Kaleta dla "Wprost": Trybunał Niesymetryczny

Kaleta dla "Wprost": Trybunał Niesymetryczny

Dodano:   /  Zmieniono: 21
Sebastian Kaleta
W czerwcu, po przegranych przez Bronisława Komorowskiego wyborach, PO rozpoczęła odwrót kontrolowany z zajmowanych ław rządowych. Pierwszym jego aktem była zmiana ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

Pozwalała wybrać koalicji rządzącej PO-PSL nowych sędziów, mimo że koniec ich kadencji miał mieć miejsce już po wyborach parlamentarnych. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że ustawę pomogli pisać sami sędziowie trybunału. To nastraja sceptycznie co do możliwości oceniania zgodności tej ustawy z konstytucją – sędziowie orzekaliby de facto we własnej sprawie.

Spór wokół zmian wywołał wielki protest opozycji, sprawa jest głośna medialnie od kilku tygodni. Z trybuny sejmowej posłowie nie szczędzili gorzkich słów rządzącym. Mówili o „żądzy krwi”, „zamachu stanu”. Rozdzierali szaty, krzycząc, że projekt tej ustawy niszczy dorobek polskiej wolności, usłanej krwią tysięcy przodków walczących o naszą wolność. Przywołane zostały słowa Jarosława Kaczyńskiego o tym, że rządzący stoją tam, gdzie kiedyś stało ZOMO. Sędziowie trybunału ochoczo komentowali sprawę w TVN24 i ze smutkiem na twarzach mówili, że rządzący takim postępowaniem niszczą dobre zwyczaje. Każdy w Polsce na kilka dni stał się konstytucjonalistą, na Facebooku powstały dziesiątki stron mających podjąć walkę o chylącą się ku upadkowi demokrację w Polsce.

Oczywiście tak nie wyglądała dyskusja w Sejmie ani w mediach na temat uprzedmiotowienia Trybunału Konstytucyjnego przez PO. Usłużne media co najwyżej wyrażały zdziwienie, nie przykładając się do informowania w szczątkowych relacjach o istocie problemu.

A ten zaczął się wtedy, gdy ówczesna opozycja, która zablokować zmian nie mogła, objęła władzę. PiS postanowił cofnąć działania PO. Jednak z dnia na dzień analogiczne działanie, które wczoraj było co najwyżej nieelegancką zagrywką, dziś stało się zamachem stanu. Żółte i czerwone paski grzeją się z nienawiści do nowego rządu.

III RP i jej media są przewidywalne. Demokracja jest wtedy, kiedy elity III RP są u władzy. Kiedy grupa ta od władzy przez społeczeństwo jest odsuwana, demokracja znika.

Demokracja to my, mogłyby rzec owe elity, parafrazując ikonę absolutyzmu, Ludwika XIV. I ta niesymetria, manipulacja informacjami jest dowodem, że ci, którzy dziś najgłośniej krzyczą o demokracji, tak naprawdę darzą ją najmniejszym szacunkiem. Nie przyjmują do wiadomości wyborów Polaków.

* Prezes Stowarzyszenia Młodzi dla Polski, prawnik, rocznik 1989

 21

Czytaj także