- Patrol policji i ekipa pogotowia ratunkowego wezwana na miejsce nie podjęli reanimacji, bowiem policjant stwierdził, że to nie kobieta, lecz manekin – powiedział Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy. To policjant – relacjonował prokurator - uznał, że ma do czynienia z manekinem; funkcjonariusz miał dojść do takich wniosków po tym, jak obejrzał i dotknął leżącej postaci.
Prokurator podkreślił, że opinia policjanta sprawiła, iż lekarz nie podjął reanimacji ani innych czynności. - Wezwane na miejsce służby oddaliły się. Dopiero druga ekipa podjęła czynności. Drugi zespół ratowników ustalił, że leżąca postać to kobieta i że już nastąpił zgon – mówił Rusin.
Nie wiadomo, kto dotarł na miejsce pierwszy: policja czy lekarz. Kwestia ta ma być wyjaśniona w toku śledztwa. Prokuratura wystąpiła do biegłych o opinię, czy kobieta żyła w chwili, gdy na miejsce przybył pierwszy patrol policji i ekipa pogotowia ratunkowego. Wiadomo, że kobieta w wyniku upadku doznała licznych obrażeń, które były przyczyną zgonu.
- Jeśli kobieta żyła i nie udzielono jej pomocy, będziemy mogli postawić zarzuty. Policjantom zarzut niedopełnienia obowiązków, a ekipie pogotowia - zarzut nieudzielenia pomocy – mówił Rusin. Za tego typu przestępstwo grozi do 3 lat więzienia.
zew, PAP
