Zrobili pranka, postawili policję na nogi. Ktoś w tym czasie mógł potrzebować realnej pomocy

Zrobili pranka, postawili policję na nogi. Ktoś w tym czasie mógł potrzebować realnej pomocy

Prank / policja – zdjęcia ilustracyjne
Prank / policja – zdjęcia ilustracyjne Źródło: Policja / szczecin.policja.gov.pl / Shutterstock / FotoDax / Pixel-Shot
Na terenie szczecińskiego osiedla Dąbie dwóch młodych mężczyzn dokonało uprowadzenia. Wezwano służby. Jak się okazało, był to fałszywy alarm.

Ktoś mógłby pomyśleć, że pranki – czyli rodzaj dowcipów – wyszły z mody. Ponad 10 lat temu przez platformę YouTube niemal codziennie przetaczało się dziesiątki filmów, na których pranksterzy „wkręcali” niczego nieświadome osoby, wywołując u nich reakcje emocjonalne – najczęściej śmiech czy strach. Zwykle pranki nie wiązały się z poważnymi konsekwencjami dla życia publicznego. Najpopularniejszym – obecnie „emerytorwanym” – pranksterem w Polsce był swego czasu Sylwester Wardęga, który jako pierwszy rodak rozpromował polskie pranki za granicą swoim materiałem o „psie pająku” (chodzi o film pod tytułem „Mutant Giant Spider Dog”, opublikowany ponad dekadę temu, który zyskał dotąd 184 miliony wyświetleń).

Choć ani Wardęga, ani inni youtuberzy z Polski, którzy „wypłynęli” dekadę temu na prankach, nie nagrywają już materiałów o takim charakterze, to jednak wciąż znajdziemy osoby, chcące dzięki dowcipom zdobyć popularność w sieci. Zaliczyć można do nich mieszkańców Zachodniego Pomorza, którzy popadli właśnie w tarapaty.

Szczecin. Młodzi pranksterzy w opałach. Przez nich niepotrzebnie wezwano służby

O incydencie informuje Komenda Miejska Policji w Szczecinie. Mundurowi „dwukrotnie interweniowali w sprawach, które wzbudziły poważne obawy świadków i wymagały natychmiastowej reakcji” – podał 6 marca zespół prasowy. Zostali wezwani nadaremno, bo wszystko było „tylko” „inscenizacją”.

Dwóch młodych mężczyzn w wieku 22 i 25 lat nagrywało film, by potem opublikować swoje „dzieło” w mediach społecznościowych. Zasymulowali uprowadzenie osoby – „fikcyjna ofiara została siłą wciągnięta do samochodu” – opisuje policja. Z pewnością chcieli nagrać z ukrycia reakcje świadków zdarzenia, co byłoby clue całego filmu. Sęk w tym, że zaniepokojeni ludzie powiadomili o wszystkim służby, które potraktowały incydent jak najbardziej poważnie. Mundurowi „szybko ustalili, że była to jedynie nieodpowiedzialna »zabawa« na potrzeby nagrania”.

To nie pierwszy raz, gdy funkcjonariusze interweniują w takiej sprawie w ostatnim czasie. Komisariat Policji Szczecin-Pogodno został niedawno wezwany do porwanej kobiety, którą siłą wciągnięto do samochodu. Funkcjonariusze „niezwłocznie podjęli czynności wyjaśniające, które wykazały, że taka sytuacja nie miała miejsca”. I w tym przypadku było to fałszywy alarm.

Zachodnie Pomorze. Policja o prankach: Każda sytuacja (...) może skutkować odpowiedzialnością karną

Policjanci ostrzegają, że tego typu „niewnna” z pozoru rozrywka może „opóźnić reakcję na faktyczne zagrożenia” i niepotrzebnie „angażuje znaczne siły policyjne”. „W czasie, gdy służby zajmują się fikcyjnymi zdarzeniami, ktoś inny może naprawdę potrzebować pomocy” – wskazują.

„Mężczyźni, którzy dopuścili się nieodpowiedzialnego zachowania na Dąbiu, poniosą konsekwencje zgodnie z obowiązującym prawem” – informuje KPP w Szczecinie. Policja przypomina, że „każda sytuacja, w której celowo wprowadzane są w błąd służby ratunkowe, może skutkować odpowiedzialnością karną”.

Czytaj też:
Policja zatrzymała karawan. Kierowca wpędził się w kłopoty
Czytaj też:
Tajemnicze zaginięcie Jowity Zielińskiej. Poruszające wyznanie rodziny

Źródło: szczecin.policja.gov.pl