Z życia opozycji

Z życia opozycji

TAJEMNICZY BOGUSŁAW W. był agentem. Podkablował kolegę, że pedał, dziennikarza zachodniego, że imperialistyczna świnia, miał donosić jeszcze na Polonię, ale był nieudolny. I krzyż mu na drogę - byłymi sługusami się nie zajmujemy, co najwyżej obecnymi. Wzruszył nas natomiast Bronisław Komorowski (PO), który uznał, że w kolaboracji z peerelowskim "wywiadem" nie ma nic złego, bo jak angielski dziennikarz współpracuje z wywiadem, "to sobie to pisze jako powód do dumy na pięć pokoleń". Bronku, jeśli PRL była tak samo normalna jak Wielka Brytania i wywiad peerelowski taki sam jak MI 5, to ty, który za walkę z komuną w pierdlu siedziałeś, jesteś zwykłym kryminalistą i mętem.

"BRONEK JAK ZWYKLE NIE WIE, CO MÓWI" - dokładnie tak nam tłumaczył jego występ w radiowej Trójce pewien dworzanin Donalda. Za surowo, naszym zdaniem, czasami wie. OK, może mu się to jeszcze w tym roku nie zdarzyło, ale to dopiero styczeń.

JAN MARIA WŁADYSŁAW ETC. MIAŁ WYPADEK. Po wypadku ma wizje: przejechały go w tę i we w tę czołgi. Dowodzili nimi Tusk i Schetyna. Hm, panie Janie, może rzeczywiście należałoby się dać przebadać.

KOLEJNYM CZOŁGISTĄ, A WŁAŚCIWIE CZOŁGIEM, i to europejskim, a nie jakimś tam ruskim T-34, jest - zdaniem Rokity - Jacek Saryusz-Wolski i dlatego powinien być pod ochroną. Skoro taki drogocenny, to może byśmy mu wina z Kalifornii sprowadzali w ramach offsetu?

A PLATFORMA MA PROBLEM: albo posłucha Angeli Merkel i poświęci czołgistę Saryusza-Wolskiego (no nie dosłownie, nie chodzi o kropienie go wodą święconą), albo posłucha PiS i stołek straci Janusz Lewandowski. Tego pierwszego Donald nie znosi, drugiego lubi, więc chętnie posłuchałby Niemców i "Gazety Wyborczej", ale wtedy może się pożegnać z prezydenturą, bo to już nie tylko jak dziadek w Wehrmachcie, ale i jak babcia w Luftwaffe.

SWOJĄ DROGĄ, GDYBY SZEFEM komisji spraw zagranicznych miał zostać eurodeputowany Geremek, ta sama "Wyborcza", która dziś uznaje to stanowisko za kompletnie nieistotne, poinformowałaby nas piórem Niklewicza czy innego Węglarczyka, że to posada w zasadzie ważniejsza od sekretarza generalnego ONZ i wyróżnienie dla Polski, jak nie przymierzając olimpiada specjalna i tuzin Nobli w komplecie.

GABRIELOWI JANOWSKIEMU, TO ZNACZY WRÓĆ, jeszcze raz: Stefanowi Niesiołowskiemu pisowcy zagrozili sądem za porównywanie Kaczora do Gomułki. Powinni mu zagrozić czymś oryginalnym: dwie doby sam na sam z Joanną Senyszyn byłoby wystarczające. Hm, ale tu się chyba kłania konwencja genewska o zakazie tortur.

O PSL NADAL NIC. Obsiali chłopy pola oziminą i śpią.

SPAŁA SOBIE RÓWNIEŻ SANDRA Lewandowska, posłanka koalicyjna, z Samoobrony, gdy do jej drzwi, nie po raz pierwszy w tej kadencji, zastukali posłowie PO Roman Kosecki i Andrzej Biernat, podobno też już nieźle nastukani. Sandra L. na kontakty międzyklubowe ochoty nie miała, więc zażądała, by ją za stukanie przeprosili. Kosecki SMS jej posłał, kwiaty, bombonierkę, a ta dalej, że chce na piśmie. Naszym zdaniem, autograf chce od Koseckiego wyłudzić i tyle.

A BIERNAT? A BIERNAT, SIEROTKA, żony się przestraszył i łże w żywe oczy i idzie w zaparte. Arcybiskupem warszawskim chce zostać czy jak?

ROZSZYFROWALI NAS! PEWIEN WŚCIEKŁY na nas dżentelmen opisany w rubryce w obecności Mazurka obsobaczył Zalewskiego. Był przekonany, że to tamten go opisał, skoro to Zalewskiego zdjęcie widnieje na górze strony. No Sherlock Holmes po prostu! Drogi panie i wy, Drodzy Czytelnicy, nawet nasze Matki, Żony i Kochankowie nie wiedzą dokładnie, co który napisał, więc dajcie se na luz.





koalicja&opozycja@wprost.pl

Fot: Z. Furman (Saryusz-Wolski); A. Jagielak (Niesiołowski, Rokita); M. Stelmach (Komorowski)
Okładka tygodnika WPROST: 4/2007
Więcej możesz przeczytać w 4/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także