Socjolog prof. Zbigniew Nęcki nie sądzi, by coraz więcej zaginionych dzieci było efektem zaniedbań rodziców. - Możemy mieć do czynienia z nową formą przestępczości, jaką jest zarobkowanie na dzieciach - mówi. - W najgorszym śnie podejrzewam, że mogą one być porywane i sprzedawane gdzieś za granicę. Otwartość granic, nowe możliwości techniczne - to wszystko może ułatwiać przestępcom taki proceder – stwierdza prof. Nęcki.
Większość zaginionych dzieci i nastolatków wraca jednak do bliskich. Przy poszukiwaniach - jak podkreślają policjanci - kluczowych jest kilka pierwszych dni. - Na początku stycznia tego roku zaginionych i nieodnalezionych pozostawało 485 nieletnich. Z tej liczby 272 to nowe przypadki, zgłoszone pod koniec 2011 r. W praktyce oznacza to, że prawie wszystkie te osoby zostaną wkrótce odnalezione – mówi insp. Puchalska.