To, że bossowie przestępczego podziemia siedzą w więzieniu, oznacza, że akurat wypadli z gry. Zorganizowana przestępczość nie znosi jednak próżni. Nowi przyszli wcześniej, niż się spodziewano.
"To, że bossowie przestępczego podziemia siedzą w więzieniu, oznacza, że akurat wypadli z gry. Zorganizowana przestępczość nie znosi jednak próżni. Po grupie pruszkowskiej, gangu Oczka czy Krakowiaka przyjdą nowi, bo wraz z aresztowanymi nie zniknęły interesy, na których zarabiali" - przewidywał nadinspektor Adam Rapacki, zastępca komendanta głównego policji nadzorujący Centralne Biuro Śledcze, po spektakularnych akcjach przeciwko najgroźniejszym polskim gangom. Nowi przyszli wcześniej, niż się tego spodziewano. Rozgorzała właśnie trzecia w III RP wojna gangów o strefy wpływów. - Gra idzie o prawdziwe fortuny, o dostęp do przemytniczych szlaków i portów w Szczecinie i Świnoujściu - ujawnia oficer Centralnego Biura Śledczego.
Szczecińska bitwa
Najnowsza wojna gangów zaczęła się w Szczecinie. To tam przed trzema laty policja przeprowadziła pierwsze w Polsce "czyszczenie" mafijnych struktur, a szefowie jednej z najgroźniejszych w kraju grup, kierowanej przez Marka Medveska (vel Kruzela), pseudonim Oczko, dostali wysokie wyroki. Zanim zapadły wyroki w procesie gangu Oczka, schedę zaczął przejmować znacznie młodszy od niego Dariusz Śniadała, pseudonim Rambo. Nie pożył jednak długo, nie znany sprawca trafił go kilkoma kulami z broni kaliber 9 mm. W szczecińskim pubie VIP zginęła także dziewczyna Ramba, a jego kierowca - dwukrotnie trafiony kulą - cudem uniknął śmierci. W czerwcu tego roku w garażu przy ulicy Arkońskiej znaleziono zwłoki Dariusza Kwiatka, handlarza kokainą (przed śmiercią dotkliwie go pobito).
Wojna w Szczecinie zaniepokoiła warszawski i śląski półświatek. Wewnętrzne spory na Pomorzu Zachodnim mogą bowiem poważnie zaszkodzić przemytnikom z różnych stron Polski, których interesy nie byłyby możliwe bez układów na zachodniej granicy. Egzekucje i strzelaniny ściągają jednak uwagę policji, dlatego najważniejsi przestępcy spoza Szczecina prowadzą rozmowy o zawieszeniu broni. Do pierwszego spotkania doszło w listopadzie w barze Tropicana. Zakończyło się ono niepowodzeniem, bo mediatorzy nie dojechali na czas. Pomorscy przestępcy wszczęli bijatykę. Interweniowała policja.
Za lidera szczecińskiego półświatka uchodzi obecnie 29-letni Zbigniew F., pseudonim Goryl. Już podporządkował sobie znaczną część szczecińskich lokali rozrywkowych, których właściciele płacą mu haracz. Jego ludzie nie musieli nawet używać przemocy - zawarli układ z właścicielami pubów, dyskotek i restauracji. Członkowie gangu otrzymali posady w lokalach - na przykład 22-letni Michał F., młodszy brat Goryla, trafił do pubu Hormon jako ochroniarz. Z kolei 26-letni Tomasz W., były mistrz Polski w wyciskaniu ciężarów, dostał pracę bramkarza w nocnym klubie Escape. Grupa Goryla przejęła narkotykowe interesy w Szczecinie: handluje głównie kokainą, amfetaminą i ecstasy.
Scheda
Walczący o wpływy gangsterzy próbują przejąć choćby część ogromnych interesów Stanisława M., biznesmena z kryminalną przeszłością. Stanisława M. na salony wprowadził m.in. Fivos F., były honorowy konsul Grecji w Gdańsku (podejrzewa się go o kontakty z grupą pruszkowską, niedawno wyjechał do Niemiec). Stanisława M. widywano na wspólnych przyjęciach z wysokimi oficerami policji, kilkoma ministrami, biskupami, a nawet z gubernatorem obwodu kaliningradzkiego. Do spółek kontrolowanych przez M. należą hotele i nieruchomości na Pomorzu Zachodnim, wybrzeżu, Śląsku i Pojezierzu Kaszubskim oraz tereny w pobliżu autostrad.
Trzecia wojna gangów wyraźnie przeszkadza grupie, która przejęła interesy "Pruszkowa" w Warszawie (za przyzwoleniem zarządu gangu). Tworzą ją Dariusz G., przedsiębiorca z branży budowlanej, Krzysztof Ż., który dorobił się fortuny na kradzionych samochodach i otworzył sieć zakładów blacharsko-lakierniczych, Andrzej H., pseudonim Korek, kontrolujący handel narkotykami oraz salony z automatami do gry, oraz Andrzej D., który zmonopolizował wielki hazard w stolicy. Warszawskie młode wilki, wzorem przestępców ze Szczecina, nie chcą tylko okruchów z pańskiego stołu. Szykują się do przejęcia władzy. Walką o strefy wpływów nie są zainteresowani jedynie przestępcy ze Świnoujścia (z tzw. starego pruszkowskiego rozdania), którzy stworzyli na wyspie swoiste imperium. Ekipa ze Świnoujścia jako pierwsza w Polsce zrozumiała, że wojna psuje interesy. Kiedy panuje cisza, pieniądze się mnożą i można uniknąć więzienia, nawet jeśli ma się wyrok. - W mieście nie ma bójek, haraczy, porachunków, nikt nie skarży się na wymuszenia rozbójnicze - przyznaje Bogusław Brzezowski, szef tamtejszej policji.
Do policji docierają sygnały o nasilających się konfliktach w Jeleniogórskiem, na Śląsku, Lubelszczyźnie, Warmii i Mazurach. Kością niezgody są m.in. przejścia graniczne ze skorumpowanymi celnikami, którymi żaden z gangów nie chce się dzielić z konkurencją. - W Polsce jest zbyt wiele ciemnych interesów, żeby aresztowanie liderów "Pruszkowa" na zawsze uwolniło nas od mafii - mówi oficer Urzędu Ochrony Państwa. Policja wyłapała gangsterów, ale ich przestępcze imperia pozostały nietknięte. Brudne pieniądze pracują, zatem mafia ma się dobrze. Głośne strzelaniny i egzekucje w półświatku odwracają uwagę od gigantycznych interesów z pogranicza podziemia i legalnego biznesu.
Ewa Ornacka
Pełny tekst "Trzeciej wojny gangów" w najnowszym, 993 numerze tygodnika "Wprost" w sprzedaży od środy 5 grudnia.
Szczecińska bitwa
Najnowsza wojna gangów zaczęła się w Szczecinie. To tam przed trzema laty policja przeprowadziła pierwsze w Polsce "czyszczenie" mafijnych struktur, a szefowie jednej z najgroźniejszych w kraju grup, kierowanej przez Marka Medveska (vel Kruzela), pseudonim Oczko, dostali wysokie wyroki. Zanim zapadły wyroki w procesie gangu Oczka, schedę zaczął przejmować znacznie młodszy od niego Dariusz Śniadała, pseudonim Rambo. Nie pożył jednak długo, nie znany sprawca trafił go kilkoma kulami z broni kaliber 9 mm. W szczecińskim pubie VIP zginęła także dziewczyna Ramba, a jego kierowca - dwukrotnie trafiony kulą - cudem uniknął śmierci. W czerwcu tego roku w garażu przy ulicy Arkońskiej znaleziono zwłoki Dariusza Kwiatka, handlarza kokainą (przed śmiercią dotkliwie go pobito).
Wojna w Szczecinie zaniepokoiła warszawski i śląski półświatek. Wewnętrzne spory na Pomorzu Zachodnim mogą bowiem poważnie zaszkodzić przemytnikom z różnych stron Polski, których interesy nie byłyby możliwe bez układów na zachodniej granicy. Egzekucje i strzelaniny ściągają jednak uwagę policji, dlatego najważniejsi przestępcy spoza Szczecina prowadzą rozmowy o zawieszeniu broni. Do pierwszego spotkania doszło w listopadzie w barze Tropicana. Zakończyło się ono niepowodzeniem, bo mediatorzy nie dojechali na czas. Pomorscy przestępcy wszczęli bijatykę. Interweniowała policja.
Za lidera szczecińskiego półświatka uchodzi obecnie 29-letni Zbigniew F., pseudonim Goryl. Już podporządkował sobie znaczną część szczecińskich lokali rozrywkowych, których właściciele płacą mu haracz. Jego ludzie nie musieli nawet używać przemocy - zawarli układ z właścicielami pubów, dyskotek i restauracji. Członkowie gangu otrzymali posady w lokalach - na przykład 22-letni Michał F., młodszy brat Goryla, trafił do pubu Hormon jako ochroniarz. Z kolei 26-letni Tomasz W., były mistrz Polski w wyciskaniu ciężarów, dostał pracę bramkarza w nocnym klubie Escape. Grupa Goryla przejęła narkotykowe interesy w Szczecinie: handluje głównie kokainą, amfetaminą i ecstasy.
Scheda
Walczący o wpływy gangsterzy próbują przejąć choćby część ogromnych interesów Stanisława M., biznesmena z kryminalną przeszłością. Stanisława M. na salony wprowadził m.in. Fivos F., były honorowy konsul Grecji w Gdańsku (podejrzewa się go o kontakty z grupą pruszkowską, niedawno wyjechał do Niemiec). Stanisława M. widywano na wspólnych przyjęciach z wysokimi oficerami policji, kilkoma ministrami, biskupami, a nawet z gubernatorem obwodu kaliningradzkiego. Do spółek kontrolowanych przez M. należą hotele i nieruchomości na Pomorzu Zachodnim, wybrzeżu, Śląsku i Pojezierzu Kaszubskim oraz tereny w pobliżu autostrad.
Trzecia wojna gangów wyraźnie przeszkadza grupie, która przejęła interesy "Pruszkowa" w Warszawie (za przyzwoleniem zarządu gangu). Tworzą ją Dariusz G., przedsiębiorca z branży budowlanej, Krzysztof Ż., który dorobił się fortuny na kradzionych samochodach i otworzył sieć zakładów blacharsko-lakierniczych, Andrzej H., pseudonim Korek, kontrolujący handel narkotykami oraz salony z automatami do gry, oraz Andrzej D., który zmonopolizował wielki hazard w stolicy. Warszawskie młode wilki, wzorem przestępców ze Szczecina, nie chcą tylko okruchów z pańskiego stołu. Szykują się do przejęcia władzy. Walką o strefy wpływów nie są zainteresowani jedynie przestępcy ze Świnoujścia (z tzw. starego pruszkowskiego rozdania), którzy stworzyli na wyspie swoiste imperium. Ekipa ze Świnoujścia jako pierwsza w Polsce zrozumiała, że wojna psuje interesy. Kiedy panuje cisza, pieniądze się mnożą i można uniknąć więzienia, nawet jeśli ma się wyrok. - W mieście nie ma bójek, haraczy, porachunków, nikt nie skarży się na wymuszenia rozbójnicze - przyznaje Bogusław Brzezowski, szef tamtejszej policji.
Do policji docierają sygnały o nasilających się konfliktach w Jeleniogórskiem, na Śląsku, Lubelszczyźnie, Warmii i Mazurach. Kością niezgody są m.in. przejścia graniczne ze skorumpowanymi celnikami, którymi żaden z gangów nie chce się dzielić z konkurencją. - W Polsce jest zbyt wiele ciemnych interesów, żeby aresztowanie liderów "Pruszkowa" na zawsze uwolniło nas od mafii - mówi oficer Urzędu Ochrony Państwa. Policja wyłapała gangsterów, ale ich przestępcze imperia pozostały nietknięte. Brudne pieniądze pracują, zatem mafia ma się dobrze. Głośne strzelaniny i egzekucje w półświatku odwracają uwagę od gigantycznych interesów z pogranicza podziemia i legalnego biznesu.
Ewa Ornacka
Pełny tekst "Trzeciej wojny gangów" w najnowszym, 993 numerze tygodnika "Wprost" w sprzedaży od środy 5 grudnia.