Rzeczpospolita wielu smaków

Rzeczpospolita wielu smaków

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polska może się wybić na smakowitość
Zaprzyjaźniony amerykański sowietolog zwykł był mawiać, że nie przejmuje się swą nieznajomością węgierskiego, odwiedzając tamtejsze restauracje. Nawet jeśli nie ma w karcie dań nazw po niemiecku czy angielsku, to i tak, jeżeli pokaże palcem cokolwiek, zawsze dostanie coś smacznego. To prawda. Nawet w czasach niskich standardów pod każdym względem Węgrom udawało się wcale nieźle bronić smaku węgierskiej kuchni. Ciężkostrawnej, nie ma co ukrywać, ale niezwykle smacznej. Nam, niestety, to się nie udało. I dlatego odbudowę smakowitości zaczynaliśmy przed kilkunastu laty niemal od zera. Ale jest z czego, nawet jeśli to, co nazywamy polską kuchnią, dokładniej można by nazwać kuchnią Rzeczypospolitej Obojga Narodów. A tak naprawdę wielu narodów historycznej RP, o czym świadczą nazwy: chłodnik litewski, kulebiak, befsztyk tatarski, barszcz ukraiński i wiele innych. Rzecz jednakże nie w wyłączności; walki o to, kto w Brukseli zarejestruje oscypek, mają niewiele sensu. Ważne, by umieć odtworzyć lub rozsławić poza lokalnym rynkiem coś, co ludzie chętnie zjedzą na miejscu lub kupią i zawiozą do domu. Czy polskie, a raczej regionalne czy lokalne, przysmaki mają szansę "wybić się na smakowitość" na mapie Europy? Inaczej mówiąc, czy wizyta w Polsce mogłaby się kojarzyć nie tylko z biznesem czy pobytem turystycznym, ale także ze zjedzeniem na miejscu czegoś dobrego, a rzadko spotykanego, lub kupieniem jako gastronomicznego suweniru typowego dla danego miasta, okolicy czy regionu? Następne jest oczywiście pytanie o możliwości uczynienia z takiego specjału hitu eksportowego.

Buszujący w wędlinach
Rzecz nie jest niemożliwa, co pokazują doświadczenia innych krajów. Niemcy, Szwajcaria, Austria, Francja czy Włochy - mają swoje wspaniałe smakowo szynki wędzone jak prosciutto di Parma, szynka szwarcwaldzka, westfalska i inne. Są one eksportowane do wielu krajów świata. Węgrzy mają salami, Hiszpanie - chorizo, a Francuzi - kiełbasę z Owernii. Będąc w Zagrzebiu, miałem okazję spróbować znakomitej paprykowanej kiełbasy typu salami, robionej z baraniny, zwanej tam kulen, kupiłem ją i przywiozłem do Polski. Była ozdobą stołu na imieninach żony. Gdyby Chorwaci zdecydowali się na ekspansję reklamową, kiełbasa ta mogłaby się stać hitem na wielu europejskich stołach.
My też nie jesteśmy pozbawieni takich możliwości. Jeśli chodzi o wędliny wysokiej jakości, pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to podlaski kindziuk, z którym miałem okazję "zawrzeć znajomość" podczas gali BCC na wyścigach na Służewcu. Znajomość zamieniła się w zażyłość: stałem się fanem kindziuka - czegoś w rodzaju niepaprykowanego chorizo. Zwróciwszy uwagę na kindziuk, z zainteresowaniem kibicowałem pojawianiu się kolejnych smakołyków wytwarzającej go białostockiej firmy (kumpiak, pasturma). Nie zawiodłem się.
Dobrze by było, gdyby białostocka firma ustabilizowała swoją pozycję na kluczowych rynkach krajowych, dając się poznać większemu gronu smakoszy. Ekspansja eksportowa - zwłaszcza kindziuka - też nie jest niemożliwa. Najłatwiej byłoby zacząć taką ekspansję od USA, gdzie wędliny są znacznie niższej klasy niż to, czym delektujemy się w naszej części świata.

Globalna kuchnia lokalna
Wraz z upadkiem komunizmu i otwarciem Polski na świat staliśmy się częścią globalnej kulinarnej wioski. To, co w Ameryce zdarzyło się 30-40 lat temu, a w Europie Zachodniej 20-30 lat temu, u nas nastąpiło w okresie minionych kilkunastu lat. Możemy więc nie wyjeżdżając z większego polskiego miasta, pójść w jeden weekend do restauracji chińskiej, w drugi - do indyjskiej, w trzeci - do meksykańskiej itd. I znakomicie. Ale też w tymże biznesie istnieją dwie podstawowe strategie: globalna, czyli oferowanie wszędzie tego samego produktu, i multilokalna, czyli oferowanie w każdym kraju produktu dostosowanego do miejscowych gustów. Dotyczy to nie tylko globalnych marek komputerów czy czekoladek, ale także i kwestii kulinarnych.
To znakomicie, że jeśli chcemy, możemy, nie wyjeżdżając do Tajlandii, zjeść pikantny obiad w tajskim stylu, popijając go tajskim piwem (które jest zresztą kopią holenderskiego, gdyż Tajowie piwowarstwa uczyli się od Indonezyjczyków, a ci - od Holendrów). Ale też dobrze by było, gdyby Polacy, jak i cudzoziemcy odwiedzający nasz kraj, mieli jednocześnie do wyboru wiele restauracji serwujących dania z kulinarnego obszaru Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Nie powiem, że w Krakowie, Warszawie i kilku innych miastach nie ma dobrych restauracji oferujących taką kuchnię. Tylko jest ich za mało i są lokalami tylko z tzw. górnej półki. Próby stworzenia sieci restauracji uważam ze względu na zróżnicowaną smakowitość za średnio udane. Poza tym uderza monotonia oferowanych dań.
Warto się zastanowić, co może być silną stroną kuchni regionalnych w Polsce. Weźmy Niemcy, leżące w tej samej co my strefie klimatycznej i w związku z tym mające dania tworzone na bazie takich samych produktów co u nas. Istnieje tam sieć restauracji pod nazwą Kartoffelhaus, oferujących 33 dania z kartofla lub z dodatkiem ziemniaków w różnych postaciach. Ucząc przez lata w Niemczech, sam tam wpadałem na rozmaite kartoflane obiady (polecam Bauernfruhstuck, który mimo śniadaniowej nazwy może wystarczyć za obiad i kolację razem wzięte!). My też jesteśmy potęgą kartoflaną i moglibyśmy próbować robić coś podobnego. Predestynowany do tego, by zacząć taką "ofensywę kartoflaną" jest region, którego mieszkańców kojarzy się właśnie z tym produktem. Określenia w rodzaju "pyra poznańska" nie biorą się przecież z niczego.
Gdzie jeszcze mogą się znajdować nasze "korzyści komparatywne" (że użyję terminu z teorii ekonomii) w sferze kulinarnej? Takim obszarem przewag kulinarnych są zupy. Nigdzie nie spotkałem tak różnorodnych zup, jakie oferuje się w Polsce. Pod tym względem bijemy wszystkich na głowę różnorodnością, a z nielicznymi wyjątkami (włoska zupa pomidorowa czy francuska zupa cebulowa) - także i smakiem. Do tych zup trzeba oferować i ciekawe przekąski, i smaczne drugie dania. Możliwości wyboru są duże. Wreszcie desery, gdzie również mamy przewagę w rozmaitych ciastach nad przereklamowanymi Francuzami.

Lokalizm, czyli różnicować ofertę!
W poszukiwaniu naszego miejsca na mapie smaków Europy warto pomyśleć o tym, że jak Polska długa i szeroka oferuje się te same dania kuchni polskiej. I to nawet wtedy, gdy restauratorzy starają się nadać różnorodne nazwy tym samym daniom. Pogrzebanie w starych przepisach pozwoliłoby "odkopać" niejedne skarby kulinarne, które mogłyby się stać ciekawą ofertą restauracyjną. A ponieważ odkopywano by różne skarby, restauracje w Krośnie czy Łańcucie zaczęłyby się z czasem różnić od tych w Poznaniu czy Kaliszu.
Nie trzeba się odwoływać wyłącznie do kulinarnej archeologii. W tysiącach polskich domów robi się rozmaite dania na swój sposób i tylko znajomi wiedzą, że na obiedzie u państwa Iksińskich podają znakomicie przyrządzoną [tu wpisać to, czym częstowani są owi znajomi]. Władze lokalne, stowarzyszenia miłośników miasta czy regionu mogłyby organizować konkursy kulinarne na najlepszy przepis lub ciasto. A później restauratorzy podchwyciliby ciekawsze propozycje, zwiększając atrakcyjność i różnorodność kuchni lokalnych.
Smakołyki lokalne mogą się stać ozdobą stołu przy różnych okazjach. Korzystając z programów promocji, grupa gospodyń z podrzeszowskiej wsi Handzlówka od lat dostarcza do kilku instytucji w Rzeszowie smakołyki. Natknąłem się na ich produkty, bo jedną z tych instytucji jest uczelnia, w której wykładam. Nie tylko kupuję tam i przywożę do Warszawy rozmaite dżemy i sery, ale także smakołyki, które można zaprezentować, przyjmując gości. Amatorom piwa polecam jako świetną zakąskę wędzone minigomółki z białego sera, czosnku i kminku. Albo pasztet z królika. Że już nie wspomnę o dodatkach, takich jak znakomite grzybki marynowane. Takich Handzlówek mogłyby być w Polsce setki. Poprawiałyby one jakość życia i nam, i tym, którzy nas odwiedzają.
Człowiek wprawdzie nie żyje po to, by jeść, ale nie jest powiedziane, że jedząc, by żyć, musimy spożywać rzeczy pozbawione smaku. "Życie jest za krótkie, by jeść byle jak" - śpiewał Jan Pietrzak "Pod Egidą". Którą to sentencję polecam czytelnikom.

Współpraca: Krzysztof Trębski

Kiszonka po polsku

Jan Kościuszko
Założyciel i prezes Grupy Chłopskie Jadło

Kuchnia polska jest jedną z bardziej oryginalnych kuchni świata. Mamy w swoim dorobku regionalne smakołyki, jak wszelkiego rodzaju sery owcze, począwszy od oscypków, bundzów, a na bryndzy skończywszy, by wspomnieć też choćby o napitkach, takich jak krupniki lub śliwowica łącka. Ale sery owcze, co prawda w innej formie, wytwarzane są również w większości znanych mi regionów alpejskich Europy.
Prawdziwy charakter naszej kuchni nadają tzw. kiszonki. Myślę tu o dwóch zupach oraz sztandarowej naszej potrawie, równie wybornej, co skomplikowanej, jaką jest bigos. Zacznijmy od barszczu czerwonego: w oryginale wytwarzany jest z ukiszonych buraków z dodatkiem czosnku, grzybów i cukru. Składniki te nadają zupie charakterystyczną polską trójsmakowość. Dobrze sklarowany barszcz podany z uszkami z grzybów, fasolą lub jajkiem jest jednym ze szczytowych polskich osiągnięć. Co więcej, nie ma on odpowiednika w żadnej kuchni świata. Podobnie rzecz się ma z żurem. Prawdziwy polski żur, którego esencję stanowi kiszona mąka żytnia, powinien być gotowany na serwatce oraz białej polskiej kiełbasie, a doprawiany majerankiem i podbity śmietaną wraz z połówką jajka, gotowanym ziemniakiem i kawałkiem białej kiełbasy. I ta zupa jest rdzennie polskim wynalazkiem.
Najbardziej znamienitym daniem naszej kuchni jest polski bigos. Pierwsze wzmianki historyczne o tej potrawie pochodzą z XIII wieku. Ta mieszanina kiszonej kapusty, przeróżnych rodzajów mięs i całej masy grzybów czyni z niej nie tylko bardzo sycącą i smaczną strawę, ale i kopalnię witaminy C. W przepisie na polski bigos w wersji oryginalnej nie tylko składniki, ale i sposób oraz kolejność ich przyrządzania odgrywają zasadniczą rolę. Według tradycyjnych receptur, kapustę kiszoną w beczkach dębowych należy spłukać lekko wodą, przesypać kminkiem, dodać grzybów i suszonych śliwek i podgotować lekko w dużym garnku. W specjalnej brytfannie podsmaża się co najmniej cztery gatunki mięs (na przykład szynkę, boczek wędzony, niewielką ilość kiełbasy oraz kawałki tłustszego mięsa wołowego). Lekko podsmażone na smalcu mięsa łączy się z podgotowaną na półtwardo kapustą i odstawia na dzień, po to, by drugiego dnia podgotować całość, dodając trochę miodu i wytrawnego czerwonego wina. Kapusta musi pozostać przy tym lekko chrupiąca. Po ugotowaniu wystawia się gar z bigosem na mróz, a porcję przed podaniem podgrzewa na patelni.



Polski stół regionalny


Oscypek, redykołka, bryndza, bundz, gołka, żentyca - cała gama serów z mleka nie pasteryzowanego (przede wszystkim z mleka owczego), wytwarzanych na terenach górskich, głównie na Podhalu. Tradycja ich wyrobu w górskich szałasach liczy 400-500 lat, a pierwszy zachowany na piśmie opis procesu produkcyjnego pochodzi z 1748 r. Swego czasu oscypki były nawet środkiem rozliczeń między gazdami, bacami i juhasami.

Śliwowica łącka - trunek o mocy ponad 70 proc., wytwarzany nielegalnie co najmniej od XVII wieku we wsiach w okolicy Łącka. Wyrabiana jest z tzw. śliwek węgierek, leżakuje przez dwa, trzy lata w beczkach zakopanych w ziemi. Sławę zawdzięcza w dużej mierze żydowskiej rodzinie Grossbardów, którzy pierwsi uruchomili jej produkcję na większą skalę (w latach 1882-1912 w Łącku prowadzili własną gorzelnię).

Kindziuk - wędlina od wieków wyrabiana w regionie Auksztoty - sercu Litwy - a w odmianie zwanej skilandis na Suwalszczyźnie. Skilandis to wypchany siekanym albo mielonym mięsem wieprzowym wyczyszczony uprzednio świński żołądek. Zwykle po krótkim leżakowaniu w chłodzie taką kiełbasę się suszy, a następnie wędzi w zimnym dymie.

Miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich - miód wrzosowy to jedna z rzadziej spotykanych odmian miodu. W Polsce z jego wyrobu słyną pszczelarze z okolic Przemkowa na Dolnym Śląsku, gdzie są rozległe wrzosowiska. Ten aromatyczny miód był jednym z pierwszych polskich produktów zgłoszonych do Komisji Europejskiej z prośbą o zastrzeżenie tzw. oznaczenia geograficznego.

Piwo z Lwówka Śląskiego - w Polsce przybywa małych browarów warzących piwa niepasteryzowane według dawnych receptur, a szczególne miejsce wśród nich zajmuje Browar Śląski w Lwówku Śląskim, który za datę powstania przyjmuje rok 1209 (właściciele twierdzą, że jest on jednym z najstarszych browarów w Europie). Wprawdzie najstarsze wzmianki o tamtejszym browarze z własną słodownią pochodzą z roku 1165, ale nie sposób ich zweryfikować.

Rogale świętomarcińskie - choć to wyrób okazyjny, bo poznańscy piekarze wypiekają je przede wszystkim 11 listopada w dniu św. Marcina, patrona głównej ulicy miasta, zgłoszono wniosek o ochronę nazwy i receptury rogali w unii. Rogale świętomarcińskie, których tradycja sięga 1891 r., powinny być prawidłowo zawinięte i wykonane z ciasta półfrancuskiego, wypełnione nadzieniem na białym maku, polukrowane, posypane orzechami, powinny ważyć około 250 g.

Kaliskie andruty - andruty to wafle z delikatnego ciasta, mające formę cienkiego placka. Można używać ich m.in. do przygotowania tzw. przekładańców, zwijać je w rurki i wypełniać bitą śmietaną. Wyrabiane w Kaliszu, są ponoć tak smaczne i wyjątkowe, że o zastrzeżenie ich nazwy i receptury zwrócono się do Komisji Europejskiej.

Miód pitny - alkohol uzyskiwany w wyniku fermentacji brzeczki miodu pszczelego (często lipowego). Jest jednym z symbolów kuchni Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ale od wieków wytwarzano go w całej Europie (pili go starożytni Grecy i Rzymianie, trwałe miejsce zajął w kulturze skandynawskiej), nawet w Afryce. Nie powinno to nam przeszkadzać w próbach uczynienia go polskim hitem wśród trunków. W zależności od stopnia rozcieńczenia (a co za tym idzie - mocy, długości leżakowania), wyróżnia się miody półtoraki, dwójniaki, trójniaki i - najpośledniejsze - czwórniaki.

Polskie pieczywo - otworzenie sieci polskich piekarni w krajach unii wydaje się biznesem niemal bez ryzyka. Z polskim chlebem na zakwasie nie może się równać żadna tamtejsza "wata" nadająca się wyłącznie na tosty. W Polsce wypieka się obecnie ponad 200 gatunków chleba (m.in. żytni, razowy, staropolski czy kaszubski) o najróżniejszych formach i smakach, by wspomnieć tylko walcowaty, ciemny chleb wileński czy dwukolorowy chleb na liściach chrzanowych.
Więcej możesz przeczytać w 3/2006 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2006 (1206)

  • Krasnoludki22 sty 2006Żyjemy w demokracji mozaikowej i pora się pożegnać z marzeniami o dawnych dobrych czasach jasnych podziałów3
  • Skaner22 sty 2006SKANER - POLSKA Władza Marcinkiewicz przed Kaczyńskimi Premier Kazimierz Marcinkiewicz tak często pokazuje się ostatnio w mediach, że Polacy uwierzyli, iż to on kieruje braćmi Kaczyńskimi, a nie na odwrót. Z badań Pentora na...6
  • Dossier22 sty 2006BRONISŁAW KOMOROWSKI wicemarszałek Sejmu, poseł PO "W moim przekonaniu Marek Jurek został zgwałcony przez własne środowisko polityczne" Radio Zet JÓZEF OLEKSY były premier "Współczuję wszystkim z wielkimi...7
  • Sawka czatuje22 sty 20068
  • Playback22 sty 200612
  • Poczta22 sty 2006Listy od czytelników12
  • To straszne wychowanie22 sty 2006Edukować można tylko wtedy, gdy przyjmuje się porządek rzeczywistości i hierarchię wartości13
  • Z życia koalicji22 sty 2006Tłumy walą do naszej rubryki. Najpierw żądzą ścisłej komitywy z PiS zapałała PO, potem w konkury do premiera uderzał Roman Giertych, a skończyć się może na przejściu do nas Samoobrony i PSL. Tylko czerwoni tak się przekabacili, że...14
  • Z życia opozycji22 sty 2006Furda awantury w Sejmie! Dokonała się rzecz znacznie bardziej wiekopomna. Nie tylko dla Polski, ale dla całego kosmosu. Oto wreszcie, po latach próżniowej tułaczki, do Tytana dotarła sonda, na której pokładzie znajduje się...15
  • Myśliwy i zwierzyna22 sty 2006Celem Jarosława Kaczyńskiego jest osaczenie, a nie partnerskie pozyskanie Platformy Obywatelskiej16
  • Fotoplastykon22 sty 200617
  • Drugie wejście Kaczyńskich22 sty 2006Przyspieszone wybory doprowadziłyby do powstania w Polsce systemu dwupartyjnego18
  • Wielka gra22 sty 2006W historii polskiego parlamentaryzmu nie było rządu, który chciałby wysadzić w powietrze własny budżet21
  • Prusaczka Kaczyńskiego22 sty 2006Czy Zyta Gilowska zrobi z prezesa PiS "grzesznika nawróconego na liberalizm"?24
  • Nie gram dowolnej melodii22 sty 2006Rozmowa z Zytą Gilowską, wicepremierem i ministrem finansów26
  • Rozłam?22 sty 2006Niech w Polsce wygra katolicyzm łagiewnicki z katolicyzmem toruńskim" - zaapelował Jan Rokita. Zrobił to tuż po krakowskich "dniach skupienia" parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej. Działacze platformy zjechali do Krakowa, by stworzyć...28
  • Rokosz Rydzyka22 sty 2006Rzym jasno zaznaczył, że jeśli ojciec Rydzyk nie podda się decyzjom episkopatu, przestanie być dyrektorem Radia Maryja34
  • Giełda22 sty 2006HossaŚwiat Radary łatają budżet Ponad 204 mln euro wpłynęło w ubiegłym roku do francuskiej kasy państwa tytułem mandatów za przekroczenie prędkości. To dwa razy więcej niż rok wcześniej. Tak ogromna kwota jest efektem...40
  • Struś, syn orła22 sty 2006Wolny rynek i liberalna polityka gospodarcza to najtrudniejsza droga do dobrobytu, ale jedyna, która się sprawdziła42
  • Wojna butów22 sty 2006Mistrzostwa świata w piłce nożnej wygra Adidas, Nike lub Puma46
  • Rzeczpospolita wielu smaków22 sty 2006Polska może się wybić na smakowitość48
  • Luka edukacyjna22 sty 2006Niechęć rządu do strefy euro bierze się z obawy o utratę możliwości manipulowania bankiem centralnym52
  • Wielki szus22 sty 2006Na nartach jeździ się w blisko 6 tysiącach kurortów w 75 krajach świata54
  • Dobrzy Niemcy22 sty 2006W III Rzeszy nie było żadnego ruchu oporu68
  • Know-how22 sty 2006Ojcowskie nuty Ptaki uczą się śpiewu podobnie jak dzieci opanowują sztukę mówienia. Eksperymenty wykazały, że młode zeberki (Poephila guttata) zapamiętują popisy wokalne swych ojców w tym fragmencie kory mózgowej,...70
  • Klan specjalistów22 sty 2006Monopol lekarzy specjalistów tłamsi polską służbę zdrowia i wygania młodych na emigrację72
  • Profesor Blagier22 sty 2006Do odkryć naukowych trzeba podchodzić z podobnym sceptycyzmem jak do deklaracji polityków76
  • Roboty planetarne22 sty 2006Wysyłanie ludzi w kosmos to przeżytek78
  • Brudy pod Kapitolem22 sty 2006Superlobbysta zatapia republikanów80
  • Islamska bomba atomowa22 sty 2006Wojna z Iranem to najgorszy z możliwych scenariuszy. I coraz bardziej prawdopodobny84
  • Dehamasyzacja Hamasu22 sty 2006Izrael zostawia otwarte drzwi do rozmów z islamskimi fundamentalistami88
  • Teatr kijowski22 sty 2006Egzotyczna antyjuszczenkowska koalicja na Ukrainie ma siłę niszczenia rządów90
  • Austriackie gadanie22 sty 2006W Europie wcale nie rządzi Komisja Europejska, lecz kraj sprawujący prezydencję w unii92
  • Menu22 sty 2006WYDARZENIE TYGODNIA Podróż do światła Gdyby nie zaryzykował, pewnie nadal nagrywałby i koncertował z Orkiestrą Ósmego Dnia. On jednak postawił na Hollywood. I wygrał! Gdy w 1989 r. przyjechał do Kalifornii, ledwie wiązał...94
  • Recenzje22 sty 200696
  • Racjonalność chrześcijaństwa22 sty 2006***** Jedna z najbardziej zdumiewających i absurdalnych opinii, którą udało się upowszechnić współcześnie, zakłada, że między rozumem a chrześcijaństwem istnieje sprzeczność. Oczywiście trudno bronić jej komuś, kto ma choćby...96
  • Małpie figle w sieci22 sty 2006**** Arctic Monkeys to nie tylko najlepsza rzecz, jaką dał światu Sheffield od czasu The Human League i Pulp, ale też jeden z sygnałów rewolucji, jaka dokonuje się w wirtualnej przestrzeni w promowaniu muzyki i budowaniu silnej więzi...96
  • Bractwo zabawiaczy22 sty 2006**** Afrykański noblista przyzwyczaił nas do dobrych książek. Po przenikliwym "Mistrzu z Petersburga" i gorzkiej "Hańbie", dostajemy powieść mądrą i przewrotną. Tytułowa bohaterka to uznana pisarka, która objeżdża...96
  • Anioł zagłady22 sty 2006**** Film "Kill Bill" i cały zestaw krwawych B-movies, na których Quentin Tarantino się wzorował, dobitnie wskazywały, że wiotkie, kruche kobietki mogą być nie mniej efektywnymi, a na pewno bardziej wyrafinowanymi i bezlitosnymi...96
  • Pralnia płócien22 sty 2006O tym, ile falsyfikatów i zrabowanych płócien wisi w polskich muzeach, nie wiedzą nawet ich pracownicy98
  • Taniec z Nosferatu22 sty 2006Gothic z wyszydzanej początkowo mody zamienił się w bardzo lukratywny biznes101
  • Protokół z romansu22 sty 2006Publiczne opuszczanie bielizny w bieżącym sezonie odbywa się głównie w wersji hard core104
  • Ueorgan Ludu22 sty 2006Prezydent L. Kaczyński pierwszą publiczną wizytę złożył w Polskim Komitecie Olimpijskim, gdzie oświadczył, że sport oparty na czysto komercyjnych zasadach sponsoringu się nie sprawdził.105
  • Dzieje się!22 sty 2006Patriotyzm pod rządami Prawa i Sprawiedliwości rośnie szybciej niż nasze zadłużenie106