Toksyczne środowisko w placówkach edukacyjnych. Nauczyciel radzi jak rozpoznać „czerwone flagi”

Toksyczne środowisko w placówkach edukacyjnych. Nauczyciel radzi jak rozpoznać „czerwone flagi”

Pusta klasa w szkole, zdjęcie ilustracyjne
Pusta klasa w szkole, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Nauczyciele boją się zmieniać szkoły w obawie przed tym, że trafią gorzej. Ekspert podał wskazówki, w jaki sposób wybrać dobre miejsce pracy.

Uznany ekspert w dziedzinie m.in. radzenia sobie ze stresem przez nauczycieli Bill Roger podkreślił, że jednym z powodów jego powstawania jest brak zaufania do dyrekcji. Z takim postawieniem sprawy zgadzają się rozmówcy portalu Strefa Edukacji. Jedna z nauczycielek mówiła o toksycznej atmosferze i o tym, że „odeszła przy pierwszej okazji”. – Dopiero w następnym miejscu zobaczyłam, że może być dobra, a nauczyciele mogą być sobie życzliwi – zaznaczyła.

Czasem nauczyciele boją się jednak, że trafią jeszcze gorzej. – Nie mam siły znowu zmieniać placówki i odkrywać po paru tygodniach, że za piękną fasadą kryją się kolejne toksyczne relacje, skakać z deszczu pod rynnę – przyznała kolejna nauczycielka. Inna nauczycielka wspomniała, jak dyrektor dzwoniła w święta i wieczorami, a „interes szkoły zawsze stał na pierwszym miejscu”. Brytyjski nauczyciel Tim Scott w The Guardian pokazał, jak rozpoznać toksyczne środowisko w placówkach edukacyjnych.

Ekspert o powodach stresu wśród nauczycieli. Podał wskazówki, jak jego uniknąć

Pomocne może być pierwsze wrażenie. O atmosferze może świadczyć wygląd budynku, strona internetowa szkoły, czy dźwięki z boiska, np. agresywna zabawa dzieci i krzyki nauczycieli. „Jeśli szkoła sprawia wrażenie zimnej, chaotycznej lub przesadnie korporacyjnej, prawdopodobnie tak właśnie wygląda codzienna praca nauczycieli” – czytamy. Jeśli sposób formułowania ogłoszeń do rodziców lub uczniów jest roszczeniowy i potoczny to podobnie może być z pracownikami.

Podczas wizyty w placówce warto przyjrzeć się pracy sekretariatu, relacjom między pracownikami i panującym stosunkom w szkole. Im więcej będzie spontanicznych, tym lepiej. Kluczowe może też być to, jak dyrekcja zwraca się do uczniów. Złym znakiem jest, jeśli kontakt ogranicza się do reprymend. Podobnie jest z reakcją nauczycieli, kiedy pojawiają się przełożeni. Sygnałem ostrzegawczym podczas rozmowy kwalifikacyjnej może być z kolei nadmierna sztywność i oficjalność lub zbytnie spoufalenie.

Czytaj też:
Nauczyciele liczą straty. ZNP ostrzega rząd: „zapłacicie przy urnach w 2027”
Czytaj też:
Nauczyciele grzmią o kompromitacji MEN. „Komedia omyłek”

Źródło: Strefa Edukacji