Prezydent Francji odwiedził w czwartek (15 stycznia) bazę wojskowych sił powietrznych Istres na południu kraju. Pojawił się tam m.in. po to, by złożyć żołnierzom życzenia na Nowy Rok 2026. Na spotkaniu wojska z głową państwa obecni byli oczywiście fotoreporterzy – wkrótce zdjęcia, które zrobili, opublikowane zostały w sieci przez agencje prasowe – a wkrótce obiegły sieć. Uwagę dziennikarzy i internautów przykuło bardzo opuchnięte oko Macrona i jego zasiniona powieka. Nie wyglądał najlepiej, ale – oprócz problemów dotyczących narządu wzroku – zdawał się być w dobrej formie.
Dzień później, w piątek, prezydent Francji wziął udział w kolejnym wydarzeniu – dot. przyszłości instytucjonalnej Nowej Kaledonii w Pałacu Elizejskim w Paryżu. I tym razem uwaga mediów skupiona była na jego twarzy. 16 stycznia Macron włożył jednak stylowe okulary przeciwsłoneczne, które zasłaniały jego mocno przekrwione oko.
„To nic poważnego”
W trakcie czwartkowego wystąpienia polityk nie uciekał od swojego stanu zdrowia. – Wybaczcie mi, proszę, mój nieestetyczny wygląd. To nic poważnego – zapewnił zebranych. Pokazał też dystans do siebie v postanowił zażartować z całej sprawy. Stwierdził, że jego czerwone, spuchnięte oko potraktować można jako „nawiązanie do oka tygrysa”. Zagraniczne media piszą, że głowa państwa miała na myśli piosenkę „Eye of the Tiger”. Słynny utwór zespołu Survivor wykorzystany został w filmie „Rocky III” w reżyserii Sylvestra Stallone i opowiada o pięściarzu, który – po odzyskaniu pewności siebie – odważnie stanął do walki o tytuł mistrza świata. Macron chcieć miał, by ludzie jego dowcip skojarzyli z determinacją, która go cechuje.
Inne źródła twierdzą, że Macronowi chodziło o Georgesa „Tygrysa” Clemenceau. Twardy szef rządu, człowiek znany z bezwzględności i drapieżności w polityce, przewodził Francji podczas pierwszej wojny światowej. Odegrał też kluczową rolę po zakończeniu globalnego konfliktu – podczas negocjacji przy zawieraniu traktatu wersalskiego.
Czytaj też:
Politycy grają z WOŚP. Trwa licytacja „złotych korków Tuska”, na liczniku ponad 40 tys.Czytaj też:
KO liderem, jest jedno „ale”. Tusk ma powód do namysłu. Nowy sondaż
