W porównaniu z ubiegłym rokiem elektorat negatywny PiS zmniejszył się o 1 punkt procentowy, PO - wzrósł o 5 pkt proc., SLD - spadł o 3 pkt proc., a PSL - wzrósł o 2 pkt. proc. Z sondażu CBOS wynika też, że PO i PiS mają najbardziej zdecydowany elektorat. Średnie deklarowane przez zwolenników tych partii prawdopodobieństwo poparcia ich w wyborach wynosi: 86 proc. dla elektoratu PO i 85 proc. w przypadku zdeklarowanych wyborców PiS. Całkowitą pewność poparcia każdej z tych partii w wyborach deklarował co drugi zwolennik PiS (50 proc.) i prawie co drugi zdeklarowany sympatyk PO (47 proc.). Obie partie mają też najmniejszy spośród wszystkich ugrupowań tzw. miękki elektorat, czyli wyborców zakładających bardzo duże - co najmniej 50-procentowe prawdopodobieństwo wycofania swego poparcia i zmian preferencji politycznych (odpowiednio: 12 proc. i 11 proc.).
Trzecie miejsce pod względem stałości elektoratu zajmuje SLD. Średnie deklarowane prawdopodobieństwo poparcia Sojuszu w wyborach wynosi obecnie 82 procent. Ze stuprocentową pewnością Sojusz chce poprzeć 43 proc. elektoratu tego ugrupowania. Z kolei spośród elektoratu PSL tylko 25 proc. zapewnia u niezmienności poparcia. Drugie tyle stanowi tzw. miękki elektorat.
CBOS badał też, jakie ugrupowania wyborcy uważają za alternatywę w stosunku do obecnych preferencji wyborczych. Ośrodek pytał wyborców, na jakie ugrupowanie głosowaliby, gdyby można było poprzeć w wyborach nie jedną, a dwie partie. 21 proc. badanych wskazało SLD, 12 proc. - PSL, 9 proc - PO, a 5 proc. - PiS. Jak odnotowuje CBOS, SLD stanowi alternatywę dla szczególnie dużej rzeszy wyborców PO. Obecnie w partii Grzegorza Napieralskiego alternatywy dla PO upatruje 32 proc. wyborców Platformy, podczas gdy półtora roku temu odsetek ten wynosił 20 proc. Z kolei PO, oprócz elektoratu SLD, jest główną partią alternatywną dla zdeklarowanych wyborców koalicyjnego PSL (30 proc.) - odnotowuje ośrodek. Możliwość głosowania na PSL zakłada natomiast 13 proc. wyborców PO.
PAP, arb
