Lozano trochę zawiedziony

Lozano trochę zawiedziony

"Jestem bardzo szczęśliwy, że zakończyliśmy mistrzostwa na drugim miejscu - powiedział trener polskiej drużyny Raul Lozano. - Jesteśmy drudzy na świecie. Pozostaje lekki zawód, że w finale nie zagraliśmy najlepiej.
"Miałem nadzieję, że będzie to zdecydowanie lepszy finał w naszym wykonaniu. Jeśli miałbym oceniać poziom gry polskiego zespołu, to wszystkie dziesięć spotkań oceniam bardzo dobrze, szkoda, że dziś nie udało nam się zagrać tak jak do tej pory."

PAP: Piękny gest, że pomyśleliście o Arkadiuszu Gołasiu...

RL: Całe mistrzostwa, srebrny medal zadedykowaliśmy Arkowi, decyzja taka zapadła już w kwietniu i wtedy zrobione zostały specjalne koszulki dla całej ekipy. Wszystkie zwycięstwa, zawsze kiedy będziemy stawać na podium, jeśli ja będę trenerem Polski, będziemy właśnie jemu dedykować - bardzo mi go tu brakuje.

PAP: Czy Brazylię można pokonać?

RL: Można pokonać, ale trzeba zagrać bardzo dobrze. To jest drużyna, która najwięcej zwyciężyła w historii siatkówki. Nie przegrała nigdy finału wielkiej imprezy, wygrała cztery razy Ligę Światową, jeden Puchar Świata, dwie olimpiady. Nikt inny tego nie dokonał, ani Rosjanie, ani Polacy z Wagnerem, ani Włosi, kiedy grali najlepiej. Te sukcesy powodują, że paraliżuje gra z nimi, my dziś nie zagraliśmy na swoim poziomie, bo trochę zjadła nas trema. Jak będę świętował sukces? Spotkamy się z zawodnikami, wypijemy coś, pogadamy, poświętujemy w naszym gronie, chwilę posiedzimy razem a potem jak będą chcieli kontynuować festę, mają na to pozwolenie. Dyscyplina kończy się z chwilą końca wielkiej imprezy. Mogą robić to co chcą.

PAP: Czy decyzja, że Piotr Gacek zacznie spotkanie była trenera, Gacka czy może lekarza?

RL: Cała ekipa podjęła taką decyzję, lekarz powiedział, że nie ma zagrożenia, pytanie było tylko tego rodzaju, czy Piotrek wytrzyma ból. Piotrek chciał spróbować, nie udało się.

PAP: Czy jest trener zadowolony z występu Bąkiewicza?

RL: Tak, praktycznie, nie wprowadziło to różnicy w grze. Michał spisał się dobrze. Podołał presji i jestem z niego zadowolony, obydwaj zagrali to co potrafili najlepiej. Teraz idziemy świętować.

Polska przegrała w Tokio z Brazylią 0:3 w finale mistrzostw świata siatkarzy. Do dekoracji srebrni medaliści wyszli na podium w jednakowych granatowych koszulkach z numerem "16" i nazwiskiem Gołaś. W ten sposób oddali hołd tragicznie zmarłemu w 2005 roku Arkadiuszowi Gołasiowi. W reprezentacji grał on z tym numerem.

pap

Czytaj także

 0