały największą zbrodnie Amerykanów w Iraku, przynosząc nowe informacje w tej sprawie.

90-tysięczne miasto Al-Hadisa, położone na północny wschód od Bagdadu, od początku inwazji było dla Amerykanów strefą śmierci. Wjeżdżały tam tylko wzmocnione konwoje, które w dodatku miały zakaz zatrzymywania się. 19 listopada 2005 r. kapral Miguel Terrazas prowadził pierwszy samochód w kolumnie. Kilka minut po siódmej rano jego auto najechało na bombę. Kierowca zginął na miejscu. Reszta żołnierzy z konwoju wysiadła z  pojazdów i ruszyła za domniemanymi terrorystami między zabudowania.

Tego dnia w Al-Hadisie z rąk Amerykanów zginęło 24 Irakijczyków, wśród nich 76-letni dziadek na wózku, wiele kobiet i dzieci, trójka niemowląt. Żołnierze nie strzelali na oślep. Lekarze w miejscowej kostnicy przyznali później, że niemal wszystkie ciała miały dwa ślady po kulach, w klatce i w głowie.

Dopiero kilka miesięcy po tym wydarzeniu sprawę nagłośnił tygodnik „Time", a armia rozpoczęła własne śledztwo. Pierwszą decyzją mundurowego prokuratora było przeniesienie wszystkich, którzy wzięli udział w tej zbrodni, do USA, choć irackie władze domagały się procesu na miejscu. Pierwotnie prokuratura postawiła zarzuty 12 żołnierzom. Wobec ośmiu z nich zarzuty wycofano. Kolejna trójka została uniewinniona. Gdyby nie dokumenty znalezione w grudniu na wysypisku pod  Bagdadem, być może nikt nie zostałby skazany za masakrę w Al-Hadisie. 24 stycznia, po prawie sześciu latach wlokącego się procesu, sąd wojskowy uznał dowódcę tamtej akcji sierżanta Franka Wutericha za winnego zaniedbania obowiązków i zdegradował go do stopnia szeregowca. Człowiek, który kierował największą amerykańską masakrą na Irakijczykach, nie  przesiedział nawet jednego dnia w więzieniu.

Przez osiem lat w Iraku Amerykanie w podobny sposób „załatwili" kilkanaście incydentów, w  których poszkodowani byli Irakijczycy. Żandarmi z Abu Ghraib byli w  Ameryce w niecałe dwa tygodnie po ujawnieniu skandalu z maltretowaniem więźniów. Wszyscy są już na wolności. Rok temu jako ostatni z więzienia wyszedł główny „pomysłodawca" Charles Graner. Jeszcze szybciej Waszyngton wyciągnął z Iraku prywatnych najemników z firmy Blackwater, którzy w 2007 r. zastrzelili w Bagdadzie 17 przypadkowych Irakijczyków. Cała grupa jednym dekretem została potraktowana jak żołnierze. Do dziś nikt w tej sprawie nie został skazany.

Cierpliwość Irakijczyków wyczerpał ślimaczący się proces w sprawie masakry w Al-Hadisie. Gdy jesienią ubiegłego roku Amerykanie zwrócili się do Irakijczyków o zgodę na przedłużenie swojego pobytu po 1 stycznia, Bagdad postawił twardy warunek – żadnych immunitetów; wszyscy amerykańscy żołnierze, którzy pozostaną w Iraku po Nowym Roku, będą podlegać irackiemu prawu. –  Amerykanom nie mieściło się to w głowie – twierdzi Rami Khouri, palestyński dziennikarz zajmujący się Bliskim Wschodem. – Gdy okazało się, że Irakijczycy są w tej sprawie nieugięci, jankesi się spakowali, a  potem uśmiechnięty prezydent Obama udawał, że tak właśnie miało być.

SOFA musi być wygodna

Zanim jednak wyjechali z Iraku, Amerykanie chcieli na swoich warunkach przedłużyć SOFA, czyli umowę regulującą status amerykańskich żołnierzy w  obcym kraju. Każda z 850 baz USA na świecie podlega takiej umowie (Polska podpisała SOFA w grudniu 2009 r.). Dotyczą one zarówno zasad korzystania z zagranicznego prawa jazdy, opodatkowania, ale przede wszystkim określają stosunek amerykańskich żołnierzy wobec miejscowego prawa. Najczęściej jest on żaden. Choć zdarzają się wyjątki.

Kilka tygodni temu taki wyjątek objął 21-letniego plutonowego Kevina Lee Flippina, stacjonującego ze swoją 2. Dywizją Piechoty w Korei Południowej. Wieczorem 24 września ubiegłego roku w stanie upojenia alkoholowego sprawdzał on wszystkie drzwi w hotelowym korytarzu, aż w  końcu trafił na nieuważnego lokatora – 17-letnią Koreankę, którą kilkakrotnie zgwałcił, ciężko pobił, a na koniec okradł.

Koreańczycy walczyli o możliwość sądzenia takich przypadków od 1965 r., gdy podpisali z Amerykanami niekorzystną dla siebie umowę SOFA. Według obliczeń Chalmersa Johnsona, koreanisty z Uniwersytetu Kalifornijskiego, amerykańscy żołnierze w Korei Południowej dopuścili się w sumie ponad 70 gwałtów, ponad 200 napadów z bronią w ręku oraz pobić. W 2002 r., po tym jak amerykański transporter opancerzony śmiertelnie potrącił dwie nastolatki, a jego załoga następnego dnia była już w Stanach (do dziś nie ma żadnego wyroku), na ulice Seulu wyszło ponad 100 tys. demonstrantów. Jak pisze Johnson, w ostatnich latach ludzie bardziej bali się Amerykanów, którzy mieli ich chronić, niż armii północnokoreańskiej.

W końcu jednak Koreańczycy wymusili zmiany w SOFA. 28 tys. amerykańskich żołnierzy, którzy dziś stacjonują na Półwyspie Koreańskim, nie wolno chodzić do większości klubów nocnych, a koreańska policja, za porozumieniem z amerykańskim dowództwem, może wprowadzać godziny policyjne dla Amerykanów. Przede wszystkim jednak Waszyngton coraz częściej zezwala na sądzenie amerykańskich żołnierzy przed lokalnymi sądami – w listopadzie plutonowy Flippin został skazany przez koreański sąd na 10 lat więzienia.

Podobne prawa wobec Amerykanów stacjonujących na Okinawie wywalczyli sobie Japończycy. Choć tam też najpierw musiało dojść do tragedii. W 1995 r. trzech żołnierzy wynajęło vana, by w chwilę później porwać prosto z ulicy przypadkową 12-latkę. Zakleili jej taśmą usta oraz oczy i wielokrotnie zgwałcili. Według „The New York Times" cała trójka siedziała już w samolocie na Hawaje, gdy w  końcu Waszyngton, pod japońską groźbą renegocjacji umowy o dzierżawę bazy na Okinawie, zgodził się przekazać żołnierzy japońskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Zostali skazani na wyroki od sześciu do ośmiu lat więzienia.

Między innymi pod wpływem tej sprawy administracja George’a W. Busha w 2002 r. w ostatnim momencie wycofała się z podpisania statutu rzymskiego, powołującego Międzynarodowy Trybunał Karny, którego stworzenie zaproponował zresztą poprzednik Busha, Bill Clinton. Traktat pozwala postawić przed trybunałem pojedyncze osoby, które dopuściły się ciężkich zbrodni na terytorium jednego z państw sygnatariuszy. Odmawiając podpisania statutu, amerykański przedstawiciel przy ONZ John Negroponte zagroził sygnatariuszom, że jeśli gdziekolwiek użyją go  przeciwko amerykańskim żołnierzom, Waszyngton wycofa swoje oddziały ze  wszystkich misji pokojowych ONZ, również z Bośni.

Palce na pamiątkę

Afganistan jest stroną statutu rzymskiego, ale nawet główny prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego Luis Moreno-Ocampo wyklucza możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności stacjonujących tam Amerykanów. Stąd historie takie jak sierżanta Calvina Gibbsa.

Na początku 2010 r. dowodził on w Kandaharze 12-osobowym oddziałem, który szybko zyskał miano „kill team" (zabójcza drużyna). Wpadli przypadkowo. Jeden z członków oddziału został dotkliwie pobity przez kolegów, po tym jak doniósł do dowództwa, że koledzy palą haszysz. Nikt w sztabie nie  zająłby się zapewne tym nielegalnym nałogiem, gdyby nie pobicie. Wśród osobistych rzeczy członków oddziału prokuratorzy znaleźli odcięte ludzkie palce, zęby, a nawet czaszkę. I setki zdjęć żołnierzy pozujących przy zwłokach Afgańczyków.

Już w trakcie dochodzenia okazało się, że  oddział nie działał przypadkowo. Sierżant Gibbs załatwiał lewe granaty, z których żołnierze nie musieli się rozliczać, a które służyły do  wysadzania w powietrze Afgańczyków. Często już po eksplozji Amerykanie wkładali w ręce ofiar kałasznikowy, aby upozorować atak terrorystyczny, przed którym musieli się bronić. Najczęściej na pamiątkę odcinali zamordowanym palce prawej dłoni.

Gdy ich działalność wyszła na jaw, pierwszy ruch wojskowej prokuratury był do przewidzenia – w ciągu tygodnia cały oddział został ewakuowany do USA. Ostatecznie udowodniono im zabójstwo tylko trzech Afgańczyków, choć z samych zdjęć wynika, że  ofiar musiało być kilkadziesiąt. Z całej dwunastki amerykański sąd wojskowy uniewinnił dwóch najmłodszych stopniem żołnierzy. Dziewięciu poszło na ugodę z prokuraturą, dostali wyroki w zawieszeniu i wrócili do  czynnej służby. W październiku 2011 r. skazany został tylko sierżant Gibbs – na dożywocie, ale z prawem do wcześniejszego zwolnienia już za  osiem lat.

Kabulska prokuratura domaga się, aby Gibbs został wydany Afganistanowi. Nie ma na to szans, bo jak powiedział w grudniu, odnosząc się do tej sprawy sekretarz obrony USA Leon Panetta: „My chronimy ludzi, którzy dla nas walczą".

Nasze dzieci

Żadna armia na świecie nie oddaje bez walki swoich żołnierzy. Również polska generalicja od początku broniła żołnierzy, którzy w sierpniu 2007 r. ostrzelali wioskę Nangar Khel. Ich proces przed sądami kolejnych instancji ciągnie się od kilku lat, większość oskarżonych już uniewinniono. – Na tym polega układ między każdym dowódcą i podwładnym –  mówi Anthony Cordesman. – Żołnierzowi mówi się: wysyłamy cię na wojnę, żebyś ryzykował swoje życie, ale i my też będziemy za ciebie ryzykować, nawet jeśli będzie nas to drogo kosztować.

Ameryka właśnie ewakuowała z  Afganistanu człowieka, który jednak wcale nie ryzykował życia na polu bitwy, tylko prawdopodobnie z zimną krwią zamordował 16 niewinnych osób. W dodatku koszt trzymania jego strony będzie dla Waszyngtonu ogromny –  jeśli Amerykanie nie wydadzą mordercy, co jest niemal pewne, Afgańczycy mogą pójść w ślady Irakijczyków i w przyszłości odmówić amerykańskim żołnierzom immunitetu prawnego, co zmusi Waszyngton do pełnej ewakuacji swoich wojsk z tego kraju po 2014 r.

Dzień po masakrze na trawniku przed Białym Domem prezydent Obama zadeklarował: „Powiedziałem prezydentowi Karzajowi, że Ameryka podejdzie do tego wydarzenia tak, jakby to nasi obywatele, nasze dzieci, były ofiarami tego morderstwa". Jeśli Obama dotrzyma słowa, mordercę z Afganistanu czeka w USA najwyższy wymiar kary. Nie spotkało to żadnego amerykańskiego żołnierza od 1961 r.

Okładka tygodnika WPROST: 12/2012
Więcej możesz przeczytać w 12/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • jal IP
    Dlatego Amerykanie są tacy skuteczni, bo nie zastraszają swoich żołnierzy ewentualnymi konsekwencjami. W tym przypadku z pewnoscią będzie jakaś kara, ale adekwatna do przewinienia a nie jak w przypadku polskich żołnierzy.Moga oni liczyc tylko na obelgi ludzi nie mających pojęcia czym jest prawdziwa wojna.Wysyłając żołnierzy na wojnę z bronią w ręku wiadomo jest z góry, że wszystko sie może zdarzyć.I nie są winni żołnierze, winni są ci którzy ich tam wysłali.Bez zgody narodu.Zołnierz to człowiek, któremu dali broń do ręki i który wie że jedzie na wojnę. Zołnierz jest atakowany więc strzela, żołnierz boi się więc strzela, nie ufa podejrzanie sie zachowującym więc strzela.Broni siebie i kolegów instynktownie bo tak go szkolono.Gdy tego odruchu nie ma to ginie.Nie myśleli,że własny kraj który ich tam wysłał bedzie się ich wypierał i różnego rodzaju karierowicze którzy lepiej wiedzą co się tam wydarzyło, będa ich opluwać. WSTYD

    Spis treści tygodnika Wprost nr 12/2012 (1518)

    • Wojna postu z karnawałem 18 mar 2012, 12:00 Polacy przechodzą testy zmian w mentalności﹒ 4
    • Jarosław Gowin: Będą próbowali wywieźć mnie na taczkach 18 mar 2012, 12:00 Rusza zapowiadana przez pana deregulacja zawodów. Nie przeraża pana opór korporacji? Jestem pewien, że taki opór, i to ostry, będzie. Zdaję sobie sprawę, że o każdy z zawodów będzie gigantyczna wojna, bo to są bardzo wpływowe grupy,... 6
    • Tylko w wersji cyfrowej 18 mar 2012, 12:00 Encyklopedia Britannica – najbardziej prestiżowe wydawnictwo tego typu na świecie – po 244 latach wydawania w formie drukowanej, nie ukaże się więcej na papierze. Ma być dostępne jedynie w wersji elektronicznej. Na decyzję... 6
    • Kibice przywiozą HIV 18 mar 2012, 12:00 Turyści ze wschodu, którzy zjadą do polski na Euro 2012, będą „czynnikiem zwiększającym liczbę infekcji HIV" – twierdzi wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. 6
    • Tragedia w Szwajcarii. Kierowca próbował włączyć film na DVD? 18 mar 2012, 12:00 Kierowca autobusu, który rozbił się w zeszły wtorek w nocy w Szwajcarii, tuż przed wypadkiem chciał włączyć film na DVD – twierdzi belgijska gazeta „Het Laatste Nieuws". Nie podaje dokładnego źródła informacji, pisze... 7
    • Koniec z wywiadami przed egzekucją 18 mar 2012, 12:00 Czterdzieści milionów Chińczyków nie zobaczy już swojego ulubionego programu. Po pięciu latach emisji państwowa telewizja Henan Legal Channel zdjęła z anteny „Wywiady przed egzekucją". W tym popularnym talk- -show występowali... 8
    • Putin wysyła Rosjan na działki 18 mar 2012, 12:00 Rosyjski prezydent ogłosił czterodniowe wakacje, zachęcając rodaków do zajęcia się swoimi ogródkami. Wakacje zbiegają się z inauguracją kolejnej kadencji Władimira Putina. Po raz trzeci na prezydenta Putin zaprzysiężony zostanie 7... 8
    • Zobaczyli niewidzialne. NASA pokazuje ciemną materię 18 mar 2012, 12:00 Ciemna materia jest niewidzialna: choć istnieje, to nie da się jej zobaczyć, bo nie reaguje na światło – nie odbija go ani nie zakrzywia. Jednak gdyby jej zabrakło, wszechświat rozsypałby się jak domek z kart. Kiedyś jej istnienie... 8
    • Czerwona kartka 18 mar 2012, 12:00 Symbolem tygodnia została czerwona kartka. Najgłośniej o niej mówił i najwyżej ją pokazywał prezes. Ale kartka była czerwona po obydwu stronach. I kto wie, czy Jarosław Kaczyński nie pokazał jej także sobie. 10
    • Zagłosujmy portfelami 18 mar 2012, 12:00 Polski „przemysł" filmowy wystawił się sam. Dzięki tej demaskacji w końcu wiem, jaka jest prawdziwa twarz naszego kina. To twarz człowieka, który w restauracji siorbie i klnie, wrzeszczy na kelnera, że dostał małą porcję, po... 12
    • Próba wiary 18 mar 2012, 12:00 Rząd wyliczył, że Kościół może tylko zarobić. Może. Pod warunkiem że wszyscy zdeklarowani katolicy przekażą na jego utrzymanie 0,3 proc. swojego podatku. To będzie swoisty test wiary. 14
    • Kwestia wiarygodności 18 mar 2012, 12:00 Donald Tusk mierzy się dziś z dwoma problemami: kryzysem własnej wiarygodności i utratą kontroli nad Platformą. W pierwszym ma mu pomóc reforma emerytalna, w drugim – przejęcie inicjatywy w partii. Premier spotyka się z posłami, jednego pochwali, drugiego skarci, innego... 18
    • Plac 18 mar 2012, 12:00 Kumpel mnie ostrzegał: żadnych intryg. Uśmiechaj się do wszystkich, rób swoje, a jak zrobisz, idź spokojnie do domu. I tak będą cię nienawidzić. 22
    • Czyha na koniec Tuska 18 mar 2012, 12:00 Wspierać reformy rządu Tuska, nie niszczyć go zbyt gorliwie, pozostać w opozycji, czekać na przyśpieszone wybory. Oto plan polityczny Janusza Palikota. 26
    • Zabawa w ciuciubabkę 18 mar 2012, 12:00 Oficerowie Biura Ochrony Rządu narzekają: premiera nie da się chronić, bo liczy się bardziej jego wizerunek niż bezpieczeństwo. 30
    • Karawana szczeka, psy czekają 18 mar 2012, 12:00 Andrzej Olechowski jeszcze nie pluje sobie w brodę, że współtworzył PO. Jeszcze tli się w nim nadzieja, że rząd Tuska przetrwa. Ale partia to już chyba nie. 32
    • Powrót naszego papieża 18 mar 2012, 12:00 Czy ktoś go jeszcze pamięta? Wielbiony za życia, uznawany za najwyższy, bezdyskusyjny autorytet, wreszcie – błogosławiony… I nic, cisza. 38
    • Sto lat do tyłu 18 mar 2012, 12:00 Populistyczny i radykalny socjalizm oraz równie radykalny nacjonalizm znowu nas straszą. A mają czym. 39
    • Polska szkoła cierpienia 18 mar 2012, 12:00 Gdyby wchodzenie na najwyższe szczyty stało się konkurencją olimpijską, to do Polaków należałyby prawie wszystkie złote medale. Właśnie, w dramatycznych okolicznościach, zdobyliśmy kolejny. 40
    • SHOW and GO 18 mar 2012, 12:00 Oczy jesteśmy jednym z najbardziej utalentowanych narodów świata? W takim przekonaniu utwierdzają nas ciągle popularne telewizyjne widowiska. Czy słusznie? Nikt nie docieka. Ważne, że talent show ogląda tydzień w tydzień blisko połowa Polaków. 44
    • Bezsilność nad blaszaną miską 18 mar 2012, 12:00 Za 1044 dni strachu, bólu i smrodu Zbigniew Góra chce od polski 17 milionów złotych. To ogromna kwota. Ale czy w ogóle można wycenić stracone życie spędzone niewinnie za kratami? 46
    • Nietykalni 18 mar 2012, 12:00 Amerykanin, który w poprzednią niedzielę w Kandaharze zamordował 16 Afgańczyków, jest już w USA. Bo Ameryka nie da skrzywdzić swoich żołnierzy, nawet jeśli są mordercami. 52
    • Bieg na krótki dystans 18 mar 2012, 12:00 Żołnierze nie są zainteresowani budowaniem pokoju w Afganistanie. Każdy stara się dotrwać do końca misji i przeżyć – mówi Andrew Exum, ekspert instytutu CNAS i były kapitan rangersów, którzy dowodził operacjami specjalnymi w Iraku i Afganistanie. 54
    • Bądźmy razem 18 mar 2012, 12:00 Umieranie jest częścią życia. Jego ostatnim etapem. Dotyczy nas wszystkich. Nauczmy się o tym mówić, dobierając najlepsze słowa, otwarcie, odważnie, z sercem, bez leku, roztropnie, bo mamy jeszcze czas. Dla siebie i dla naszych bliskich. Bo każdy z nas tego przygotowania... 55
    • Ojciec chrzestny Gaucka 18 mar 2012, 12:00 Lider niemieckich liberałów Philipp Rösler wybrał właśnie nowego prezydenta Niemiec. Za rok być może wybierze nowego kanclerza. 58
    • Więdnące tulipany 18 mar 2012, 12:00 Pada mit Holandii jako ostoi europejskiej tolerancji. Parlament Europejski potępił właśnie rząd w Hadze za tolerowanie nagonki na Polaków. 60
    • Serbskie Różowe Pantery 18 mar 2012, 12:00 Gang weteranów wojen bałkańskich przez lata łupiący jubilerów na całym świecie nie powiedział ostatniego słowa. 61
    • Odmrażanie uszu 18 mar 2012, 12:00 Polska samotnie zablokowała unijny plan ograniczania emisji dwutlenku węgla. Nasi politycy są w euforii, a Europa przeciera oczy ze zdumienia. Na złość Unii odmrozimy sobie uszy. 62
    • Mistrz politycznego slalomu 18 mar 2012, 12:00 Przetrwał 11 ministrów skarbu państwa i zmiany czterech rządów. Wycenianą 10 lat temu na 275 mln dolarów Rafinerię Gdańsk zmienił w warty pięć razy więcej Lotos. Czy przetrwa i tym razem? 66
    • Zbawca Sachs 18 mar 2012, 12:00 Najpierw ratował upadające gospodarki byłych demoludów, potem pomagał Afryce, teraz chce ratować cały świat. Najlepiej z fotela szefa Banku Światowego. 68
    • Co nam dały konsultacje 18 mar 2012, 12:00 Propozycja podwyższenia wieku emerytalnego stała się symbolem reformatorskich planów rządu. Porażka tej pierwszej i najważniejszej reformy byłaby fatalna. Niestety, pojawia się coraz więcej pomysłów, jak całą koncepcję rozwodnić.... 69
    • Formuła 1 wciąż bez Kubicy 18 mar 2012, 12:00 Bez Roberta Kubicy, ale za to po raz pierwszy w historii z udziałem aż sześciu mistrzów świata ruszył nowy sezon Formuły 1. Główny faworyt do zwycięstwa to oczywiście Sebastian Vettel. 70
    • Ostatnia szansa królowej 18 mar 2012, 12:00 Nie wydała żadnej płyty od czterech lat. A cztery lata w show-biznesie to wieczność – zmieniają się odbiorcy, pojawiają się nowe konkurentki. Teraz Madonna wraca z albumem „MDNA”. Czy potrafi nas jeszcze zaskoczyć? 73
    • Klątwy w Dolinie Węży 18 mar 2012, 12:00 „Kac Wawa” nie podbił serc widzów ani box office’u. Rozpętał za to wojnę między filmowcami i krytykami. Kto będzie miał po niej kaca? 76
    • Cierpliwa matka artystów 18 mar 2012, 12:00 Wielbicielka Czechowa, odkrywczyni aktorskich talentów, Agnieszka Glińska przygotowuje się do prowadzenia Teatru Studio w Warszawie. Jaką będzie szefową? Spokojną, bezpieczną, ale też przewrotną. 79
    • Przykry przymus tworzenia 18 mar 2012, 12:00 Popkulturowy wizerunek Franza Kafki ma z nim samym niewiele wspólnego. Dowodzi tego ukazujący się właśnie zbiór listów pisarza do przyjaciół i rodziny. 90
    • Postać tygodnia: Mark Lanegan 18 mar 2012, 12:00 Gdyby zaprosić na jego występ wszystkich, którzy z różnych powodów powinni go usłyszeć, trzeba by było zorganizować koncert na Stadionie Narodowym. A najlepiej dwa. Mark Lanegan Band zagra jednak w Polsce tylko raz, w dodatku w klubie.... 92
    • Złoty chłopak Jamie Woon 18 mar 2012, 12:00 Podczas festiwalu Electronic Beats w Gdańsku (za miesiąc) ponownie będziemy gościli w Polsce brytyjską sensację 2011 r. – Jamesa Blake’a. A już w tym tygodniu we Wrocławiu zobaczymy jego konkurenta, Jamiego Woona. Co łączy... 92
    • Hans Kloss: rzuca na kolana czy rozczarowuje? 18 mar 2012, 12:00 „Stawka większa niż śmierć” dzieli krytyków. 93
    • Sokurow dla początkujących 18 mar 2012, 12:00 Może nie szok, ale na pewno zdziwienie towarzyszyło przyznaniu „Faustowi" Aleksandra Sokurowa Złotych Lwów na ostatnim festiwalu w Wenecji. Manieryczna, niemal autystyczna i – jak to zwykle u Sokurowa – bardzo swobodna... 94
    • Gorące bilety 18 mar 2012, 12:00 – Prezentujemy subiektywny wybór najbardziej intrygujących przedstawień poprzedniego sezonu – mówi Maciej Nowak, dyrektor Warszawskich Spotkań Teatralnych. Zgodnie z programem reżyserami, którzy najbardziej intrygują, są: Jan... 95
    • Wszystko, co najlepsze w Hiszpanii 18 mar 2012, 12:00 Kraj Almodóvara i Gaudiego poznacie od wyjątkowej strony. W końcu kino bywa najlepszym przewodnikiem po kraju, obyczajach, historii i kulturze. Jednym z największych wydarzeń 12. Tygodnia Kina Hiszpańskiego z pewnością będzie „Nie... 95
    • Mam za złe 18 mar 2012, 12:00 Moja podróż do Poznania, potem do Szczecina, pełna spotkań z czasem. Jak człowiek trochę pożyje, to co się ruszy, potrąci „kamyk” i lawina wspomnień. 96
    • Płaszcz Pitery 18 mar 2012, 12:00 Jestem pod wrażeniem tego, co zobaczyłem i usłyszałem w ubiegłym tygodniu. Najpierw przez nasz kraj przetoczyły się manify. Były jak zwykle hałaśliwe i domagające się większych praw dla kobiet, co jest bardzo słuszne, ale też, jak... 97
    • Gdzie jest reżyser? 18 mar 2012, 12:00 Ministerstwo Edukacji Narodowej zatrudniło znanego psychologa biznesu. Ma on za zadanie ocieplić wizerunek resortu w narodzie. Znany psycholog biznesu w rozmowie z dziennikarką „Gazety Wyborczej" mówi o ministerstwie jako o firmie,... 97
    • Za mało 18 mar 2012, 12:00 Ciągle dowiadujemy się, że czegoś jest w Polsce za mało. Zwykle mało jest pracy dla młodych ludzi, pieniędzy dla starych. Brakuje też lekarzy, prawników, sprawnych menedżerów oraz dobrych piosenek i sukcesów sportowych. Pod dostatkiem... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany