Badania budzą obawy z jeszcze jednego powodu - niektórzy mieszkańcy Arktyki nie chcą, by prowadzono jakiekolwiek badania, których rezultatem mogłoby być odkrycie złóż ropy i gazu. Należy pamiętać, że jedną z koncesji na odwierty na kanadyjskich terenach północnych ma koncern BP, któremu obecnie z zasady się nie ufa, po katastrofie w Zatoce Meksykańskiej. Złość Inuitów wzbudziło także to, że testy mają być prowadzone na terenach Lancaster Sound, który według rządowych planów ma stać się strefą chronioną. Jest to bowiem rejon, w którym żyje wiele zagrożonych gatunków zwierząt i ptaków.
W planowanych testach uczeni wykorzystają fale dźwiękowe do badania struktur geologicznych dna morskiego. Uczeni z kanadyjskiego Nunavut Research Institute stwierdzili kilka dni temu, że testy nie są zagrożeniem dla zwierząt, a słyszalny dźwięk nie będzie głośniejszy niż hałas przepływającego statku. Także niemieccy badacze z Alfred Wegener Institute, którzy będą uczestniczyć w testach, poczuli się w obowiązku wyjaśnić, o co chodzi w badaniach i jak są one prowadzone. Jak relacjonowała prasa kanadyjska, niemieccy uczeni zapewnili, że badania będą dotyczyć wyłącznie geologicznej historii dna Lancaster Sound, a ich wyniki raczej nie nadają się do wykorzystania przez firmy poszukujące ropy i gazu. Zapewnili też, że jeśli tylko w pobliżu statku, na którym będzie aparatura, pojawią się wieloryby - badania zostaną wstrzymane.
PAP, arb