Do zdarzenia doszło na początku maja – ale dopiero w sobotę policjanci poinformowali o nim w internecie.
Feralnego dnia mundurowi otrzymali informację o niemowlęciu, które znajdowało się samo w zamkniętym aucie. Przedstawiciele służb pilnie pojechali na miejsce, by udzielić mu pomocy.
Interwencja policji i straży pożarnej była koniecznością. Chodziło o bezpieczeństwo małego dziecka
O szczegółach sprawy napisał zespół prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pszczynie – to właśnie ta jednostka brała udział w działaniach, które miały na celu udzielenie pomocy niemowlęciu.
Przy samochodzie znajdowała się 27-letnia matka dziecka, która powiadomiła policję. Okazało się, że młoda kobieta przez przypadek zatrzasnęła pociechę w aucie. Choć próbowała, to jednak nie była w stanie wejść do środka pojazdu.
„Policjanci wspólnie ze strażakami podjęli działania zmierzające do bezpiecznego otwarcia samochodu i udzielenia pomocy dziecku. Mundurowi musieli szybko ocenić sytuację oraz dobrać sposób działania tak, aby nie narazić niemowlęcia na dodatkowe niebezpieczeństwo” – wyjaśniono w notatce prasowej.
Wszystko skończyło się dobrze. Niemowlęciu nic się nie stało
Misja powiodła się. „Dzięki sprawnej współpracy służb pojazd został otwarty bez konieczności jego uszkadzania. Dziecko bezpiecznie wydobyto z wnętrza auta i przekazano pod opiekę matki. Na szczęście całe zdarzenie zakończyło się szczęśliwie” – podkreślono.
Zanim jednak mundurowi zjawili się na miejscu, matka dziecka najadła się strachu. Funkcjonariusze zaznaczyli, że „przeżyła chwile grozy”. Na szczęście, dzięki błyskawicznie i precyzyjnie przeprowadzonej akcji „niemowlę zostało bezpiecznie wydobyte z pojazdu i wróciło pod opiekę matki” – czytamy.
Dziecku nic się nie stało.
Czytaj też:
Tajemnicze zaginięcie Polki na Majorce. „Trwają intensywne poszukiwania” Czytaj też:
Żmija zygzakowata i ukąszenie. Te objawy powinny cię natychmiast zaniepokoić
