Dziennikarz, który władzy się nie kłania

Dziennikarz, który władzy się nie kłania

Dodano:   /  Zmieniono: 
Władza uważa dużą część dziennikarzy za zwykłe kundelki, którym daje tłustą karmę, a w zamian za to kundelki muszą robić to, co władza chce – mówi SŁAWOMIR JASTRZĘBOWSKI, redaktor naczelny „Super Expressu”.

Nagrywam.

OK. Teraz wszyscy nagrywają.

Z rozmów sławnych nagranych, m.in. Pawła Grasia i Jacka Krawca, wynika, że politycy boją się tabloidów, „Super Expressu” i „Faktu”.

Przeczytałem, jak Paweł Graś mówi, że „jebany »Super Express« chodzi w glorii po tym, co się stało z ministrem Nowakiem”. I te słowa są według mnie najwyższą formą uznania dla dziennikarza. Poczułem się tak, jakby ktoś wręczył mi co najmniej Virtuti Militari. To, co powiedział ten polityk, jest zaświadczeniem, że fantastycznie wykonuję swoją robotę. A jeśli chodzi o strach, to właśnie strach powinni odczuwać politycy w stosunku do dziennikarzy i wszystkich tytułów prasowych. Niestety, w większości przypadków czują się bezpiecznie, bo przecież władza uważa dużą część polskich dziennikarzy za zwykłe kundelki, które karmi, daje im tłustą karmę, a w zamian za to kundelki muszą robić to, co władza chce. Brzydzę się tym.

O kim mówisz konkretnie?

Więcej możesz przeczytać w 28/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.