Minister Nowak ponad prawem

Minister Nowak ponad prawem

Sławomir Nowak (fot.DAMIAN BURZYKOWSKI / Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Sławomir Nowak kocha luksus i mija się z prawdą. Przeciętnego Jana Kowalskiego już dawno by ścigał przynajmniej urząd skarbowy.
Przywiązanie do luksusu widać po zegarkach, które nosi  minister transportu. Przed dwoma tygodniami pokazaliśmy, że Nowak, który od lat jest posłem i urzędnikiem, nosi bardzo drogie zegarki. Na zdjęciach z ostatnich dwóch lat na jego ręce można zobaczyć 6 różnych modeli. Po publikacji Nowak odbył  rozmowę z premierem Tuskiem. Dziennikarzom szef rządu powiedział, że tłumaczenia Nowaka są dla niego przekonujące. To zabawne, że premier zamienił się w rzeczoznawcę i śledczego, który ocenia wartość zegarków swego ministra, a nie żąda  sprawozdania od stosownych służb. Pytanie, jak zachować mają się służby, takie jak CBA, po usprawiedliwieniach wygłoszonych publicznie przez szefa rządu? Na razie CBA milczy, choć opowieści Nowaka o zegarkach budzą wątpliwości. Minister twierdzi na przykład, że z zegarków, które nosi jedyny, który ma większą wartość to ten otrzymany od najbliższych na urodziny. Ministrowi chodzi o ekskluzywnego Ulysse Nardin, który kosztuje ok. 30 tysięcy złotych. Tyle, że Nowak mówi nieprawdę. Na jego ręce w ostatnim czasie można było zobaczyć np. Hublota all black fusion, za który w salonie trzeba zapłacić ok. 33 tysięcy złotych. Inny z zegarków używany przez Nowaka – Cuervo y Sobrinos Torpedo – kosztuje kilkanaście tysięcy. Żadnego z tych zegarków Nowak nie umieścił w oświadczeniu majątkowym, choć był do tego zobowiązany. Powinny być tam wpisywane przez posłów dobra o wartości wyższej niż 10 tysięcy złotych. Niepokoju u premiera nie wzbudziło też to, że minister na drogie zegarki wymienia się z biznesmenami. Nowak, w rozmowie z "Wprost”, przyznał, że wymian takich dokonywał z Piotrem Wawrzynowiczem, który jest wpływową postacią w grupie biznesowej Zygmunta Solorza. Śladu po tych zamianach nie ma w poselskim rejestrze korzyści, choć prawo nakazuje, by wpisywać do niego otrzymywane rzeczy o wartości powyżej 600 złotych. Tych wymian Nowak nie zgłosił do urzędu skarbowego, choć zgodnie z prawem powinien był to zrobić. W zeszłym tygodniu w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej” szef resortu transportu próbował bagatelizować sprawę. – Po tygodniu  zwróciliśmy sobie nasze zegarki – powiedział minister o wymianach z Piotrem Wawrzynowiczem. To musiał być długi tydzień. Ekskluzywnego Hublota za ponad 30 tysięcy widać na ręce Nowaka na zdjęciach z września, listopada 2012, ale też na fotografiach ze stycznia i kwietnia tego roku.

Kłamstwa o ekskluzywnym klubie


Przed dwoma tygodniami opisaliśmy jego bliskie relacje biznesmenami z firmy Cam Media, którzy mają duże państwowe kontrakty, doradzają rządowi i pracują przy kampaniach politycznych Platformy. Cam Media pracuje również dla grupy PKP, która bezpośrednio podlega ministrowi transportu. Nowak, jak opisaliśmy, w zeszłym roku bawił w ekskluzywnym klubie "Prive”, który na czas piłkarskiego Euro założyła Cam Media. Gościł tam na zaproszenie Adama Michalewicza, swego kolegi i jednego ze współwłaścicieli wspomnianej firmy. Minister w rozmowie z „Wprost” twierdził, że w klubie był tylko raz, co jest kłamstwem. Był tam widywany częściej. Nie płacił za siebie. Sławomir Nowak przesiadywał w "Prive” w strefie dla VIP-ów. W klubie były astronomiczne ceny. Rachunki za nasiadówkę kilkunastu osób przy stoliku w strefie VIP potrafiły dochodzić do kilkudziesięciu tysięcy złotych – odpowiada biznesmen, który bywał w "Prive” i spotykał tam ministra. - To tak jakby Sławomir Nowak dostał bilet lotniczy lub ktoś zafundował mu wakacje, taka to jest przecież wartość – mówi oficer ABW. – My ścigaliśmy wiceszefa NFZ za kolację o wartości 680 złotych jaką miał mu zafundować były dyrektor biura firmy farmaceutycznej. Trafił za to do aresztu.

Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost” od niedzielnego wieczora będzie dostępne w formie e-wydania .

Najnowszy "Wprost" będzie także dostępny na Facebooku .

Czytaj także

Czytaj także