Łyżwiński na topie

Łyżwiński na topie

Fot. A. Jagielak/Wprost
Stanisław Łyżwiński chce zlecić sondaż poparcia dla siebie wśród studentów - dowiedział się „Wprost”. Dlaczego? Bo zdaniem Wandy Łyżwińskiej, żony posła (również posłanki Samoobrony), ujawnienie seksafery przysporzyło jej mężowi zwolenników.
Sam Łyżwiński, który niedługo może stracić immunitet i usłyszeć prokuratorskie zarzuty gwałtu oraz molestowania seksualnego, na temat sondażu milczy. Bardziej rozmowna jest jego żona. – Gdziekolwiek się ruszamy, ludzie go rozpoznają, podchodzą, klepią po ramieniu i proszą o autografy. Stąd pomysł sondażu. Ale żeby nie było zarzutów, że na respondentów wybieramy tylko naszych wyborców, chcemy, by w badaniu wzięli udział sami studenci - mówi.

Czy pozytywny wynik sondażu otworzy Łyżwińskiemu drogę powrotu do Samoobrony? - Przynajmniej na razie nie ma na to szans. Zresztą pierwsze słyszę, żeby Łyżwiński robił jakiś sondaż wśród studentów - odpowiada „Wprost" zaskoczony wicepremier Andrzej Lepper.

O sprawie także w najbliższym numerze tygodnika „Wprost", w sprzedaży od poniedziałku, 28 maja


Czytaj także

 1
  • soll   IP
    Pisząc o tego typu ludziach podkręca się im tylko fałszywą koniunkturę.Trwający obecnie strajk lekarzy o podniesienie poniżających płac unaocznia panujące w tym mieniącym się na solidarne państwo absurdy: relacja płac posłów do lekarzy ma się jak 15 : 1. To kpina.Co wnosi w tym sejmie p. Łyżwiński, Hojarska, Beger, Grzesik i wielu innych wyborczych przypadkiewiczów? Znaleźli sposób na życie a nie służą publicznie krajowi. Przy tworzeniu prawa w sejmie w obecnej formie nie powinno być dla nich miejsca ze względu na brak kompetencji i szkodliwość moralną i społeczną.