Kiedy Sopot jest sobą

Kiedy Sopot jest sobą

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. M. Minderhoud/Wikipedia (GNU/GFDL)
Miłośnicy Sopotu lubią go właśnie teraz, gdy – jak twierdzą – jest sobą, a nie „sprzedajną dziewką”. To nie są wielbiciele deptakowych atrakcji.
Pruski charakter Sopotu najwyraźniej widać właśnie poza sezonem. Z Monciaka, i latem, i zimą, lepiej jednak uciekać. Jego małe przecznice są znacznie ciekawsze. Grzegorz Nowicki, przewodnik po Sopocie, poleca "na przystawkę" dworek Sierakowskich z XVIII wieku (ul. Czyżewskiego 12). To uroczy dworek, który przycupnął wśród uzdrowiskowych willi, trochę do nich nie pasując. Miejscowi mają czas, żeby pokierować turystę dalej. "Na Kościuszki najciekawszy jest numer 44, z kręconą klatką schodową. Zespół Kombi kręcił tam teledysk" – mówi mężczyzna na rowerze typu amsterdamka. "Czy wie pan, gdzie kręcono polski film 'Medium' 30 lat temu? W willi Bergera na Obrońców Westerplatte 24. Przed wojną to była rezydencja Wysokiego Komisarza Ligi Narodów, ale wielu widzi w niej przede wszystkim dom z jakąś ponurą tajemnicą" – opowiada pani zagadnięta przy stoliku restauracji U Hrabiego.

Żeby dobrze zjeść, nie trzeba się od Sierakowskich ruszać. Na dole mieści się słynna w mieście restauracja, gdzie tylko podnosząc się z fotela, można się raczyć widokiem morza. Sopot to miasto dla hedonistów. Można tu zakosztować kultury, historii, a ciało dopieścić w spa (teraz wszyscy chodzą do nowo otwartego w hotelu Sheraton). Wśród kulinarnych perełek miejscowi wymieniają także Piaskownicę (ul. Powstańców Warszawy 88) z kuchnią regionalną.

W Sopocie warto wstawać wcześnie, bo nie ma nic piękniejszego niż szeroka plaża, na którą nie weszli jeszcze właściciele psów. Na poranną kawę dobrze jest wpaść do Cafe Sanatorium (ul. Grunwaldzka 10), gdzie też jest plażowo (bo beżowo i przestronnie), ale poza tym panuje raczej styl nowojorski. W Versalce (ul. Bohaterów Monte Cassino 63) można liczyć nawet na śniadania trzydaniowe. Także górny Sopot jest ciekawszy poza sezonem. Stąd szlakami spacerowymi można dotrzeć (także na biegówkach) do Łysej Góry. Z morenowych pagórków rozciąga się spektakularny widok na dachy i willowe ulice wyżej położonej części miasta.

Sopot jest rozrywkową częścią Trójmiasta. – Tu wpada się na chwilę, na tak długo, jak długo trwa dobra zabawa. Ostatnia nocna kolejka do Gdyni lub Gdańska zawsze jest zatłoczona – opowiada młoda sopocianka. Kultowym miejscem jest klimatyczny bar Mandarynka (ul. gen. Bema 6). W tym kameralnym pubie, o wnętrzach z przekorą stylizowanych na staromodne, grywają warszawiacy: DJ Adamus, niedawno Novika i duet Waglewski & Łęczycki. Wieczorem trudno się nudzić, nawet siedząc samotnie u Józefa K., tuż przy dworcu. Często odbywają się tu performance'y, a w szufladach szafek i komód bywalcy zostawiają notatki, pamiętniki, listy miłosne. W Spółdzielni Literackiej (ul. Jana Kazimierza 2) można czytać wprost ze ścian, bo do nich są przyklejone książki. Wyliczankaz adresami modnych i ciekawych miejsc jest ważna, bo w Sopocie chodzi się od bazy do bazy, zwłaszcza na przedwiośniu, kiedy wieczory są wciąż kusząco długie. I niewiele mają wspólnego z festyniarskimi nocami lata, kiedy Sopot pobrzmiewa karaoke i pachnie szaszłykami z grilla.
 

Gdzie się bawić?
Ci, którzy chcą pójść tam, gdzie wszyscy, i tak pójdą do Sfinksa, choć właściwe już nie warto. Natomiast Spatif (ul. Bohaterów Monte Cassino 54 ), najbardziej sopockie miejsce, znowu jest na fali wznoszącej
Zła Kobieta w Krzywym Domku przy ul. Bohaterów Monte Cassino 53 ma dobre koktajle własnych receptur (np. Sex on the Molo) i designerskie, ale nie przeraźliwie lodowate wnętrze
Stary Rower, klub muzyczny przy ul. Pułaskiego 15

Gdzie spać?
Lalala, arthotel, ul. Rzemieślnicza 42. Każdy pokój jest zaprojektowany przez innego autora. I każdy jest wyrazisty
 0

Czytaj także