Dyrektor wydziału ludności w ONZ Joseph Chamie zwraca uwagę, że nawet małe zmiany mogą powodować ogromne konsekwencje. Szacunkowe 9 mld ludzi w 2300 roku oparto na założeniu, że w rodzinie będzie dwoje dzieci. Wystarczy, że na rodzinę przypadnie statystycznie tylko jedna czwarta dziecka więcej i liczba ludności wzrasta do 36,4 mld.
Raport ostrzega, że w Europie, Japonii, Australii i Kanadzie rodziny są za małe. Jeśli utrzyma się obecna tendencja, że na jedną rodzinę przypada 1,4 dziecka i nie wzrasta imigracja, to za 100 lat z każdego 1000 Europejczyków obecnie ich liczba skurczy się do 232 ludzi.
Jeśli Rosja, Włochy i Hiszpania nie zwiększą liczby dzieci, to do roku 2300 liczba ludności tych państw wyniesie jeden proc. obecnej liczebności. W Niemczech zaś będzie tyle ludzi ile obecnie żyje w Berlinie.
W Afryce natomiast liczba ludności podwoi się, do 2,3 mld, przy założeniu, że rozpowszechnione będzie leczenie AIDS.
Do roku 2300 zmniejszy się - według tej prognozy - zaludnienie Azji z 61 proc. populacji świata, do 55 proc.
Prognoza na trzy stulecia jest najodleglejszą jaką kiedykolwiek opracowała ONZ.
em, pap