W internecie natknąć można się na liczne publikacje, które sugerują, że wystarczy wylać na ubranie odrobinę olejku eterycznego (np. goździkowego), a kleszcze trzymały będą się nas z daleka. Czy to prawda? Nie.
Choć kleszcze faktycznie nie przepadają za intensywnymi zapachami, to jednak kilka kropel substancji nie zadziała na nie odstraszająco – szczególnie na wolnej przestrzeni, gdzie nie będzie ona prawie w ogóle wyczuwalna.
Co więc zrobić, by pajęczaki, które roznoszą groźne choroby (m.in. boreliozę) rzeczywiście dały nam spokój? Istnieje banalny, stosunkowo tani sposób.
Badania potwierdzają nawet 92-proc. skuteczność!
Wystarczy kupić środek z DEET (dietylotoluamidem) w składzie. Produkty takie znajdziemy w każdym sklepie, a także w aptekach czy drogeriach.
Wbrew mitom krążącym po sieci – DEET nie jest niebezpieczne dla zdrowia. Wystarczy nie przesadzać z częstotliwością jego stosowania. U niektórych osób dietylotoluamidem może wywołać reakcję alergiczną, jednak dotyczy to niewielkiego odsetka populacji. Dobrze jest omijać skórę i stosować go wyłącznie na ubranie i buty.
Aby produkt był jak najbardziej skuteczny, powinien mieć w składzie co najmniej 20-30 procent DEET. Po naniesieniu na odzież daje 86-92 proc. ochrony przed kleszczami przez aż 4-7 godzin.
Dla tych, którzy lubią szczegółowe instrukcje – sposób, który zwiększa skuteczność, polega na 1-minutowej, równomiernej aplikacji aerozolu na powierzchni spodni i kurtki.
Im więcej DEET, tym większy efekt odstraszający kleszcze? Niekoniecznie
Eksperci zalecają, by po intensywnym wysiłku fizycznym ponownie spryskać się produktem z DEET po około 1-2 godz.
Z wielu eksperymentów wynika, że im więcej DEET, tym lepiej, jednak powyżej 50 proc. nie wykazano dalszej poprawy skuteczności.
Czytaj też:
Włóż to do kieszeni przed spacerem. Kleszcze mogą omijać cię z daleka Czytaj też:
Rośnie liczba zakażeń kleszczowym zapaleniem mózgu. Jak wyglądają objawy?
