Lista Eichmanna

Lista Eichmanna

Czy współautor „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” ratował Żydów?
Ta informacja londyńskiego „Sunday Times" wywołała w Izraelu prawdziwe trzęsienie ziemi. Adolf Eichmann, jeden z głównych motorniczych planu „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej", skazany w Izraelu na karę śmierci na początku lat 60., ukrywał i ratował Żydów? W pierwszej chwili potraktowano to jako primaaprilisowy żart, ale po kilku dniach przemówili świadkowie.Z publikacji angielskiej gazety wynikało, że Eichmann uratował może tysiąc Żydów niemieckich – większość przeżyła wojnę. W styczniu 1945 r., gdy Trzecia Rzesza leżała już w gruzach, rosyjska piechota szturmująca okolice kancelarii Hitlera natknęła się na żydowski szpital i podziemne bunkry, w których ukrywali się Żydzi. Dziwnym zbiegiem okoliczności budynki były prawie nietknięte. Oprócz setki chorych, leżących w salach, Rosjanie znaleźli w podziemiach prawie tysiąc osób. Doszło do zbiorowych gwałtów. Żołnierzy uspokoiło dopiero kilku komisarzy, którzy przy pomocy specgrupy zaprowadzili porządek. Tyle „Sunday Times". Dalszy ciąg historii pochodzi już od naocznych świadków. – Kim jesteście? – zapytał jeden z komisarzy. – Jesteśmy Żydami i przez całe życie mieszkaliśmy w Berlinie – brzmiała odpowiedź. Rosjanin nie chciał uwierzyć, ponieważ jak większość sądził, że po niemieckich Żydach już dawno nie pozostał żaden ślad.

Protektorzy z SS
– Dobrze wszystko pamiętam – mówi „Wprost" Uri Levi, jeden z „listy Eichmanna", mieszkający obecnie w Izraelu. – Miałem wtedy 10 lat i rzeczywiście ukrywałem się w schronie pod szpitalem. Wraz ze mną było chyba sto dzieci młodszych i starszych ode mnie. Było jasne, że żyjemy dzięki opiece i przychylności kogoś na najwyższych szczeblach. Od czasu do czasu szpital odwiedzali oficerowie gestapo i SS. Nie wiedziałem, kim są. Dopiero w czasie procesu Eichmanna w Jerozolimie odkryłem, że jednym z odwiedzających był właśnie Eichmann. – Czy jest pan tego absolutnie pewny? – Po tylu latach nie mam absolutnej pewności, ale oficer ten był bardzo podobny do Eichmanna – odpowiada Levi. Kilka lat temu zwrócił się on do niemieckich władz z prośbą o przesłanie planu szpitala i informacji o podziemiach. Niemcy przesłali mu listę uratowanych żydowskich dzieci – mieszkańców bunkra. Na liście Levi znalazł swoje nazwisko i nazwisko jednego z kolegów.
Izraelska gazeta „Jedijot Achronot" poświęciła tej sprawie kilka stron, zamieszczając relacje świadków żyjących w Izraelu, a także archiwalne zdjęcia berlińskiego szpitala. Na jednym bez trudu można odczytać szyld w języku niemieckim: „Od 1 października 1938 r. leczeni będą tylko pacjenci Żydzi". Z relacji innego mieszkańca szpitalnego bunkra – Chaima Czemovica – wynika, że żydowskie dzieci znajdowały się przez całą wojnę pod szczególną opieką „kogoś z góry”. Zanim trafiły do szpitala, opiekowały się nimi niemieckie rodziny. – Opieka ta była problematyczna. Dopóki dostawaliśmy paczki żywnościowe z Czerwonego Krzyża, było jako tako. Dopiero gdy przestały przychodzić, przypominano nam na każdym kroku, że jesteśmy Żydami – zaznacza Uri Levi.
Nie ulega wątpliwości, że Międzynarodowy Czerwony Krzyż mógł pomagać Żydom w Berlinie tylko dzięki protekcji SS i gestapo. Nawet Noah Kliger, izraelski dziennikarz specjalizujący się w problematyce II wojny światowej i Zagłady, nie wyklucza, że Eichmann sporządził listę Żydów, których nie należało zabijać. W ten sposób kilkuset żydowskich pacjentów zostało uratowanych. – To niepodważalny fakt, niemieszczący się w zwyrodniałej logice nazistów. To jakaś tajemnica. Nie znajduję żadnego wytłumaczenia. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, jak naprawdę było – mówi Kliger. I podkreśla, że gdyby Eichmann ratował Żydów, znalazłoby to odbicie w czasie jego procesu w Jerozolimie. – Chociaż niczego nie można wykluczyć – dodaje. Warto przypomnieć, że w czasie pobytu w więzieniu w Jerozolimie Eichmann napisał kilka tomów pamiętników, które nigdy w całości nie zostały opublikowane. Dopiero kilka lat temu ich fragmenty zostały udostępnione badaczom i historykom.
Jeden z uratowanych – Dani Szadek – opisując swoje przeżycia ze szpitala w Berlinie w telewizji izraelskiej, twierdził, że słyszał już wcześniej, iż pacjentami byli „Żydzi Eichmanna". Jednak zarówno wtedy, jak i teraz, nie ma żadnego dowodu. Niektórzy izraelscy badacze okresu Zagłady twierdzą, że protegowanymi Eichmanna byli głównie żydowscy kolaboranci, szpiedzy, krewni oficerów Wehrmachtu oraz fałszerze dokumentów i walut.
Tego samego dnia, kiedy w Izraelu zaczęto pisać o „liście Eichmanna", w Tel Awiwie odbyła się premiera austriackiego filmu „Fałszerze", który w tym roku dostał Oscara jako najlepszy obraz zagraniczny. Niektórzy miejscowi krytycy, zgodnie z wieloletnim przyzwyczajeniem i niepisaną tradycją, zaczęli się doszukiwać w filmie wątków antysemickich, podkreślając, że chodzi o „legendę i bujdę na resorach”. Noah Kliger jednak uważa, że wśród uprzywilejowanych Żydów w szpitalu w Berlinie mogli być również fałszerze wysokiej klasy.

Tajemnica w grobie
Najważniejsze pytanie, czy istniała „lista Eichmanna", pozostaje otwarte. „Sunday Times" twierdzi, że tak. Izraelscy eksperci w większości wykluczają taką możliwość. Próbowałem uzyskać opinie na ten temat uznanych autorytetów z Instytutu Yad Vashem, ale z różnych powodów nie byli osiągalni. Oprócz ocaleńców mieszkających w Izraelu również kilku Żydów z diaspory nie wykluczyło, że oficerem SS, który kilkakrotnie odwiedzał szpital, mógł być Eichmann.
Riwka Alkin, autorka opracowania o szpitalu żydowskim w Berlinie, twierdzi, że Niemcy opiekowali się tym obiektem ze względów propagandowych, ale trudno zrozumieć, jaki mieli w tym interes w sytuacji, gdy kilkaset metrów od kancelarii Rzeszy znajdowała się już Armia Czerwona. Powszechnie wiadomo, że oddziały SS do końca wykonywały masowe egzekucje m.in. na dezerterach i zdrajcach. Czyżby w czasie zawieruchy ostatnich dni hitlerowcy zapomnieli o budynku przy Iranischestrasse i jego lokatorach? Eichmann zabrał swoją tajemnicę do grobu.
Podczas procesu w Jerozolimie w ogóle nie pojawił się wątek berlińskiego szpitala i ewentualnej specjalnej „opieki" nad nim Eichmanna

Okładka tygodnika WPROST: 13/2008
Więcej możesz przeczytać w 13/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • Przemysław Mandela mandeel500@wp.pl IP
    Witam !

    Jako, iż przeczytałem całość tego artykułu w bieżącym numerze \"Wprost\" chciałbym jedynie zwrócić uwagę na pewien drobny bądź nie szczegół:

    Cytując autora artykułu:

    \"...W styczniu 1945 roku, gdy Trzecia Rzesza leżała już w gruzach, rosyjska piechota szturmująca okolice Kancelarii Hitlera natknęła się na żydowski szpital i podziemne bunkry, w których ukrywali się Żydzi...\"

    Jako student i miłośnik historii pragnę jedynie zwrócić autorowi uwagę, że sugeruje, iż w styczniu 1945 roku radziecka piechota szturmowała okolice Kancelarii Rzeszy. Jest to błąd. W styczniu 1945 roku linia frontu na centralnym odcinku frontu, na linii działania 1 Frontu Białoruskiego i 1 Frontu Ukraińskiego przebiegała mniej więcej na linii Wisły. Dopiero w toku Operacji Wiślańsko-Odrzańskiej (12 stycznia - 7 lutego 1945 roku) wyzwolono Warszawę (17 stycznia) oraz Kraków (18 stycznia) oraz zdobyto przyczółki nad Odrą. W okolice Kancelarii Rzeszy żołnierze radzieccy dotarli dopiero na przełomie kwietnia i maja 1945 roku, chyba, że oczywiście autor dysponuje na ten temat innymi nieznanymi mi dokumentami i źródłami, za pomocą których będzie w stanie udowodnić prawdę swego stwierdzenia.

    Z poważaniem, Przemysław Mandela

    Czytaj także