Obecnie redaktor naczelny pisma jest obowiązany do opublikowania na wniosek zainteresowanej osoby "rzeczowego i odnoszącego się do faktów" sprostowania wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej albo odpowiedzi "na stwierdzenie zagrażające dobrom osobistym". Za uchylanie się od ich publikacji grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności.
Trybunał Konstytucyjny w grudniu 2010 r. orzekł, że przepisy te nie precyzują, czym jest sprostowanie, a czym odpowiedź, wobec czego decyzję musi podejmować sam redaktor naczelny, co stawia go w sytuacji, która "nie jest dla niego przewidywalna". TK uznał, że jest to niekonstytucyjne, a termin utraty mocy zakwestionowanych przepisów wyznaczył na 14 czerwca 2012 r.
Utrata mocy przepisów zakwestionowanych przez Trybunał Konstytucyjny oznacza, że publikacji sprostowania lub odpowiedzi będzie można domagać się nadal, ale uchylanie się od tego obowiązku nie będzie zagrożone żadnymi sankcjami. Prawo przewiduje w takim wypadku roszczenie cywilno-prawne - nakaz opublikowania sprostowania lub odpowiedzi może wydać sąd.
Z inicjatywą legislacyjną, która ma wykonać wyrok TK, pod koniec maja wystąpił Senat. W myśl projektu wyższej izby parlamentu zniesiona zostałaby instytucja odpowiedzi, a odnoszące się do faktów sprostowanie byłoby jedyną formą reakcji na publikacje prasowe. Teraz tym projektem zajmie się Sejm.
Szerszy projekt, ale również zakładający odejście od instytucji odpowiedzi, pod koniec maja do laski marszałkowskiej skierował też klub PSL. Projekt tej partii uwzględnia m.in. orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który w lipcu 2011 r. uznał, że nie można karać dziennikarza za publikację wywiadu bez autoryzacji, a także usuwa wciąż obecne w Prawie prasowym odniesienia do konstytucji PRL (ustawa pochodzi z 1984 r.).
Rzecznik PSL Krzysztof Kosiński zapowiedział, że projekt ma być procedowany na następnym posiedzeniu Sejmu, zaplanowanym na 26-28 czerwca.
sjk, PAP