Michalik upomina PiS

Michalik upomina PiS

Dodano:   /  Zmieniono: 10
Abp Józef Michalik, fot. Wprost
Wydarzenie takiej miary jak katastrofa smoleńska powinno się traktować w kategoriach symbolu, a nie w kategoriach politycznego interesu – taka deklarację w niedawnym wywiadzie dla KAI złożył przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik.
W innym miejscu dodał: „Dlatego ci, którzy posługują się takimi teoriami i hasłami (tzn mówią o zamachu – PŚ) robią sobie i tragedii smoleńskiej największą szkodę! I to trzeba im powiedzieć: robią krzywdę tragedii smoleńskiej, bo na tym etapie trzeba ograniczyć się do poszukiwań i badań. Można mieć postulaty, żądać powołania takich czy innych międzynarodowych komisji i dochodzeń, ale dopóki nie przyniosą one efektów, nie wolno używać zbyt mocnych słów, bo w ten sposób robi się krzywdę prawdzie i w niewłaściwą stronę ukierunkowuje się ból osób oraz myślenie całego społeczeństwa”.

To mocne, z zarazem zaskakujące słowa. Przede wszystkim dlatego, że stanowią ostrą krytykę polityki smoleńskiej Prawa i Sprawiedliwości. Po drugie dlatego, że wypowiada je hierarcha znany dotąd raczej z sympatii do PiS. Po trzecie dlatego, że mogą oznaczać całkiem nową mapę podziałów politycznych w polskim kościele.

Do tej pory były one jasne. Był liberalny tzw. kościół łagiewnicki, kojarzony z kardynałem Stanisławem Dziwiszem, bliższy Platformie Obywatelskiej. A także tzw. kościół toruński, bardziej zachowawczy, kojarzony z Radiem Maryja i PiS. Z kościołem toruńskim sympatyzowała część biskupów, wśród nich na poczesnym miejscu wymieniano zawsze abp. Michalika.

Stąd krytyka smoleńskiej polityki PiS w jego wykonaniu nie może pozostać niezauważona przez duchownych. W tym także tych sympatyzujących z PiS. A to z kolei może spowodować dalsze, nowe podziały w części Episkopatu i duchowieństwa. Na tych, którzy uznają Michalika za zdrajcę sprawy smoleńskiej i tych, którzy uznają jego słowa za ważne i wysłuchają jego apelu.

Innym skutkiem będzie zapewne osłabienie politycznej atrakcyjności katastrofy. A to może paradoksalnie pomóc PiS, bo partia ta zacznie wydobywać się ze specyficznej smoleńskiej matni. W ramach której jest zmuszona do mówienia o Smoleńsku coraz bardziej radykalnym językiem, bo takie są oczekiwania części elektoratu.

Przede wszystkim jednak słowa Michalika przysłużą się pamięci ofiar, bo osłabią jej upolitycznienie. I to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Zachęcamy do lektury bloga Piotra Śmiłowicza

+
 10

Czytaj także