"Ty oszukiwałeś, ja oszukiwałem, wygrał lepszy". O ustawowym bezprawiu

"Ty oszukiwałeś, ja oszukiwałem, wygrał lepszy". O ustawowym bezprawiu

Dodano:   /  Zmieniono: 68
(FOT DAMIAN BURZYKOWSKI / NEWSPIX.PL) / Źródło: Newspix.pl
Bitwę o Trybunał Konstytucyjny doskonale scharakteryzował jeden z internautów cytatem z filmu „Wielki Szu”: „Ty oszukiwałeś, ja oszukiwałem, wygrał lepszy”. Że wygrał – to widać. Czy lepszy – to się dopiero okaże. W tej chwili na pewno silniejszy.

(...)

W trybie hazardowym

Trzeba jednak oddać sprawiedliwość prezydentowi Komorowskiemu – jego projekt przewidywał zwiększenie udziału profesjonalnych instytucji w procedurze wyborów kandydatów na sędziów, tak jak to było od lat postulowane. Miały ich zgłaszać wydziały prawa, prawnicze samorządy zawodowe czy Krajowa Rada Sądownictwa. Sędzią miał nie móc zostać aktywny poseł lub senator. Profesjonaliści pozytywnie oceniali także zwiększenie uprawnień rzecznika praw obywatelskich oraz organizacji społecznych w postępowaniu przed Trybunałem. Na dobrą sprawę zastrzeżenia budziła jedynie możliwość częstszego kierowania spraw na posiedzenia niejawne.

Jednak prezydencki projekt z czerwca 2013 r. trafił do szuflady. Na prawie dwa lata. Ważna dla porządku konstytucyjnego państwa sprawa była mniej ważna od personalnych przepychanek i animozji w obozie PO. Notabene projekt nowelizacji ordynacji podatkowej też przecież trafił początkowo do słynnej szuflady marszałkowskiej. Gdy się zbliżała nieuchronna porażka wyborcza, Platforma szybciutko przerobiła projekt prezydencki i przegłosowała w trybie, który były wicepremier Waldemar Pawlak nazwał kiedyś „hazardowym”. Było to sprzeczne ze stanowiskiem choćby Fundacji Helsińskiej.

Poczucie ludowej sprawiedliwości

Oczywiście PiS mógł przywrócić „status quo ante bellum”, czyli stan sprzed konfliktu, unieważniając wybór dwóch sędziów. Ale skorzystał z pretekstu i poszedł na całość. Mógł zrobić to lepiej. Jak na przykład prezydent Franklin Delano Roosevelt, który rozszerzył po prostu skład Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, wprowadzając do niego swoich zwolenników, by mieć większość, która nie będzie blokowała jego socjalnych reform. Ale do tego trzeba troszkę znać historię i mieć w sobie mniej pychy, a więcej sprytu. Jednak owacje po wystąpieniu sejmowym Kornela Morawieckiego, że jak prawo nie służy narodowi, nie należy go przestrzegać, były wręcz niesmaczne. Owszem Gustav Radbruch pisał po II wojnie światowej o tak zwanym ustawowym bezprawiu, z którym mieliśmy do czynienia w państwie hitlerowskim. To samo zresztą można było powiedzieć o praktyce państw komunistycznych. Ale czy naprawdę obowiązujący od lat tryb wyboru sędziów był takim „ustawowym bezprawiem”, które można byłoby porównać do praw III Rzeszy czy PRL? Jako że Fundacja Helsińska protestowała przeciwko zawłaszczaniu Trybunału przez PO, ma teraz dobry tytuł do oceny działań PiS. A napisała, słusznie, że „niedopuszczalne w państwie prawa jest rozwiązywanie wątpliwości konstytucyjnych przez odwołanie się do woli politycznej i poczucia ludowej sprawiedliwości”.

Cały artykuł dostępny jest w 49/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 68

Czytaj także