Łowca raka

Łowca raka

Prof. Jan Lubiński rewolucjonizuje onkologię
To kolejny przełom w walce z rakiem i kolejne osiągnięcie szczecińskich genetyków, którymi kieruje prof. Jan Lubiński. W tej sprawie nietypowe jest nie tylko to, że wyniki na światowym poziomie osiąga ośrodek o niedługich tradycjach, ale także do niedawna funkcjonujący na marginesie polskich placówek tego typu. Nietypowy jest też sam prof. Jan Lubiński, którego pod względem efektywności i przebojowości łatwiej porównać do Amerykanina Craiga Ventera niż do polskich badaczy.Kobiety z rakiem piersi miały guzy o rozmiarach ponad 2 cm i mocno już zaawansowaną chorobę w trzecim stadium rozwoju, gdy zaczęły być leczone w Międzynarodowym Centrum Nowotworów Dziedzicznych Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. W takich sytuacjach rokowania są na ogół złe. U co czwartej kobiety guzy są już tak duże, że nie można ich usunąć skalpelem. Tak przynajmniej mówi statystyka. W tym wypadku było inaczej. U pierwszych dziesięciu leczonych pacjentek udało się doprowadzić do kompletnej lub prawie kompletnej remisji guza, zanim skierowano je na operację. Wyniki tych prób, przeprowadzonych po raz pierwszy na świecie, wkrótce opublikuje pismo „Breast Cancer Research and Treatment".

Sposób na guza
Polscy genetycy w leczeniu raka piersi nie zastosowali nowego cudownego leku. Wykorzystali używaną od ponad 30 lat cisplatynę, cytostatyk powszechnie stosowany w leczeniu wielu nowotworów złośliwych, takich jak rak jajnika, jądra, płuca, pęcherza moczowego, szyjki macicy, a także czerniak, mięsak oraz nowotwory w obrębie głowy i szyi. O powodzeniu leczenia zadecydował wybór – dzięki badaniom genetycznym – tych kobiet, które mogą najlepiej zareagować na ten lek.
Wszystkie poddane badaniom pacjentki były nosicielkami mutacji genu BRCA1, tego samego, który zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi. Chore na ten nowotwór kobiety, u których występuje ten gen, lepiej jednak reagują na cisplatynę. – U tych pacjentek działa on wyjątkowo skutecznie, stąd tak dobre efekty leczenia – mówi prof. Jan Lubiński, szef Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych PAM w Szczecinie. Wcześniej też używano cisplatyny, ale była ona podawana na ślepo wszystkim pacjentkom, jeśli tylko kwalifikowały się do takiej terapii. U niektórych osób nie dawała żadnego efektu lub tylko krótkookresowy. Inne w ogóle jej nie otrzymywały, choć lek mógłby im pomóc. Nie było jednak metody pozwalającej określić, u których pacjentów takie leczenie powinno być stosowane.
– Dziś nie ma wątpliwości, że najpierw trzeba przebadać chorego pod względem genetycznym. Takie profilowanie i selektywne leczenie całkowicie zmienia onkologię i całą medycynę – mówi prof. Lubiński, krajowy konsultant ds. genetyki klinicznej. Potwierdzają to niepublikowane jeszcze badania szczecińskich genetyków. Takim samym badaniom klinicznym z użyciem cisplatyny poddano w Szczecinie kolejną grupę 20 kobiet. Otrzymały one lek jeszcze przed zabiegiem operacyjnym. I uzyskano podobne remisje guza.
Takie leczenie to szansa również dla kobiet z przerzutami raka piersi (i innymi nowotworami złośliwymi). Za pomocą profilowania genetycznego można wytypować pacjentów, u których chemioterapia może być skuteczna. Takie próby są już prowadzone w Szczecinie. Ze wstępnych badań wynika, że u kobiet z BRCA1 leczonych cisplatyną uzyskano remisje choroby. – Nie wiemy jeszcze, jak długo tym pacjentkom można przedłużać życie, ale nasze badania nie pozostawiają co do tego żadnych wątpliwości – mówi prof. Lubiński.

Test raka
Genetycy wykrywają tak wiele zależności między genami chorego a odpowiednią terapią, że za kilka lat nikt nie będzie leczył chorych na raka, zanim nie zostanie sprawdzony ich profil genetyczny. Znaczny w tym udział mają polscy badacze. Przed rokiem dr Tomasz Byrski wykazał, że w leczeniu raka piersi kobiet z mutacją BRCA1 mało skuteczne są taksany, nowe leki cytostatyczne otrzymywane z kory i igieł cisu. Uczony badał przypadki 3,5 tys. pacjentek poniżej 51. roku życia z 20 szpitali w całej Polsce. U około 800 z nich stopień zaawansowania raka był już tak duży, że dla zmniejszenia masy guza poddano je tzw. przedoperacyjnej chemioterapii. Okazało się, że wśród nosicielek genu BRCA1 skuteczne było tylko leczenie, w którym nie stosowano jednego z taksanów o nazwie docetaxel.
O tych badaniach mówiono podczas kongresu Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ASCO), który przed miesiącem odbył się w Chicago. Dla polskich onkologów był to kongres historyczny. Firma innowacyjna Read‑Gene SA, założona przez szczecińskich genetyków, zawarła pięć umów z koncernami farmaceutycznymi na badania skuteczności działania cytostatyków u pacjentów „genetycznie sprofilowanych". Przedstawiono również wyniki przeprowadzonych w Polsce badań.
Dr Renata Duchnowska z Kliniki Onkologii Wojskowej Akademii Medycznej w Warszawie poinformowała podczas kongresu ASCO o odkryciu konstelacji zaburzeń 13 genów, która u kobiet z zaawansowanym rakiem piersi pięciokrotnie zwiększa ryzyko wczesnych przerzutów do mózgu. Jeśli potwierdzą to kolejne badania, u takich chorych będzie można zastosować środki profilaktyczne lub zmodyfikować leczenie. Dr Marcin Skrzypski z Kliniki Onkologii i Radioterapii Akademii Medycznej w Gdańsku wykrył kombinacje trzech genów zwiększających ryzyko pojawiania się przerzutów u chorych na najczęściej występującego, tzw. niedrobnokomórkowego raka płuca. Może to w przyszłości ułatwić kwalifikację chorych do pooperacyjnej chemioterapii. Polscy badacze za oba osiągnięcia otrzymali nagrodę Merit Award. To pierwsze w ponadczterdziestoletniej historii ASCO wyróżnienie dla polskich uczonych.
Wkrótce podobnych osiągnięć będzie jeszcze więcej, tym bardziej że onkologia genetyczna staje się polską specjalnością. Przed kilkoma miesiącami genetycy z PAM w Szczecinie wykazali, że na ujawnienie się raka większy wpływ mają predyspozycje genetyczne niż narażenie na szkodliwy wpływ środowiska. Tak jest w wypadku kobiet z mutacją genu BRCA1. Są one aż 25 razy bardziej narażone na wystąpienie raka piersi niż panie, które nie mają takiej mutacji. Te kobiety powinny być poddawane badaniom profilaktycznym z użyciem rezonansu magnetycznego, a nie rutynowym i mniej kosztownym badaniom mammograficznym.

Najlepszy wybór profesora
Początkowo nikt się nie spodziewał, że badania genetyczne mogą się okazać milo-
wym krokiem w onkologii. – Przeczuwałem to już przed ponad 20 laty, gdy wyjechałem na stypendium do USA, gdzie zapoznałem się z techniką wykonywania testów DNA. Choć wtedy były to jedynie badania teoretyczne, byłem przekonany, że z czasem będzie je można połączyć z praktyką. Kiedy żona przyjechała do mnie do USA na wakacje, powiedziałem, że jestem szczęśliwy, bo już wiem, co będę robił w życiu – wspomina prof. Lubiński.
Teresa Lubińska, żona profesora, minister finansów w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, nie miała wątpliwości, że mężowi się powiedzie, bo zawsze miał nosa do tego, co się wydarzy. Pobrali się zaraz po studiach w Szczecinie w 1977 r., ale znają się nieprzerwanie i „bez żadnych przejść" od 37 lat, od czasu gdy spotkali się na obowiązkowych w tamtych czasach dla studentów pierwszego roku praktykach robotniczych w Dębnie Lubuskim. Prof. Lubiński twierdzi, że był to najlepszy „wybór", jakiego dokonał w życiu.
Po raz pierwszy spotkali się jeszcze przed praktykami robotniczymi, podczas szkolnej olimpiady z fizyki, bo od lat szkolnych oboje byli prymusami. Teresa Lubińska skończyła studia na Politechnice Szczecińskiej przed czasem i jeszcze przed magisterium w instytucie informatyki na wydziale ekonomicznym pełniła funkcję asystenta. Doktorat zdążyła złożyć w 1979 r., jeszcze przed urodzeniem Kuby, pierwszego syna. W 1992 r. uzyskała stopień doktora habilitowanego. Jest autorką ponad 150 publikacji naukowych. W latach 2002-2005 była radną Szczecina.
Równie aktywny był Jan Lubiński. Gdy się urodził pierwszy syn, do szpitala przyniósł żonie własną oprawioną pracę doktorską. Oprócz nauki w Pomorskiej Akademii Medycznej kształcił się w Instytucie Pasteura w Paryżu i w Jefferson Center Institute w Filadelfii. Po powrocie do kraju całkowicie poświęcił się genetyce onkologicznej. To był strzał w dziesiątkę. Po kilku latach była to jedna z najsilniej rozwijających się dziedzin medycyny, w czym od początku miał znaczący udział.

Centrum w prosektorium
– W latach 80. wróciłem do Polski, gdzie nie było żadnego zaplecza do badań genetycznych. Nasze pierwsze próby spotykały się z ogromnym sceptycyzmem i krytyką. Lekarze uważali nas za dziwaków, a naszą pracę za mało praktyczną. Pierwszy zakład badań powstał w Szczecinie, w piwnicy prosektorium, którą sami zaadaptowaliśmy na laboratorium. Miałem wtedy chwile zwątpienia, czy warto w ogóle zaczynać takie prace w Polsce. Ale później było coraz lepiej – mówi prof. Lubiński.
W 1992 r. powstała w Szczecinie pierwsza w naszym kraju poradnia genetyczna (pierwszy warszawski ośrodek rozpoczął działalność dopiero dziesięć lat później). Szczecińscy genetycy wytypowali osoby z rodzinnymi skłonnościami do zachorowania na nowotwór, m.in. pacjentów mających co najmniej dwóch krewnych cierpiących na raka jelita grubego, z których przynajmniej jeden zachorował przed 50. rokiem życia. – Przekonaliśmy lekarzy rodzinnych, by nam pomogli – mówi prof. Lubiński. Pomoc lekarzy i pielęgniarek polegała na zbieraniu danych od członków kasy chorych. Za przygotowanie ankiety otrzymywali około 1 zł. Zebrano 1,26 mln ankiet. Z tej grupy dzięki wywiadowi rodzinnemu wytypowano ponad 30 tys. osób, a spośród nich za pomocą badań klinicznych i testów genetycznych wykonanych w szczecińskim Centrum Nowotworów Dziedzicznych „wyłowiono" ponad 10 tys. osób szczególnie zagrożonych, wymagających stałej obserwacji, badań i zabiegów profilaktycznych.
W Miedzynarodowym Centrum Nowotworów Dziedzicznych w Szczecinie powstał największy na świecie rejestr osób zagrożonych nowotworem. Kobiety, którym grozi rak piersi, co roku są poddawane mammografii lub USG i badaniom rezonansem magnetycznym. Osoby mające predyspozycje do zachorowania na raka jelita grubego, tzw. zespół Lyncha, co dwa lata przechodzą kolonoskopię umożliwiającą wykrycie i usunięcie polipów jelita grubego, które mogą się przekształcić w nowotwór złośliwy. Prawie u wszystkich pacjentów wykrywa się je najpóźniej w wieku 50 lat, ale u niektórych występują już w 20. roku życia.
Niektóre osoby decydują się nawet na wycięcie zdrowego narządu, jeśli badania genetyczne wskazują z bardzo dużym prawdopodobieństwem, że w ciągu kilku lat rozwinie się u nich nowotwór. W Centrum Onkologii w Warszawie dziesięciu członków pewnej rodziny poddało się zabiegowi usunięcia tarczycy, gdy wykryto u nich gen RET, predysponujący do zachorowania na groźnego raka rdzeniastego tego narządu. Kilkaset Polek będących nosicielkami genu BRCA1 zdecydowało się dotychczas na zabieg zapobiegawczego wycięcia jajników i jajowodów. W USA, Szwecji i Holandii czterdziestoletnie kobiety zagrożone rakiem piersi poddają się amputacji piersi, zmniejszającej ryzyko choroby z 80 proc. do 10-15 proc. Niektórzy decydują się nawet na wycięcie części żołądka. Takiemu zabiegowi poddała się w Kanadzie 32-letnia Natasha Benn, której matka zmarła na raka żołądka w wieku 29 lat, a wcześniej chorowali też babka i pradziadek. – Niektórzy uważają, że takie zabiegi profilaktyczne są nieetyczne, ale moim zdaniem, nieetyczne jest skazywanie ludzi na śmiertelną chorobę, skoro można uratować im życie – mówi prof. Jan Lubiński.

Polskie geny
W 1999 r. szczecińscy genetycy odkryli, że polska populacja jest dość jednorodna. To był przełom w ich działalności. Rozpoczęli badania na obecność genu BRC1, związanego z wysokim ryzykiem wystąpienia raka piersi i jajnika. Opracowany test był 60 razy tańszy niż podobne badania stosowane na Zachodzie. – To była rewolucja. Mutacja genu BRC1 zwiększa o 80 proc. ryzyko wystapienia raka piersi lub jajnika, a dzięki naszym testom i odpowiedniej profilaktyce ryzyko to spada do 10 proc. – mówi prof. Lubiński.
Podobnych badań jest już więcej. Dr Grzegorz Kurzawski ze Szczecina opracował pięciokrotnie tańszy niż na Zachodzie test do wykrywania mutacji w genach MSH2, MLH1 (predysponujących do zachorowania na raka jelita grubego i trzonu macicy u kobiet). Analizuje on te geny jedynie w kilku punktach, najbardziej charakterystycznych dla polskiej populacji, co znacznie skróciło czas badania (do kilku dni) i radykalnie obniżyło koszty. Dr Cezary Cybulski ze Szczecina odkrył, że 200 tys. Polaków jest nosicielami dużego ubytku w genie CHEK2, który dwukrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na raka prostaty. Taka mutacja prawdopodobnie występuje również w innych regionach Europy Środkowej i Wschodniej – w Czechach, na Słowacji, Białorusi, Ukrainie, w krajach nadbałtyckich oraz na Bałkanach. Podobne badania zaczęto rozwijać także w innych ośrodkach. Specjaliści Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu uzyskali test wykrywający mutację APC predysponującą do rozwinięcia się raka jelita grubego.
– Nowa metoda, związana z doborem pacjentów i odpowiednich leków, pozwala zarówno zwiększyć skuteczność leczenia, jak i zmniejszyć jego koszty – mówi prof. Jan Lubiński. Jeden tzw. rzut leczenia z użyciem taksanów to koszt sięgający 20 tys. zł, podczas gdy inne schematy chemioterapii są nawet kilkanaście razy tańsze. Test genetyczny na obecność BRC1 wykonuje się za 300 zł. Korzystają na tym także pacjenci, bo chemioterapia u wielu z nich powoduje poważne skutki uboczne. Taksany mogą wywoływać neutropenię, zagrażający życiu spadek liczby granulocytów (ważnych komórek obronnych krwi). U wielu pacjentów dochodzi też do polineuropatii – uszkodzenia nerwów obwodowych. Cisplatyna może spowodować cofnięcie się guza, ale zastosowana u pacjentów, u których nie skutkuje, wywołuje jedynie – najsilniej ze wszystkich cytostatyków – nudności i wymioty (często utrzymujące się jeszcze dwa tygodnie po odstawieniu leku), a także uszkodzenie słuchu, upośledzenie pracy nerek, gorączkę, dreszcze i łysienie.

Mapa nowotworów
Amerykańscy genetycy zamierzają rozszyfrować mutacje 50 najczęściej występujących nowotworów złośliwych. W ciągu kilku lat powstanie Cancer Genom Atlas – pierwszy atlas genów wywołujących raka. Podobne prace nad atlasem genów nowotworowych polskiej populacji prowadzone są Polsce, głównie w szczecińskim Międzynarodowym Centrum Nowotworów Dziedzicznych. – Udało się nam stworzyć w Polsce ogromną bazę danych, a przecież na początku nie mieliśmy zupełnie nic. Dziś dzięki świetnemu zespołowi nasze badania są cenione na całym świecie – mówi prof. Jan Lubiński, który jako pierwszy Polak zastał członkiem Europejskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka (ESHG). Na emigrację go nie ciągnie. – Mam zbyt dużo planów odnośnie badań i inwestycji, które mogę zrobić w kraju.

 

 

 

 

 

 

 

 

Terapia z genów

Szczecińscy genetycy pod kierunkiem dr Tomasza Byrskiego przeprowadzili pierwszą na świecie kliniczną próbę leczenia przedoperacyjnego raka piersi u kobiet będących nosicielkami genu BRCA1. Objęto nią 10 kobiet z chorobą od I do III stadium rozwoju. Sześć pacjentek miało guza o rozmiarach ponad 2 cm, u trzech chorych były też zajęte węzły chłonne. Wszystkim pacjentkom podawano cisplatynę – co trzy tygodnie w czterech cyklach. Trzy tygodnie po ostatnim podaniu leku przeprowadzono operacje usunięcia piersi (mastektomii).

1. Kobiety z nieoperacyjnym rakiem piersi poddawane są testom genetycznym
2. Do leczenia wybierane są tylko pacjentki z mutacją BRCA1
3. Wybrane kobiety przed operacją otrzymują cisplatynę, jeden z powszechnie stosowanych cytostatyków
4. Guzy zmniejszają się do tego stopnia, że można je usunąć operacyjnie
5. W razie przerzutów do innych narządów kobietom z mutacją BRCA1 podawana jest cisplatyna
6. Dochodzi do przedłużającej życie remisji choroby

Okładka tygodnika WPROST: 28/2008
Więcej możesz przeczytać w 28/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 3
  • dorota.wojciechowska.tomaszewska@wp.pl IP
    jak mozna przebadac sie w klinice genetycznej mimo braku dokumentacji medycznej w mojej rodzinie byly smiertelne przypadki raka

    Czytaj także