Sejm zadecydował o losach ustawy o głosowaniu korespondencyjnym

Sejm zadecydował o losach ustawy o głosowaniu korespondencyjnym

Pilne.
Pilne. / Źródło: Wprost
Sejm przegłosował projekt ustawy w sprawie wyborów korespondencyjnych. O dalszych losach ustawy zadecyduje Senat.

W głosowaniu wzięło udział 458 posłów. Za przyjęciem ustawy zagłosowało 230 (tylko i wyłącznie ze Zjednoczonej Prawicy). Przeciw było 226 parlamentarzystów (Michał Wypij i Wojciech Maksymowicz ze Zjednoczonej Prawicy), 133 z KO, 49 z Lewicy, 30 z PSL-Kukiz'15, 11 z Konfederacji oraz poseł niezrzeszony Ryszard Galla. Od głosu wstrzymały się dwie posłanki Porozumienia Gowina: Iwona Michałek i Magdalena Sroka. W głosowaniu nie wzięli udziału Krystyna Skowrońska z KO oraz Jarosław Gowin. Warto dodać, że za ustawą, która ma pozwolić przeprowadzić w maju korespondencyjne wybory prezydenckie, głosował również minister zdrowia Łukasz Szumowski. O dalszych losach ustawy zadecyduje Senat. Z kolei Sejm we wtorek 7 kwietnia o godzinie 15 wznowi prace i zajmie się pomocą dla przedsiębiorców w związku z pandemią koronawirusa.

Co zapisano w projekcie PiS?

W projekcie zapisano, że jeśli na terytorium Polski ogłoszono stan epidemii, marszałek Sejmu może zarządzić zmianę terminu wyborów, określonego w wydanym wcześniej postanowieniu; nowy termin musi odpowiadać terminom przeprowadzenia wyborów prezydenta określonym w konstytucji (a więc 3,10 lub 17 maja). Dotychczas ogłoszony już termin wyborów mógł znieść jeden ze stanów nadzwyczajnych. Część komentatorów twierdzi, że w ten sposób PiS chce doprowadzić do wyborów korespondencyjnych 17 maja.

Ustawa zakłada, że wybory prezydenckie w 2020 r. zostaną przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. To samo rozwiązanie będzie miało zastosowanie w drugiej turze wyborów. Głosowanie będzie odbywać się bez przerwy od godziny 6 do godziny 20. W tym czasie każdy z wyborców będzie musiał umieścić kopertę z głosem w specjalnej skrzynce pocztowej na terenie gminy. W projekcie dodano, że w tym czasie Poczta Polska na praktycznie przestanie na moment obsługiwać inne zlecenia.

Po opublikowaniu projektu pojawiło się mnóstwo wątpliwości dotyczących m.in. dopisania się do spisu wyborców, odbioru pakietów do głosowania przez osoby zameldowane w miejscu innym niż miejsce zamieszkania czy też przez wyborców mieszkających za granicą. Politycy opozycji zwracali uwagę na fakt, iż w większych miastach ma funkcjonować jedna komisja. Przykładowo w Krakowie głosy są normalnie liczone przez kilka tysięcy osób. Według projektu autorstwa PiS tym razem miałoby się tym zająć około 40 osób. Tymczasem procedura jest dość skomplikowana, ponieważ w myśl projektu należy wyciągnąć najpierw kopertę A z koperty B i sprawdzić dane z oświadczenia na liście, potem wrzucić kopertę A do urny, a następnie odpieczętować urnę, wyciągnąć koperty A z urny, otwierać je po kolei, sprawdzać ich autentyczność i prawidłowość i dopiero liczyć głosy.

Czytaj także:
Trzech posłów opozycji zagłosowało z PiS? Koalicja Obywatelska wnioskuje o reasumpcję głosowania

Źródło: Sejm

Czytaj także

 0