Mrucząca recepta na zawał serca. Sensacyjne wyniki 10-letnich badań

Mrucząca recepta na zawał serca. Sensacyjne wyniki 10-letnich badań

Starsza kobieta głaszcząca kota, zdjęcie ilustracyjne
Starsza kobieta głaszcząca kota, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Czasami najlepszym sposobem leczenia okazują się nie farmaceutyki, ale ciche mruczenie i miękkie futerko. Seniorzy, którzy szczególnie narażeni są na choroby układu sercowo-naczyniowego, powinni rozważyć przygarnięcie pod swój dach... kota.

Ryzyko zawału serca można znacząco ograniczyć dzięki zdrowej diecie, umiarkowanej aktywności fizycznej i umiejętności redukcji stresu. Co ciekawe, w tej ostatniej kwestii wyjątkowo skutecznym „terapeutą” okazuje się… kot.

Według analiz National Health and Nutrition Examination, opiekunowie kotów rzadziej doświadczają napięcia nerwowego. Obserwacje zostały prowadzone na 4435 osobach – z czego 2435 z nich zajmowało się kotem. Co się okazało? Wnioski płynące z badania mówiły o tym, że obecność tego zwierzęcia sprzyja zmniejszeniu stresu – a to bezpośrednio wpływa na niższe ryzyko problemów kardiologicznych.

Z dodatkowych badań wynika także, że pacjenci kardiologiczni opiekujący się kotami żyli dłużej niż ci, którzy stronili od tych domowych pupili.

Kot a ryzyko zawału. Głaskanie futerka ma moc!

Na International Stroke Conference w Nowym Orleanie ogłoszono, że stała opieka nad kotem obniża ryzyko zawału serca o około jedną trzecią. Wnioski te wysnuli badacze z University of Minnesota’s Stroke Institute w Minneapolis, którzy przez dekadę monitorowali 4000 osób.

Dyrektor instytutu, Adnan Quereshi, podkreślił, że „związek między stresem a zawałem serca jest bardzo silny”. Głaskanie kota czy mówienie do niego wyraźnie zmniejsza napięcie ludzkiego organizmu. Czworonożne towarzystwo zmniejsza również poczucie samotności, co jest szczególnie cenne dla osób starszych.

Dlaczego koty działają ochronnie na serce? Ekspert wyjaśnia

Adnan Quereshi jednak ostrzega, by nie popadać w nadmierny optymizm. Różnice w ryzyku zawału mogą nie wynikać wyłącznie z obecności kota, lecz także ze stylu życia jego opiekunów. Osoby zajmujące się pupilem częściej się ruszają, wychodzą na zakupy, odwiedzają lekarza weterynarii – a regularna aktywność sprzyja zdrowiu serca.

Podczas badań nie uwzględniono również cech osobowości. Ktoś o cholerycznym temperamencie czy ze skłonnością do depresji będzie miał wyższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych niż osoba o spokojnym usposobieniu.

Czytaj też:
Dlaczego kot obserwuje ludzi z góry? Lekarka weterynarii: Mały drapieżnik
Czytaj też:
Dlaczego kot wchodzi do kartonowego pudełka? Ekspertka wskazuje banalny powód

Opracowała:
Źródło: ABC News