Putin na kwarantannie. Klęska grupy Wagnera. O co chodzi w konflikcie w Libii?

Putin na kwarantannie

Władimir Putin
Władimir Putin / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Dla rosyjskich imperialnych interesów to była fatalna wiosna. Moskwa została zepchnięta do defensywy na tak wielu frontach, że pojawia się pytanie, czy Kreml stać jeszcze na jakieś poważne kontruderzenie.

Wojna hybrydowa, jak każdy masowy konflikt, ma swoje prawa. W dymie wirtualnych i medialnych bitew istotne informacje giną w zgiełku wieści pozornie istotnych, które tak naprawdę są jedynie skutkiem ubocznym głównych zmagań. Wielką rolę grają emocje, dlatego bardziej skupiamy się na odliczaniu kolejnych ofiar pandemii niż np. na wojnie domowej w Libii. To zrozumiałe. Tyle że w tym pierwszym przypadku mamy do czynienia jedynie z nic niewnoszącą buchalterią. Za to w Libii doszło do znaczącego przełamania na jednym z ważnych frontów toczącej się obecnie wojny.

Rosjanie ewakuowali stamtąd ponad tysiąc najemników z grupy Wagnera ‒ prywatnej firmy powiązanej bezpośrednio z Kremlem. Najemnicy Wagnera robią to, co wszyscy najemnicy na świecie: nadstawiają karku za swoich mocodawców tam, gdzie oni nie mogą albo nie chcą posyłać regularnych wojsk. Kiedyś walczyli w Syrii, gdzie amerykańscy piloci strzelali do nich jak do kaczek. W imię imperialnych interesów Rosji przeprowadzili także w ciągu ostatniego roku spektakularną ofensywę w Libii, zdobywając pół kraju dla sprzymierzonego z Moskwą gen. Khalida Haftara. Watażka, korzystając z chaosu, jaki zapanował po obaleniu płk Kadafiego w 2011 r., rzucił wyzwanie rządowi, uznawanemu przez Zachód i ONZ, i z pomocą rosyjskich najemników obległ Trypolis.

Na rosyjskiej mapie geopolitycznych interesów Libia to ważny kraj. Ropy i gazu ma pod dostatkiem, a do Włoch i Francji znacznie stamtąd bliżej niż z Rosji. Gdyby więc udało się Moskwie umieścić Haftara na czele państwa, rosyjskie firmy paliwowe miałyby zapewnione kontrakty, dające łatwy dostęp do chłonnych rynków paliwowych Europy Zachodniej, gdzie mogliby sprzedawać taniej niż dotąd.

Tak się jednak nie stało. Zachód chce za wszelką cenę spokoju w Libii. Dlatego udzielił wsparcia rządowi przeciw Haftarowi i rosyjscy najemnicy ponieśli klęskę. Moskwa przysłała po nich wojskowe transportowce i ewakuowała ich znad Morza Śródziemnego na pustynne tereny w głębi kraju. Pentagon podał jednocześnie, że Rosjanie wysłali do Libii odrzutowce MiG-29 i Su-24, żeby wesprzeć swoich ludzi z powietrza. W czasie międzylądowania w rosyjskiej bazie lotniczej w Syrii zamalowano ich oznaczenia, żeby ukryć zaangażowanie rosyjskie w Libii.

Artykuł został opublikowany w 18/2020 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także