Straż Graniczna na bieżąco przekazuje wieści z granicy polsko-białoruskiej. Chociaż z danych polskich służb wynika, że presja migracyjna nieco spadła, to sytuacja nadal jest daleka od spokojnej. Na pograniczu regularnie dochodzi do prób nielegalnego wejścia do Polski oraz incydentów z udziałem migrantów.
Atak na żołnierza przy granicy z Białorusią. Jest śledztwo
10 lipca na odcinku granicy w okolicy Michałowa grupa migrantów zaatakowała polskich żołnierzy. Mundurowi zostali obrzuceni kamieniami. – Dwóch cudzoziemców nielegalnie przekroczyło granicę. Jeden z nich zaatakował polskiego żołnierza, którego życie i zdrowie było zagrożone - przekazał rzecznik WZZ Podlasie mjr Błażej Łukaszewski. – Agresywny migrant został zatrzymany przez Straż Graniczną, a żołnierzowi natychmiast udzielono pomocy medycznej i przetransportowano do szpitala – dodał.
Jak się okazuje, sprawa ma swój ciąg dalszy. Poszkodowany żołnierz złożył zawiadomienie, w związku z czym prokuratura wojskowa w Białymstoku wszczęła postępowanie. Rzecznik prasowy Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Lublinie mjr Damian Stanula wyjaśnił, że śledztwo jest prowadzone w kierunku czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego. Do tej pory nikomu nie postawiono zarzutów.
Incydent przy granicy polsko-białoruskiej. Nowe informacje
Z kolei rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski poinformował w rozmowie z PAP o kolejnym postępowaniu związanym z wydarzeniami z 10 lipca. Tym razem chodzi o śledztwo w kierunku ewentualnego przekroczenia uprawnień przez żołnierza zawodowego w trakcie czynności podejmowanych na granicy. Rzecznik nie chciał ujawnić, kto złożył zawiadomienie. Przekazał jedynie, że nikt nie usłyszał zarzutów.
W przestrzeni medialnej pojawiły się nieoficjalne doniesienia, że poszkodowany żołnierz miał użyć broni w obronie własnej. – Nie udzielamy w tym temacie informacji ze względu na dobro śledztwa – odparł jedynie Damian Stanula, rzecznik prasowy Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Lublinie.
Czytaj też:
Żołnierz użył gumowych kul wobec migranta, potem uderzał go kolbą. Armia: Został zaatakowanyCzytaj też:
Zaskoczenie na granicy polsko-białoruskiej. Takiej sytuacji nie było od dawna
