Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
Zobacz także:
Blogbox Infotuba.pl Gover.pl Pitbul
Tutaj jesteś: Strona główna | Aktualności  Kraj  OBOP: Platforma traci poparcie - i już niemal zrównała się z PiS-em

OBOP: Platforma traci poparcie - i już niemal zrównała się z PiS-em

Jarosław Kaczyński maszeruje po władzę? (fot. PAP/Tomasz Gzell)
27 proc. Polaków chciałoby zagłosować na PO, gdyby wybory odbyły się w najbliższy weekend - wynika z sondażu TNS OBOP dla "Gazety Wyborczej". Platforma w ciągu tygodnia straciła 3 punkty procentowe poparcia i jej przewaga nad PiS-em - na który chce głosować 25 proc. Polaków - mieści się w granicach błędu statystycznego.
Do Sejmu oprócz PO i PiS-u weszłyby jeszcze SLD i Ruch Palikota, które mogą liczyć na 9 proc. głosów. Jeszcze tylko PSL - z wynikiem 5 proc. - zdołałby przekroczyć próg wyborczy. Do Sejmu nie dostałyby się natomiast Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego (2 proc. poparcia), Solidarna Polska (1 proc.) i PJN, na którą nie chce głosować żaden z ankietowanych. 22 proc. uczestników sondażu przyznaje, że nie wie na kogo oddałoby głos.
Skocz do tekstu
REKLAMA

"Gazeta Wyborcza", arb

Podziel się
(niezalogowany)
Nick
Tyły 178.37.53.*
Data dodania
2012-05-05 13:44:31
  
(niezalogowany)
Nick
ValNar 95.160.32.*
Data dodania
2012-05-02 15:50:53
Dwupartyjny system amerykański opiera się na proporcjach 40%/50% - 40%/50%, w którym to rząd sprawują albo Demokraci (lewica-centrolewica) albo Republikanie (centroprawica-prawica). Dominujące tendencje w ramach partii wyłania się na drodze prawyborów i konkurencji wewnętrznej.

Realnie to do takiego modelu zmierzały intencje prezesa Kaczyńskiego. Nie Orbana na Węgrzech, które to współtworzy centrum z centroprawicą. PiS nieprzypadkowo wchłonął Samoobronę i LPR, a po Aferze Rywina PO miało wg prezesa wchłonąć SLD.

Od 1991 do 2011 mieliśmy w Polsce model trójpartyjni, a tym samym proporcje 20%/30% - 20%/30% - 20%/30% i w tych granicach mieściły się poparcia dla lewicy, centrum i prawicy.

Po 2011 mamy szansę na zaistnienie (w obecnej kadencji), nierównomiernego podziału na cztery partie/ideologie 10%/15% - 10%/15% - 20%/30% - 20%/30%.

Jeżeli do tego dojdzie, a po kolejnych wyborach spadek PO uniemożliwienie odtworzenie koalicji PO-PSL, a ponadto sam PSL nie wejdzie do Sejmu, to tylko ten proces ugruntuje.

Wówczas to w kolejnej kadencji powstanie koalicja PO-RP, a tym samym dojdzie do dalszych przeobrażeń na scenie politycznej i kolejnej ewolucji polskiej sceny politycznej.

Wówczas to obowiązujący model będzie miał taki kształt: 10%/15% - 10%/15% - 10%/15% - 10%/15% - 10%/15%.

O wygranych wyborach zadecydują niezaangażowani obecnie politycznie oraz osoby niezdecydowane. Z jednej strony spowoduje to wzrost frekwencji, a z drugiej spadek niezdecydowanych, których obecnie jest 22%. Przybliży nas to do standardu 10%/15%.

Ponadto wraz z ugruntowywaniem tego modelu następować będzie spadek poparcia dla skrajnych partii, a zyskiwać będą te na pograniczu lewicy, centrum oraz prawicy.

Ostatecznie centrum może zachować niezależność, ale równie dobrze podzielone prowadzić do podziału na cztery ideologie i kolejnego przeobrażenia: 15%/20% - 15%/20% - 15%/20% - 15%/20%, czyli lewicy, centrolewicy, centroprawicy i prawicy.

To nieustający proces...
rozwiń komentarz
(niezalogowany)
Nick
ValNar 95.160.32.*
Data dodania
2012-04-30 16:23:28
Naprawdę tego nie rozumiecie? W Polsce są osoby podzielające poglądy PO, PiS. Co to oznacza, że w konflikcie PO-PiS uczestniczy, jakaś część społeczeństwa a pozostali wcale.

Przy 50% frekwencji poparcia należy podzielić przez 1/2, a to oznacza, że PO angażuje 13,5, a PiS - 12,5. razem 26%, czyli 1/5 społeczeństwa, a biorąc nieletnich bez praw wyborczych i skazanych jeszcze mniej.

Pytanie gdzie ja w tym wszystkim jestem? Nie jestem ani zwolennikiem PO, ani przeciwnikiem PiS, uznaję, że system demokratyczny funkcjonuje dobrze wtedy, kiedy strony koncentrują się na możliwości współpracy dla dobra ogólnego, a nie walki, bo im przeciwnik się nie podoba.

Tak naprawdę uczestników i przedstawicieli politycznych wybierają wyborcy, obywatele, a to oznacza, że Kaczyńskiemu może się prywatnie Tusk nie podobać, ale jako polityk nie może kontestować wyboru współobywateli...

Prywatnie moje poglądy są dokładnie na styku neoliberalizmu i liberalnego konserwatyzmu, czyli w naturalny sposób popieram PO, chociaż nie zgadzam się, że wszystkim co proponują. Inna możliwość to PJN, ale nie mając wystarczającego poparcia nie są reprezentatywni, a i nie widać za bardzo ich aktywności...

Każdy z nas posiada określone poglądy i nie zmieni tego fakt czy lubię Tuska, a realnie nie przepadam za nim i tyle prawdy w tym zakresie.

PiS próbuje wygrać, ale nie wychodzi im, bo drogę, która wybrali z jednej strony wielu do nich przekonuje, ale równie dużo odstrasza. Liczenie na to, że niezadowolenie z PO i odpływ poparcia lub nawet rozpad pozwoli im wrócić do władzy jest zwyczajnie niedojrzały. Dlaczego?

Możliwy powrót nie da im gwarancji utrzymania władzy, bo życie nie znosi próżni i w miejsce PO powstania albo nowe ugrupowania, albo do kolejnych wyborów przeorganizują się.

Nie ma kraju, w którym prowadzi się dwu-kadencyjną kampanię wyborczą. Dlaczego? Bo społeczeństwo może należy łączyć pomimo różnic, a nie trwale dzielić, co czyni PiS i chociaż dlatego nie odniosą sukcesu...
rozwiń komentarz
(niezalogowany)
Nick
Izkarioza 178.36.249.*
Data dodania
2012-04-28 19:05:56
  
Kolejne strony: 1 2 ... 6 Następna strona  Pierwsza strona 




Czytaj również














Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dodatek
Wszystko o Finansach
Polecamy
Czytaj Wprost na Facebooku. Sprawdź aplikację już teraz !
Polecamy


Schetyna o sprawie Papały: kompromitacja

Siedemnastolatek zabił szefa policji, bo chciał mu ukraść samochód? To surrealizm
zamknij
Dodatkowe opcje wyszukiwania: