Euro 2012: święto kibiców, masakra psów (wideo)

Euro 2012: święto kibiców, masakra psów (wideo)

Dodano:   /  Zmieniono: 31
Psy wywiezione na wysypisko pod Donieckiem. fot.stopmordowaniu.pl
Polacy przed Euro 2012 budują stadiony, naprawiają drogi i spierają się, czy piosenka „Koko Euro spoko” podbije serca kibiców. Ukraińcy w tym czasie w bestialski sposób mordują tysiące bezpańskich psów. Bezkarnie.

Wychudzone psy, wałęsające się po ulicach w poszukiwaniu jedzenia, to w ukraińskich miastach powszechny problem. Brakuje schronisk, a ludzie wciąż zostawiają niechciane zwierzęta na ulicach. Aby bezpańskie zwierzaki nie odstraszały zagranicznych kibiców, władze Ukrainy podjęły decyzję – przybłędy muszą zniknąć.

Wychudzone psy

Ukraina otrzymała na ten cel pieniądze z funduszu UEFA. Problem miał być rozwiązany humanitarnie. Ukraińcy wolą jednak tańsze i bardziej efektywne metody. Każdego dnia na ukraińskie wysypiska śmieci w trafiają kontenery pełne zwłok. Zwożą je komunalne służby „Zwierzęta w mieście". Rozkładające się trupy zwierząt mają – zdaniem urzędników – mineralizować glebę. Ofiarą bezwzględnych katów padają także dobrze oznaczone psy domowe, które zgubiły się podczas spaceru i trafiły w ręce służb porządkowych.

Władze Ukrainy twierdzą, że działają w interesie nie tylko zagranicznych kibiców, ale także swoich obywateli. Straszą, że stada bezpańskich psów stanowią śmiertelne zagrożenie dla ludzi. – To kłamstwo! Psy nie zagrażały ludziom! – odpowiada Monika Nowicka z organizacji Viva! Akcja dla Zwierząt w rozmowie z Wprost.pl. – Władze Ukrainy już kilka miesięcy temu zaczęły nagłaśniać rzekome śmiertelne ataki zwierząt. Na przykład niedawno pisano, że znaleziono ciało człowieka zagryzionego przez bezpańskie psy. Tymczasem lekarz, który przeprowadzał sekcję zwłok stwierdził, że te psy musiałyby być uzbrojone w 2 lub nawet 3 noże. To nie psy zagryzły człowieka. Być może z głodu naruszyły martwe ciało, ale to było morderstwo, a nie napad zwierząt – twierdzi Nowicka. Jej zdaniem, ukraińskie władze nagłaśniają wiele podobnych spraw. - Chodzi o to, żeby wywołać panikę. Dzięki temu mieszkańcy miast sami dzwonią do służb i zgłaszają, gdzie można znaleźć bezdomne psy – wyjaśnia obrończyni zwierząt. – Ukraina to zatęchła dziura, w której nie panują żadne demokratyczne prawa: ani dla ludzi, ani dla zwierząt – dodaje, nie kryjąc wściekłości.

Trudno się dziwić, że morderczy proceder budzi tak silne emocje. Ukraińcy mordują zwierzęta na wiele okrutnych sposobów. Niektórym podaje się trutki, po których psy zdychają w wielogodzinnych mękach. Konające psy nagminnie znajduje się w pobliżu domów, placów zabaw, w parkach. Inne psy zabierane są do specjalnych ośrodków. Tam katuje się je drewnianymi pałkami; jeszcze inne pali się żywcem w niewielkich krematoriach lub na stosach ułożonych na ulicach miast. Rzadko stosuje się broń palną ze względu na wysoka cenę naboi, a wiadomo – dobry gospodarz, to oszczędny gospodarz.

O bestialskich mordach na zwierzętach organizacje pozarządowe informowały już kilka miesięcy temu. Ukraińscy urzędnicy, obiecując poprawę, po cichu kontynuują makabryczną praktykę. – To, co mówią Ukraińcy, trzeba włożyć między bajki. Twierdzą, że już nie eksterminują zwierząt, bo próbują ratować swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Wiedzą, że o tych mordach mówi już cała Europa – twierdzi Nowicka. Dodaje, że do jej organizacji wciąż schodzą doniesienia o kolejnych wymordowanych zwierzętach w ramach przygotowań do Euro. Nic nie dają petycje ani marsze protestacyjne – stosy pełne zwłok zwierząt wciąż płoną lub „mineralizują glebę" podmiejskich wysypisk.

Elżbieta Burda


 31

Czytaj także