W ostatnich tygodniach sytuacja przy granicy polsko-białoruskiej jest znacznie spokojniejsza. Z ostatnich raportów Straży Granicznej wynika, że odnotowywanych jest coraz mniej przypadków nielegalnego przekroczenia granicy, mniej jest także incydentów. To jednak nie oznacza, że kryzys migracyjny się zakończył a na granicy jest w pełni spokojnie.
Migrant oskarża żołnierza. Domaga się odszkodowania
Jak dowiedział się Onet, w trakcie pościgu za grupą migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli polską granicę, doszło do wypadku. Żołnierz przypadkowo postrzelił obywatela Syrii. Nagrane na miejscu materiały wideo jasno pokazują, że wojskowy natychmiast udzielił pomocy poszkodowanemu.
Mimo tego Syryjczyk postanowił oskarżyć żołnierza o agresję i stosowanie przemocy. Wbrew jego zeznaniom, materiały wideo i słowa żołnierzy potwierdzają, że Syryjczyk nie krwawił z rany w okresie, kiedy opiekowali się nim wojskowi w oczekiwaniu na karetkę.
Prawnicy podkreślają, że żołnierz działał w obronie kraju i wykonywał rozkaz, ścigając migrantów. Powołani do sprawy biegli przedstawili ekspertyzy przemawiające na korzyść żołnierza. Wynika z nich m.in. że pistolet, którym się posługiwał, miał wady konstrukcyjne.
Incydent przy granicy polsko-białoruskiej. Nowe informacje
Dwa dni po postrzale mecenas Jakub Ławniczak uzyskuje od Syryjczyka pełnomocnictwo do reprezentowania go i składa w Prokuraturze Rejonowej w Hajnówce zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Migrant domaga się odszkodowania. Do sprawy włącza się także Piotr Zemła, znany prawnik, który m.in. w jednym z postępowań bronił Małgorzaty Gersdorf. Onet zauważa, że koszty tego typu obsługi prawnej są ogromne. Na chwilę obecną nie wiadomo, skąd Syryjczyk ma pieniądze na ich pokrycie.
Ostatecznie śledczy stawiają żołnierzowi zarzut dotyczący nieostrożnego obchodzenia się z bronią, za co grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Koledzy wojskowego nie kryją oburzenia tym faktem. – Żołnierze nie powinni się bać reagować. Nie jesteśmy tu dla przyjemności. Chronimy ludność cywilną przed zorganizowanymi działaniami białoruskich służb – tłumaczył jeden z nich.
Pełnomocnik żołnierza wystąpił do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, a następnie do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie z wnioskiem o umorzenie sprawy w związku z brakiem przekonujących dowodów. Sąd nie przychylił się do wniosku o umorzenie sprawy. Kolejną rozprawę zaplanowano na luty.
Żołnierz z zarzutami za postrzelenie migranta. MON reaguje
Do sprawy odniosło się MON. Resort przekazał, że do zdarzenia doszło jeszcze za czasów rządów PiS a ówczesny minister Mariusz Błaszczak nie zrobił nic, aby pomóc wojskowemu. Po objęciu resortu przez W. Kosiniaka-Kamysza powstał Zespół Ochrony Praw Żołnierzy, który kompleksowo pomaga w takich sytuacjach. Żołnierz ten ma dziś pełne wsparcie dowódców Wojska Polskiego i prawników z Zespołu Ochrony Praw Żołnierzy – podkreślono w oświadczeniu.
Kpt Maciej Lisowski nie kryje oburzenia zaistniałą sytuacją. – Na wstępie należy podkreślić, że żołnierz działał w ramach wydanego mu rozkazu. Jednocześnie mieliśmy do czynienia z jawnym naruszeniem polskiego prawa poprzez nielegalne przekroczenie granicy, co stanowi przestępstwo – tłumaczył na łamach Faktu. – Oskarżanie tego żołnierza można odbierać jako oskarżenie państwa polskiego. Gdy prokuratura stawia zarzuty funkcjonariuszowi, który działał zgodnie z prawem i wypełniał swoje obowiązki, podważa w istocie fundamenty funkcjonowania państwa – dodał.
Czytaj też:
Hiszpania mówi „tak” migrantom. Nowe przepisy budzą kontrowersjeCzytaj też:
Bunt we wsi pod Warszawą. Mieszkańcy nie wierzą urzędnikom: „Przyjdą z dziećmi, a później będą kraść”
