To, co najważniejsze

To, co najważniejsze

Wojciech Mecwaldowski nie ukrywa, że ma żenujące poczucie humoru. Ale o Polsce myśli i mówi poważnie. Tak jak o swoim najnowszym filmie „Dziewczyna z szafy”.

Jedna z moich koleżanek scenarzystek powiedziała: „Wojtek Mecwaldowski ma taką twarz, że nie wiadomo, czy jest człowiekiem bardzo na serio, czy ma wszystko w dupie”. Co ty na to?

Wojciech Mecwaldowski: Że się cieszę. Chyba nie byłbym ciekawym aktorem, gdybym miał twarz, która od razu wszystko mówi.

Prawdziwy świat jest ważniejszy od aktorstwa?

Tak. Odkryłem to dopiero w zeszłym roku.

A co takiego się wydarzyło?

Zmianę mojego życia, jego trybu i w ogóle myślenia spowodował film Bodo Koksa „Dziewczyna z szafy”. Przed zdjęciami spędziłem trzy miesiące z osobami autystycznymi. Poznałem zupełnie inny świat. Próbowałem żyć z tym na co dzień, wyprowadziłem się z domu, mieszkałem w hotelu, ponieważ nie chciałem mieć swoich rzeczy koło siebie. Chciałem się złapać tylko za swój łeb, a w domu bym nie mógł, bo z natury mam to, że łazikuję, co chwila coś układam, sprzątam, przekładam…

Facet z mnóstwem natręctw?

Trochę tak jak Adaś Miałczyński.

To jest tak zwane aktorstwo totalne.

Tak, ale ja to kocham, za to płacą mi dobre pieniądze. Ale są granice, których się nie przekracza. Czasami chcesz coś zrobić i zanim twoja głowa pomyśli, czujesz w klatce piersiowej, jak ktoś ci mówi: „Nie idź!”, i nagle obok przejeżdża samochód. Gdybym poszedł, walnąłby mnie. Wiesz, doszedłem do takiego momentu, że zacząłem z tym dialogować. Nie umiem tego prościej wytłumaczyć.

Byłeś w prawdziwym kontakcie z samym sobą, może tak bym to wytłumaczyła...

Poznałem siebie głębiej. Wyobraź sobie, że przestajesz mówić, jeść, śpisz po 17 godzin dziennie. Nagle twoje życie wygląda zupełnie inaczej, bo porozumiewasz się z ludźmi bez słów, a autyści często właśnie tak się dogadują ze światem. Mówi się, że oni są nienormalni, ale ja przez ten moment bycia z nimi zacząłem zadawać sobie pytanie: „Może to my jesteśmy nienormalni?”. Ich podejście do życia jest bardzo proste, a my swoje strasznie komplikujemy, narzucamy sobie mnóstwo historii, które nie są nam potrzebne do funkcjonowania, a oni właśnie je odrzucają na rzecz zwykłej czystości człowieka.

Byłeś potwornie wychudzony.

Pod koniec zdjęć ważyłem 61 kg.

Trochę szalony pomysł z tą wagą. Kończąc film, byłeś bardzo osłabiony fizycznie.

Tak, bo mój bohater był słaby. Okazało się, że moje ciało odmówiło posłuszeństwa, bo przyzwyczaiło się do pewnego trybu życia i zaczęło mu odpowiadać takie nicnierobienie, wypoczynek, letarg, pewnego rodzaju stan uniesienia. To było dla mnie ciekawe i cieszę się, że teraz to odkryłem, bo jestem bogatszy w doświadczenia i pracując przy kolejnym projekcie, mogę uruchamiać coś jeszcze.

Zawsze myślałam, że jesteś raczej ekstrawertyczny. W sytuacjach, w których cię obserwowałam, byłeś szalony, spontaniczny i robiłeś wszystko, żeby inni czuli się dobrze. „Dziewczyna z szafy” uświadomiła mi, że masz w sobie dużo z introwertyka.

Może przez to, że właśnie dużo czasu poświęcam na łazikowanie, myślenie. Ktoś inny jest fanem oglądania filmów lub czytania książek…

A ty z książkami jesteś na bakier?

Można mnie nazywać analfabetą, jestem nieoczytany kompletnie. Pamiętam zresztą, że od dziecka zawsze miałem problem z książkami. Gdy jakąś otwierałem, czułem, jakbym wchodził do czyjejś głowy, czyjejś wyobraźni, i wtedy dochodziłem do wniosku, że wolę siedzieć w swojej. Nawet przy lekturach w szkole, czy później na studiach, miałem to samo, nie byłem w stanie czytać.

To jak prześlizgnąłeś się przez szkołę?

Dzięki wyobraźni.

Wymyślałeś, że Pan Tadeusz robił zupełnie coś innego, niż zrobił?

Nie. Słuchałem uważnie tego, o czym mówił profesor na zajęciach i inni po nich, czytałem streszczenia. Odbierałem to na swój sposób, a później rozmawiałem z nauczycielem na ten temat. Wiadomo, jest mnóstwo książek, które przeczytałem, ale i tak rozmawiamy na dany temat, a nie o tym, co jest na stronie 126. Pamiętam, że kiedyś jedna koleżanka z roku powiedziała pani profesor: „Mecwaldowski nie przeczytał żadnej książki, a zdał na pięć, jakim cudem?!”. Innemu koledze powiesiła kartkę, że nie był na próbie, tylko w solarium. Ta koleżanka zasugerowała pani profesor, żebym zdawał jeszcze raz, i kiedyś na zajęciach wykładowczyni mówi przy wszystkich: „Dowiedziałam się, że pan nic nie czytał. Ma pan teraz wszystko przeczytać jeszcze raz, bo będę odpytywała pana bardzo wnikliwie”. Odwróciłem się, poszedłem do domu, przyszedłem po trzech dniach, zdałem na cztery, a wychodząc, podszedłem do tej koleżanki i powiedziałem: „Widzisz, i tak nic nie przeczytałem. Cieszysz się?”. Co z tego, że ona przeczytała wszystko dogłębnie, skoro nic nie zrozumiała.

Może zawdzięczasz to głowie, która tak ciągle kombinuje, myśli i ćwiczy wyobraźnię…

Może ja jestem chory psychicznie, nie bójmy się użyć tego słowa (śmiech). Nie wiem... Każdy jest jakiś. Ktoś tysiące kilometrów stąd dyma kozę i dla niego to jest normalne, a dla nas nie. Tak samo dla wielu milionów ludzi jest nienormalne, że ludzie biorą ślub i żyją razem do końca życia, bo przecież można mieć kilka żon. Każdy jakiś jest.

Czemu zawdzięczasz porozumienie z kimś takim jak Bodo Kox?

Nas połączyło wiele rzeczy, np. szacunek dla Jana Pawła II. Wydaje mi się, że to też zaowocowało pewną wrażliwością, którą mamy, bo na przykład jak słyszymy lub widzimy Jana Pawła II, to prawie zawsze ryczymy. Nie boję się ani nie wstydzę mówić o tym, że płaczę, jak go słyszę. Gdybym miał powiedzieć, którego człowieka uważam za najważniejszego spośród tych kroczących po tej ziemi za mojego życia, to powiedziałbym: Jan Paweł II. Tak samo powiedziałby Bodo, więc już tutaj pojawia się pewien wspólny mianownik – człowiek.

Szliście za falą ogólnego uwielbienia czy czytaliście to, co papież pisał, i śledziliście uważnie to, co robił?

Słuchaliśmy tego, co mówił, a przecież nie do wszystkich Polaków jego słowa dotarły. Mam wrażenie, że ludzie, którzy najwięcej krzyczą, mają w dupie Jana Pawła II. Nie boję się użyć takich słów, ponieważ jeżeli on w swoim testamencie napisał: „Proszę nie budować mi pomników, pomóżcie biednym, postawcie szpitale” – to ktoś, kto buduje jego najwyższy pomnik na świecie, ma gdzieś to, co mówił papież. W większości ludzie, którzy najwięcej krzyczą w naszym kraju, nie mają poszanowania dla dobra narodowego. Tak jak Chopin, który pisał w swoich listach do kochanka, swojej największej miłości: „Cieszę się, mój najukochańszy, że tych listów nikt nigdy nie będzie czytał”, a możesz pójść do sklepu i je kupić. W większości nie szanujemy ludzi. Mnie i Bodo połączyła pewnego rodzaju przyjaźń, która polega właśnie na szacunku dla człowieka.

Myślę, że elementem waszej przyjaźni jest też pewien rodzaj poczucia humoru.

Tak zwane żenujące poczucie humoru. Stąd wziął się serial „Czatersi”, który hula na YouTube i ma wiernych widzów. Tak, poczucie humoru i chyba też miłość do tych właściwych kobiet.

Nie wyobrażam sobie, że mógłbyś się zakochać w kobiecie, która by nie miała poczucia humoru.

Mógłbym.

Mógłbyś?!

Przede wszystkim najważniejsze jest to, żeby kobieta była kobieca, czyli musi mieć „to coś”. Dla mnie to dostojność, czyli świadomość tego, kim się jest, jak się wygląda i co się sobą reprezentuje. To jest najważniejsze, a za tym idzie też zadbanie i to, że umie się wysłowić. Jeżeli byłaby pozbawiona poczucia humoru, to samo w sobie byłoby już śmieszne. Gdybym takiej kobiecie opowiadał kawał, a ona by się nie śmiała, to ja śmiałbym się jeszcze bardziej.

Sprytnie wybrnąłeś...

Kobieta musi być kobieca i przede wszystkim mądra.

Bo na koniec dnia dobrze jest móc prawdziwie porozmawiać?

Nie wiem, każdy ma indywidualne podejście. Dla mnie ważne jest to, żeby budzić się i zasypiać koło właściwej osoby. To jest chyba najważniejsze, bo za tym idzie cały dzień.

Poczucie humoru jest dla mnie na szczycie listy najważniejszych rzeczy w życiu, które powodują, że życie smakuje lepiej…

Ale ty się urodziłaś, można by powiedzieć, z uśmiechem, tak samo ja. Kochamy poczucie humoru, bo podchodzimy pozytywnie do życia. Bodo Kox również. Każdy z nas ma inne poczucie humoru, ale jesteśmy z tych ludzi, którzy czekają na moment, żeby się uśmiechnąć, by ktoś inny nam odpowiedział tym samym. Uwielbiam czasami pójść do warzywniaka, gdzie robię zakupy, i podrywać panią, która jest ode mnie starsza o trzydzieści parę lat. Jak nagle widzisz uśmiech na twarzy kogoś, kto rzadko się śmieje, bo nie widać, żeby ta twarz była skora do uśmiechu, to słyszysz: „Ale pan mi poprawił humor!”. To jest super i może dlatego też ten zawód jest tak fantastyczny, bo raz poprawiasz humor, a raz dajesz do myślenia. „Dziewczyna z szafy” taka właśnie jest – i daje do myślenia, i poprawia humor.

A co z projektem telewizji, którą mieliście robić z Tomaszem Kotem? Przez chwilę było o tym głośno.

Parę lat temu powiedzieliśmy z Tomkiem, że przygotowujemy telewizję, która będzie miała praktycznie to samo, co jest w każdej innej, ale pokazane w żenujący sposób. Oprócz tego otwieramy restaurację Dupa. Zrobiło się głośno, że jak to, że słowo polskie, że aktorzy, a teraz otwierają restaurację Dupa i koledzy z branży będą się wypowiadać, że „pyszności z Dupy” i „jak byli w Dupie, to do końca życia będą to pamiętać”, bądź „niektórzy poznali w Dupie ludzi, z którymi do dziś teraz są”. Nas takie coś bawi.

Ale mimo tej pierwszej fali krytyki nie chcecie się wycofać z projektu?

Na szczęście ja i Tomek mamy w głębokim poważaniu to, że komuś nie podoba się coś, co robimy. Tomek ostatnio powiedział mi, że ktoś przy promocji „Last Minute” napisał, że rekin zarabiał w filmie więcej niż ja, i on jadł to i to, a ja jadłem to i to. Jak to usłyszałem, to siadłem i pomyślałem, jak to możliwe, że ktoś jest tak głupi i pusty w środku, żeby wymyślić taką bzdurę i dać ją komuś do czytania.

Zrobiono porównanie zarobków oraz menu rekina i Mecwaldowskiego.

Tak, choć nie wiedzieli przecież, co jadłem, bo zazwyczaj jem to, na co mam ochotę, i nie mam w tym granic. Napisali totalne bzdury i mogę tylko współczuć tym, którzy to czytają. Gdy jedna pani wspomniała mi o tym, odpowiedziałem jej mniej więcej tak: „Tak, tego rekina to później po zdjęciach masowaliśmy po jajach, bo nie wiem, czy pani wie, że rekin ma ogromne jaja, z czego w ogóle wzięła się piłka plażowa”. Będziemy z Tomkiem obśmiewać w naszej telewizji te wszystkie brukowce, np. Paweł Małaszyński będzie jadł zupę i Tomek napisze o tym esej: „Jezu, on bierze łyżkę! Normalnie bierze prawą ręką łyżkę… Łyżkę wkłada do miski. Podnosi łyżkę, je zupę… Tak, zjadł zupę! Włożył łyżkę do ust! Gdyby państwo to widzieli, co ja widzę.” Wiesz, ludzie kupują coś takiego, że „ten człowiek je zupę”– jest zdjęcie, jak on je zupę, i jest napisane, jak ją je… Czy my jesteśmy już tak puści i nie mamy ciekawego swojego życia, że musimy kupować gazetę, by zobaczyć, jak ktoś je zupę?! To jest przerażające. Kiedyś przy promocji serialu padła propozycja, żebym poszedł w krzaki, całował się z koleżanką, oni podadzą to w prasie, że to moja dziewczyna, ale dwa tygodnie później napiszą, że oczywiście nie była moja dziewczyna, ale tylko kadr z filmu. To ja mam ochotę powiedzieć: „Wypierdalaj”. Przepraszam, że używam takich słów…

Ależ proszę.

Bo wiesz, to jest dla mnie niepoważne – jakim prawem jakiś debil siedzi w gazecie i wymyśla, że ten aktor ma pójść w krzaki, całować się z tą panią, a my napiszemy, że to jest jego dziewczyna. Jakim prawem ktoś mi się wpieprza w moje życie?! Nie rozumiem tego debilizmu, bo nawet głupotą nie można tego nazwać.

Tyś mi brat, ale zdaje się, że z takimi poglądami jesteśmy w mniejszości.

Tak, ale ja cały czas wierzę, że w tym kraju w większości są ludzie inteligentni. Wiem, że trudno tak myśleć, patrząc na to, co jest w telewizji, na naszych polityków, na to, co się dzieje, co czym czytamy w gazetach. Sytuacja polityczna nie nastraja optymistycznie.…Ta pani z PiS…

Ale która? Krystyna Pawłowicz?

Chyba tak, taka w okularach. Kiedyś widziałem fragment programu, gdzie było zaproszonych kilka kobiet z różnych partii i tam była właśnie ta pani z PiS. Ulizane włosy, szybko mówiąca, muszę przyznać, że nie pamiętam, kiedy kobieta zrobiła na mnie takie wrażenie, oczywiście w sensie negatywnym. Zobaczyłem nie człowieka, ale jakieś zwierzę, które przekazuje złą energię, nie ma żadnego szacunku dla ludzi, z którymi przebywa. To przerażające. Wiem, że patrząc na to wszystko, można myśleć, że jesteśmy w mniejszości, ale wierzę, że jest ta większość, która w pewnym momencie powstanie i tym wszystkim, którzy niszczą nasz kraj, powie: „Dość, to państwo, a nie obora, i won”. Przepraszam, ale zawsze się denerwuję, jak o tym mówię, bo ważny jest dla mnie mój kraj, z którego robią chlew.

Czy życie dla ciebie to ciężki kawałek chleba, czy raczej dobra zabawa?

Życie to film. Każdy jest jakimś swoim bohaterem. Ty reżyserujesz swój świat, ty piszesz scenariusz, co będziesz robiła w ciągu dnia, co chcesz robić za parę lat, więc z perspektywy czasu i dobrego sprzętu, jakby ktoś zobaczył czyjeś życie w przyspieszonym tempie z boku, to mógłby powiedzieć, że zobaczył swego rodzaju film.

Proporcje obowiązków i zabawy w tym filmie są wyważone czy ciągle się zmieniają?

Ponieważ nie ma nad tobą żadnego producenta, możesz robić, co chcesz – słuchać muzyki, jakiej chcesz, jechać, gdzie chcesz. Jeżeli będziesz chciała smażyć kotlety albo ryby na bezludnej wyspie, to możesz wsiąść w samolot, sprzedać wszystko, co tu masz, i za te pieniądze na spokojnie zacząć życie i smażyć ryby w jakiejś knajpie. A jak będziesz chciała siedzieć w igloo, to przecież możesz zrobić wszystko, żeby w nim siedzieć. Ja na przykład chciałem mieć pszczółki i miodzik i teraz z moim przyjacielem i jego wspólnikiem mamy pasiekę i miodzik Hello Yellow, ale pszczoły to osobny temat. Moim marzeniem było też wydać album fotograficzny „Mecek.kom” i zadedykować go mojemu dziadkowi, który nauczył mnie, że fotografia to sztuka, w której nie wolno się wstydzić.

Czyli ty już wiesz, jak żyć.

Nie mam zielonego pojęcia, ale chcę smakować życie, więc to jest chyba odpowiednia odpowiedź na twoje zasadnicze, ważne pytanie (śmiech). ■

Okładka tygodnika WPROST: 24/2013
Więcej możesz przeczytać w 24/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 24/2013 (1581)

  • Skowyt salonu 9 cze 2013, 20:00 Ewa Siedlecka z „Gazety Wyborczej” przyłączyła się do skowytu w sprawie Fibaka. Pierwszy zaskowyczał Waldemar Kumór. Od początku miałem problem, co dokładnie chcą w ten sposób wyrazić. Bo według słownika języka polskiego... 4
  • Proste prawdy 9 cze 2013, 20:00 Skoro górnicy sami się wystrzelali, to tort sam się rzucił”. W zasadzie w tym miejscu można by postawić kropkę, kwitując słowa Zygmunta Miernika: w punkt. Można by, gdyby nie dwa zarzuty, które usłyszał w piątek opozycjonista... 4
  • Skaner 9 cze 2013, 20:00 Czy to nowa żona Putina? To wspólna decyzja. Nasze małżeństwo jest skończone – powiedział w zeszłym tygodniu Władimir Putin. – Jest skończone, nawet się nie widujemy – potwierdziła Ludmiła, z którą prezydent Rosji... 6
  • To był spisek 9 cze 2013, 20:00 Minister Nowak twierdzi, że krytyczne teksty o nim we „Wprost” to efekt „czarnego PR-u” w wykonaniu ludzi powiązanych z PKP. Ma nas! W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak ujawnić prawdę. Było tak. Słynny... 10
  • O kim mówił Wojciech Fibak 9 cze 2013, 20:00 Wojciech Fibak, jak stwierdził w rozmowie z „Wprost”, od lat zajmował się „łączeniem ludzi” i „może podać 30 przykładów”. Nie ustają spekulacje, kto jest na jego liście. 12
  • Medialny tydzień z Fibakgate 9 cze 2013, 20:00 Po publikacji „Wprost” wiele osób zaczęło usprawiedliwiać zachowania Wojciecha Fibaka. Ucichły dopiero po głosach obrońców praw kobiet. – Rozpoczęła się ważna debata publiczna, której nawet niechętni dziennikarze... 14
  • Handel żywym towarem 9 cze 2013, 20:00 Umocowanie w establishmencie i towarzyskiej śmietance przez lata zapewniało Wojciechowi Fibakowi nietykalność. Publikacja „Wprost” to okazja, by zająć się problemem uprzywilejowanej kasty tak zwanego środowiska. W Fibakgate... 15
  • Książęta i prostytutki 9 cze 2013, 20:00 O tej aferze seksualnej informowały wszystkie europejskie media. Swoją rolę odegrał w niej też Wojciech Fibak. 16
  • Fibak na telefon 9 cze 2013, 20:00 Seksafera z Fibakiem w tle to bardzo smutna, ale i ważna sprawa, bowiem od czasów Rywina nie mieliśmy afery, która by stawiała tak mocno pytanie o jakość naszego estabilshmentu, jego poczucie bezkarności i wszechmocy. Przez lata wiedziano,... 18
  • Mariusz, mów, jak jest 9 cze 2013, 20:00 Mariusz Max Kolonko dobiega pięćdziesiątki i właśnie przeżywa drugą młodość. W internecie. I namawia do wpłacania pieniędzy na swoją MaxTV. 20
  • Olimpijczyk z Totalizatora 9 cze 2013, 20:00 Prezes Totalizatora Wojciech Szpil bawił się na igrzyskach w Londynie z rodziną. Płacił Polski Komitet Olimpijski, który jednocześnie obniżył premie dla medalistów. 24
  • Inżynier Kaczyńskiego i Palikota 9 cze 2013, 20:00 To chyba jedyny ekspert, którego za „swojego” uznają zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Janusz Palikot. I płacą mu setki tysięcy złotych. Prof. Witolda Modzelewskiego za „swojego” kiedyś uznawał nawet Andrzej Gawronik. 30
  • Flaczki w Brukseli 9 cze 2013, 20:00 Rok przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w polskich partiach zaczął się brutalny wyścig o miejsca na listach. I jest o co walczyć. 34
  • Geje służą państwu 9 cze 2013, 20:00 Trzeba ciągle przypominać, że będąca ofiarą gwałtu kobieta nigdy nie jest współwinna – mówi Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania. 38
  • Ratunek na lewicy 9 cze 2013, 20:00 Opinie Ryszard Kalisz odpowiada Marcinowi Królowi 43
  • Ojciec numer 66 9 cze 2013, 20:00 Dawcy spermy nie zdają sobie sprawy, że dzieci poczęte z pomocą ich nasienia będą mogły wystąpić do sądu o ustalenie ojcostwa i żądać alimentów albo spadku. 44
  • Nie zazna spokoju 9 cze 2013, 20:00 Niemiecki sąd zabronił publikowania fałszywej informacji, że mój ojciec współpracował z żydowską policją w getcie - mówi syn słynnego „Pianisty” Andrzej Szpilman. 48
  • Odarci z prywatności 9 cze 2013, 20:00 Wiedzą o nas wszystko. W każdej chwili mogą tego użyć. Prawo nie chroni nas przed nieustającą inwigilacją. 52
  • Pikej Krul i reszta 9 cze 2013, 20:00 Jeśli nie wiesz, kim jest Snooky albo Pikej, jak bardzo schudła panna Grycan i czy Jola Rutowicz jest, czy nie jest w ciąży, to możliwe, że już nie żyjesz. 56
  • Śmierdząca sprawa 9 cze 2013, 20:00 W górze śmieci, którą rząd zafundował samorządom, utonie niejeden lokalny polityk. Pierwsza może być prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. 60
  • Drzwi do raju 9 cze 2013, 20:00 Poznała go na portalu randkowym. Po kilku miesiącach znajomości zniknęła bez śladu. Siedem lat później z Wisły wyłowiono czaszkę. 62
  • Co by było, gdyby… 9 cze 2013, 20:00 Gdyby 20 lat temu rząd Hanny Suchockiej nie upadł, nasza historia potoczyłaby się zupełnie inaczej – przekonuje historyk prof. Antoni Dudek. 65
  • Kłusownicy dla zabawy 9 cze 2013, 20:00 Mają nowoczesną broń i noktowizory. Warte fortunę i nielegalne. Wjeżdżają do lasu dobrą terenówką. Strzelają, do czego chcą. Tzw. białe kołnierzyki – nowi, bogaci kłusownicy. 68
  • Bunt laickiej Turcji 9 cze 2013, 20:00 Rosnące niezadowolenie z konserwatywnych rządów Recepa Erdog ˇ ana wylało się na tureckie ulice. Rząd tłumi protest brutalnie, bo wie, że może sobie na to pozwolić. 70
  • Stany czarno-białe 9 cze 2013, 20:00 Proces George’a Zimmermana, który w zeszłym roku zastrzelił nieuzbrojonego nastolatka, pokaże, że nic bardziej nie dzieli Amerykanów niż kolor skóry. 74
  • Iran – reaktywacja 9 cze 2013, 20:00 Epoka wojowniczego prezydenta Mahmuda Ahmadineżada dobiega końca. Zachód nie ma wyboru – z jego następcą trzeba się polubić. 76
  • Tenis dla bogaczy 9 cze 2013, 20:00 Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz stają się najbardziej znanymi sportowcami z Polski. Dlaczego więc bardziej interesujemy się żenującymi meczami piłkarskiej kadry? 78
  • Piłem – nie jadę 9 cze 2013, 20:00 Alkomat jest zawsze użyteczny. Dzień po spożyciu alkoholu należy się upewnić, czy można prowadzić auto – mówi Guillaume Girard-Reydet, prezes firmy Wyborowa SA/Pernod Ricard Polska. 81
  • Mistrz zaciskania pasa 9 cze 2013, 20:00 Gdyby praca była stworzona dla człowieka, toby się w niej nie męczył – mówi Sławomir Muturi. Zaczynał od 22 dolarów oszczędności, teraz żyje jak milioner. 82
  • Nowy król na Wawelu 9 cze 2013, 20:00 Jak z bankrutującej firmy w kilka lat zrobić potentata branży? Odpowiedź zna Dariusz Orłowski - najskuteczniejszy menedżer w Polsce. Jego Wawel to giełdowy ewenement. 84
  • Zaraźliwy nowotwór 9 cze 2013, 20:00 Michael Douglas publicznie stwierdził, że wirus HPV, przenoszony podczas seksu, oraz inne zaraźliwe mikroby mogą zwiększać zapadalność na raka. Ma rację. 86
  • To, co najważniejsze 9 cze 2013, 20:00 Wojciech Mecwaldowski nie ukrywa, że ma żenujące poczucie humoru. Ale o Polsce myśli i mówi poważnie. Tak jak o swoim najnowszym filmie „Dziewczyna z szafy”. 88
  • Sztuka prosto z głowy 9 cze 2013, 20:00 Barokowe pałace zamienione w ascetyczne galerie i rozsadzające cztery ściany wystawy na… boiskach sportowych ­– oto Wenecja podczas 55. Biennale Sztuki. 92
  • Dziesięć punktów dla Emmy 9 cze 2013, 20:00 Nie rozumiem kultury celebrity, marzę o aktorstwie - mówi nam gwiazda „Harry’ego Pottera” Emma Watson. Na ekrany wchodzi „The Bling Ring” Sofii Coppoli z jej dobrą rolą. 94
  • Muzyka 9 cze 2013, 20:00 Natalia i Janis To, co odróżnia ten projekt od rozlicznych coverowych zestawów, to przede wszystkim prawdziwe, a nie powierzchowne zmierzenie się przez Natalię Przybysz z legendarnym repertuarem. Ten proces oswajania cudzej twórczości i... 96
  • Kino 9 cze 2013, 20:00 Waleczny Ryan Mroczny, nocny Bangkok, brutalne walki, przemyt narkotyków. I zemsta. Gwałt i morderstwo na nastolatce napędzają spiralę okrucieństwa. Nicolas Winding Refn znowu zatrudnia Ryana Goslinga i opowiada o przemocy. Posługuje się... 97
  • Książka 9 cze 2013, 20:00 Punkowa nostalgia W pewnym wschodnioniemieckim mieście, w budynku przeznaczonym do rozbiórki mieści się bar Helsinki prowadzony przez Olego, melancholijnego punkowca po czterdziestce. To ostatnia forteca starego świata, w którym ludzie... 97
  • Bomba tygodnia 9 cze 2013, 20:00 Wadka za wpadką Znamienita firma zagraniczna, Louis Vuitton nie ma jakoś u nas szczęścia do PR. Najpierw program, w którym walizki z logo firmy grały ważną rolę, czyli „Woli & Tysio”, a tam kupa hipopotama i białko na... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany