Triumf i falstart

Triumf i falstart

Dodano:   /  Zmieniono: 55
Tomasz Lis (fot. WhiteSmoke Studio)
Premier Donald Tusk ma za sobą najgorszy miesiąc swoich rządów. Traf chciał, że nastąpił on po najbardziej udanym roku jego rządów.
Gdy rozmawiamy z premierem w jego kancelarii, na stoliku przed sobą kładzie odwróconą kartkę. Podnosi ją, gdy pada pytanie o cel jego rządów i o to, co jest dla niego miarą sukcesu. Na kartce są słupki pokazujące wzrost PKB w krajach Unii w ostatnim czteroleciu. Najwyższy jest polski – 15,5 proc. Następny w kolejności, słowacki, niemal dwa razy niższy. Dwie kartki, ta i ta druga, wyborcza, za pomocą której Polacy na kolejne cztery lata oddali rządy w jego ręce, premier uważa za poniekąd ostateczną miarę sukcesu, jaki osiągnął. Właściwie słusznie.

Ale czas mierzy się w polityce szczególną miarą. To, co wczoraj było oczywiste, dziś jest wątpliwe, co wczoraj było młodością i dynamizmem, dziś bywa anachronizmem. Gdy prawie dwa miesiące temu zastanawialiśmy się, kto najbardziej zasługuje na tytuł Człowieka Roku 2011, dyskusja była krótka, a decyzja – oczywista. Kto, jeśli nie człowiek, który w trudnej sytuacji pomógł Polsce zachować całkiem imponujący na tle innych gospodarczy wzrost, który drugi raz poprowadził swoją partię do wyborczego zwycięstwa.

Kiedy to wszystko było? W zamierzchłej epoce, zanim rządowi spadły na głowę recepty i ACTA. Tusk traci kontakt z rzeczywistością, Tusk jest arogancki i nonszalancki, Tusk stracił polityczną inicjatywę, Tusk stracił społeczny i polityczny słuch, władza wymyka się Tuskowi z rąk, Tusk się kiwa, ale nie jest mężem stanu, Tusk jest zmęczony, Tuskowi się nie chce, stracił motywację. Nie tylko recepty i ACTA spadły na jego głowę, lecz także tona zarzutów kierowanych z impetem i schadenfreude przez wrogów oraz z niedowierzaniem i konsternacją przez sympatyków.

Premier w rozmowie z nami podkreślał, że nie odrywa się od ziemi. Widzi dramatyczny kontrast między laurkami sprzed sylwestra a posylwestrowym laniem, które mu całkiem słusznie zafundowano. Ale nie sprawia wrażenia pobitego, zmęczonego, sfrustrowanego, zniechęconego i zepchniętego do defensywy. Nie sprawia też jednak wrażenia polityka gotowego do wielkiego kontrnatarcia.

Wielkiego kontrnatarcia nie będzie, bo filozofią Tuska jest „mierz zamiar według sił", a przede wszystkim według politycznego kontekstu i społecznych nastrojów. Nie będzie więc żadnych kawaleryjskich szarż, żadnego „wszystko albo nic", żadnego „teraz albo nigdy". Będzie skalkulowane po aptekarsku ryzyko, będzie ostrożne definiowanie celów, permanentna kalkulacja możliwych zysków i strat. Jedni nazwą to wynikającą z doświadczenia polityczną mądrością, inni kunktatorstwem i oportunizmem. Premier nie będzie jednak ryzykował, by dać satysfakcję tym, którzy oczekują prawdziwej wizji, pójścia dla świętej sprawy aż do zatracenia, gotowości zapłacenia za nią ceny najwyższej – własnej władzy. To jest ten tuskizm – realizm, który jest i myślą, i głęboką emocją – żadnego marzycielstwa i fantazjowania.

Pozostaje oczywiście pytanie, czy w ogóle można być mężem stanu w erze internetu i 24-godzinnych kanałów informacyjnych i czy w naszej epoce mieliby prawo rządzić Churchillowie i de Gaulle’owie. Nie ma natomiast pytania, czy Donald Tusk chce to testować na własnej politycznej skórze. Nie chce. Pozostają nam więc miary bardziej współczesne. Możemy mierzyć Tuska Sarkozym, Obamą, Merkel i Cameronem albo Kaczyńskim, Marcinkiewiczem czy Buzkiem. Szczerze? Premierostwo Donalda Tuska mierzone jedną i drugą miarą wygląda naprawdę nieźle, nawet w oczach tych, którzy – jak ja – chcieliby jednak więcej i ambitniej.

Miejsce Donalda Tuska we współczesnej historii Polski wciąż pozostaje nieokreślone. Czy będzie zapamiętany jako najlepszy polski premier w historii? Możliwe. A może jako człowiek, który wygrał wprawdzie dwa razy wybory, ale jednak nie odczytał prawidłowo znaków czasu i zawiódł? Niewykluczone. A może po prostu jako polityk, który w diabelnie trudnym czasie zapewnił Polsce stabilizację i wzrost, czyli zrobił bardzo dużo, nawet gdyby to było mniej, niżby się chciało? Być może.

Ta ostateczna ocena musi poczekać. Sam premier dostał jednak w ostatnim czasie bezcenną lekcję. Nie można odpuścić ani sekundy, nie można opuszczać gardy, nie można zmniejszyć obrotów, nie można nawet na moment odetchnąć. I jeszcze jedno, nie można mieć bezwzględnego zaufania do swojego politycznego nosa. Człowiek, który podziwia Leo Messiego, musi pamiętać, co się dzieje w te wieczory, gdy fantastyczny zwód, na który wszyscy się nabierają, zawodzi.

Donald Tusk bezdyskusyjnie był człowiekiem roku 2011. Wśród laureatów nagrody są ludzie, którzy w naszej współczesnej historii zapisywali piękne karty, i tacy, którzy kończyli marnie. Donald Tusk swą historię wciąż pisze.
 55
  • very   IP
    Drodzy forumowicze - mister Fox - NIE JEST JUŻ
    NACZELNYM \"WOROST\"!!!!! WYWALONY NA PYSK Z DNIEM DZISIEJSZYM!!!!! BRAWOO!!! HURRRRAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!
    • Czy kumacie,młodzi,wykształceni.....?   IP
      Tusk Lisowi 70000 zł. miesięcznie, Lis Tuskowi \"wprost\" nagrodę !!!!
      • KUKEN   IP
        I znów Oleksy u Morozowskiego.Ekspert komunistyczny super glu.No i sami sobie odpowiedzcie kim jest TVN ?Może odpowie nam red.Lis ?Może trochę napisze o powstawaniu PO i przez kogo?Może trochę o mediach POkomuszych? Śmiało Panie redaktorze!Dość o PIS.PIS nie rządzi,a szkoda.
        • KUKEN   IP
          Panie redaktorze i znów Pan kombinuje jak ten koń pasiasty.Jak Tusk zasługuje na człowieka roku to ja ksiądz.Pan też zasługuje ,ale na banicję cholera wie gdzie? Nie mniej jednak niech Pan nie zapomina,że Tusk prowadzi w prostej linii do tragedii gospodarczej.Dług Polski już przekroczył 800 mld zł,perespektywy zatrzymania są żadne.Inwestycji i to takich z których można by było ten dług zatrzymać ,nie ma i nie będzie,ale cięcia Rostowskiego bedą ,tylko jakie i kiedy te  zapędy sie skończą nikt nie wie? Dla Pana mam radę ,aby Pan nie bronił Dyzmów bo Pana tygodnik Wprost stanie się ..... ?Jeszcze jedno ,za co tak Pan kocha tych nierobów?
          • Piotr Skarga   IP
            To ostatni komentarz na tym forum.
            Chyba Pan Lis tego nie czyta.
            Widzę że selekcja materiału i cenzura ostro działa na 5 ocen anty rządowych jedną ocenę pro lub neutralną.To cyrk!
            W sprawie art.o premierze napisałem spory tekścik w sumie pozytywny i gdzie jest moja wypowiedź ?
            Zapewniam , że wulgaryzmów nie było!

            Czytaj także