Na początku XX wieku Santiago Ramón y Cajal, uznawany za ojca współczesnej neuronauki, sformułował pewną tezę. „U dorosłych komórki mózgowe są stałe, skończone i niezmienne. Wszystko może umrzeć, nic nie może się zregenerować” – brzmiała teoria, która na dekady ukierunkowała myślenie o mózgu.
Histolog dodał jednak proroczo, że „nauka przyszłości powinna zmienić, o ile to możliwe, ten surowy wyrok”.
Od kilkudziesięciu lat badacze próbują to zrobić. W centrum sporu znajduje się neurogeneza – czyli proces powstawania nowych neuronów w mózgu dorosłego człowieka. Czy rzeczywiście zachodzi? A jeśli tak – jak często i z jakim skutkiem?
Pierwsze dowody i narastające wątpliwości
Już w 1962 roku Josef Altman z Massachusetts Institute of Technology zakwestionował poglądy Cajala. Dzięki znakowaniu radioaktywnemu wykazał, że u dorosłych szczurów nowe neurony powstają między innymi w hipokampie – obszarze odpowiedzialnym za uczenie się i pamięć. Wielu ekspertów uważało jednak, że wyniki badań na gryzoniach nie muszą mieć przełożenia na ludzi.
Prawdziwy przełom nastąpił w 1998 roku, gdy Fred Gage z Salk Institute for Biological Studies zbadał tkanki mózgowe zmarłych pacjentów onkologicznych leczonych bromodeoksyurydyną – substancją wbudowującą się w DNA dzielących się komórek. W hipokampie odkryto wtedy komórki, które wyglądały jak nowo powstałe neurony. Był to pierwszy mocny sygnał, że dorosły mózg może jednak produkować nowe komórki nerwowe.
Problem w tym, że badania opierały się na markerach chemicznych i materiale uzyskanym pośmiertnie. Krytycy wskazywali, że bromodeoksyurydyna może dawać fałszywie dodatnie wyniki, na przykład w procesach naprawczych komórek.
W 2014 roku zaproponowano inne, równie pomysłowe podejście: analizę poziomu izotopu węgla 14 w DNA komórek mózgowych. W latach 1945–1963 testy broni jądrowej zwiększyły ilość tego izotopu w atmosferze. Wbudowywał się on w DNA nowo powstających komórek. Badania wykazały jego obecność w hipokampach osób, które w czasie testów były już dorosłe – co wskazywało na to, że nowe neurony powstawały nawet do około 50. roku życia.
I ta metoda spotkała się jednak z krytyką. W przeglądzie badań z 2020 roku stwierdzono wręcz, że neurogeneza u dorosłych może być „chimerą” – wskazując na błędy metodologiczne i sprzeczne wyniki.
Shawn Sorrells z Uniwersytetu w Pittsburghu twierdzi, że jeśli neurogeneza u dorosłych w ogóle zachodzi, to jest niezwykle rzadka. W badaniu z 2018 roku jego zespół nie znalazł przekonujących dowodów na jej występowanie po pierwszych latach życia.
Debata nabiera tempa. Nowe badania naukowców
Ostatnie lata przyniosły nadzieję na nowe rozwiązanie tej zagadki. W lipcu 2025 roku w czasopiśmie Science opublikowano badanie wykorzystujące sekwencjonowanie genów i sztuczną inteligencję. Naukowcy zidentyfikowali w dorosłym mózgu komórki o cechach dzielących się neuronów. Według autorów oznacza to, że przynajmniej u części osób neurogeneza zachodzi – choć bardzo powoli.
Kolejny artykuł, opublikowany pod koniec lutego 2026 roku w Nature, wywołał w środowisku naukowym jeszcze większe emocje. Badacze porównali mózgi seniorów o wyjątkowo dobrej pamięci z mózgami ich przeciętnych rówieśników. Okazało się, że ci pierwsi mają nawet dwa razy więcej niedojrzałych neuronów w hipokampie.
Dla części badaczy to dowód, że nowe neurony mogą wspierać uczenie się i zapamiętywanie. Inni pozostają ostrożni. „W rzeczywistości nie widzimy, aby jedna komórka fizycznie przekształcała się w kolejną” – podkreśla Sorrells.
Z kolei Staci Bilbo z Uniwersytetu Duke’a zwraca uwagę, że nawet jeśli nowe komórki powstają, nie wiadomo, czy dojrzewają i stają się funkcjonalne. Mogą po prostu obumierać.
Dlaczego ta dyskusja jest tak ważna?
Jeśli neurogeneza rzeczywiście zachodzi w dorosłym mózgu, może to zmienić sposób leczenia chorób neurodegeneracyjnych, takich jak choroba Alzheimera czy inne formy demencji. Teoretycznie możliwe byłoby zastępowanie utraconych neuronów nowymi.
Część naukowców sugeruje jednak, że być może ludzki mózg radzi sobie inaczej – nie poprzez produkcję nowych komórek, ale dzięki wyjątkowej plastyczności już istniejących połączeń nerwowych. Jak mówi Sorrells, „być może ludzki mózg wypracował inne sposoby na zachowanie elastyczności, które nie polegają na utrzymywaniu puli neuronalnych komórek macierzystych, a następnie powolnym różnicowaniu neuronów w czasie”.
Być może więc brak – lub niemal brak – neurogenezy nie jest wadą, lecz cechą ewolucyjną.
Czytaj też:
Menopauza a Alzheimer. Niepojące badania BrytyjczykówCzytaj też:
Wielu seniorów łyka kapsułki. Te tanie ryby mogą zrobić więcej dla pamięci
