Witamy w nowym tygodniku Wprost

Witamy w nowym tygodniku Wprost

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kilka miesięcy intensywnej pracy i nieustanna burza mózgów: co zrobić, żeby nowy „Wprost” był jak najlepszy? Oto, jak nas oceniają specjaliści, konkurenci i koledzy z innych mediów.
Dobra zmiana layoutu pisma wcale nie polega na tym, by czytelnicy potrafili od razu wyliczyć: zmienili czcionkę, powiększyli zdjęcia, dołożyli (albo zabrali) kolory. Dobra zmiana makiety to taka zmiana, po której czytelnik bierze do ręki swoje pismo – i bardziej mu się ono podoba. Bo jest przejrzystsze, wygodniejsze, po prostu przyjazne. Jeżeli wezmą państwo do ręki nowy numer „Wprost” i lektura będzie dla was łatwiejsza, przyjemniejsza, będzie to największa nagroda dla nas wszystkich. Przede wszystkim dla autorów nowej makiety: Kaspra Skirgajłły-Krajewskiego i Jakuba Jezierskiego, ale też dla całego sztabu ludzi, którzy od wielu miesięcy pracowali nad tym, by zaproponować wam pismo nowoczesne, eleganckie, pełne świetnych zdjęć i ilustracji – ale przede wszystkim pismo do poczytania. Bo choć grafika jest dla nas bardzo ważna, nie zapominamy, że jesteśmy tygodnikiem opinii.

Bogusław Chrabota, szef publicystyki Telewizji Polsat: Wprost łączy nowoczesność z tradycją

To unowocześniona tradycja. Okładka jest dużo lepsza od poprzedniej. Zachowuje walory ubiegłej, nawiązuje do tradycji, zachowuje liternictwo i winietę charakterystyczne dla „Wprost”. Jest jednak znacznie nowocześniejsza. Żółty pasek na górze, zwiastujący główny temat numeru, nawiązuje do telewizji informacyjnych. W telewizji ten pasek nazywamy pilną, bo tu jest pilna informacja. Jeżeli tendencją na przyszłość będą twarze „gołe” na okładce, bez metafory, bez animacji, to jest to ryzyko, bo czytelnicy przyzwyczaili się do bardziej wyrafinowanej okładki. A może to ryzyko się opłaci? Być może to dobry czas, aby zacząć operować realną fotografią? Miniforszpan na bocznej kolumnie, gdzie zapowiadane są teksty numeru, bardzo mi się podoba. Nie podoba mi się za to spis treści. Jest zbyt chaotyczny i zabałaganiony. Być może młodszy czytelnik się odnajdzie, bo będzie to dla niego odpowiednio gęste. Uważam, iż źle zrobiono, że nie powiększono zdjęć autorów felietonów. Czekałem na zdjęcia bardziej efektowne, bardziej rewolucyjne. Układ numeru nie jest wielkim przewrotem, za to widać ogromną inwestycję w ilustrację materiałów dziennikarskich. Piktoriale z dużą, wyrazistą twarzą bądź sceną są niezbędne w dzisiejszej prasie opinii. To do mnie przemawia, bo to właśnie obraz w dzisiejszych czasach jest kluczem do sukcesu.
Kamila Biedrzycka-Osica, dziennikarka TVP Info: Pozytywna rewolucja!

Rewolucja! Widzę dużo zmian w strukturze ilustrowanej. Żyjemy w kulturze obrazkowej, więc taki zamysł jest zrozumiały i słuszny. To przyniesie efekt, bo zdjęcia to niezwykle ważna rzecz w gazecie. Rzuca się w oczy fajne, nowe łamanie tekstu. Optycznie wyraźniejsza, większa czcionka. Na plus zmienił się także wygląd kolumn publicystów. Nazwiska to niepodważalna siła „Wprost”. Dobrze, że te kolumny nie są przekolorowane, tylko czarno na białym: zdjęcie, nazwisko i słowo, czyli to, co we „Wprost” najważniejsze. Bo najważniejsza jest treść!
Eryk Mistewicz, konsultant polityczny, redaktor naczelny kwartalnika „Nowe Media”: Podobają mi się duże zdjęcia

Podobają mi się duże zdjęcia, bo człowiek staje się zwierzęciem zdjęciowym, instagramowym wręcz, więc te duże zdjęcia w stylu „Vogue’a” to strzał w dziesiątkę. Dobrze, że są redakcje, które potrafią poświęcić kolumnę lub dwie na duże zdjęcie. Pod koniec numeru rozmiar się zmniejsza, a szkoda. Cieszę się, że został zachowany Playback jako symbol ciągłości wydawniczej. Brakuje mi za to querkodów, odnośników do treści multimedialnych, treści audio, do programów autorskich, radiowych. Dziś szukamy nie tekstu, ale tez, informacji. W dzisiejszych czasach nie czytamy, tylko skanujemy, zatrzymując się tam, gdzie nas coś zainteresuje. Dlatego przygotowywanie tygodnika jest arcytrudne. To, czym tygodnik może zwyciężyć pośród konkurencji, to duże zdjęcia, dobry papier i najwyższa klasa autorów.
Marcin Prokop, dziennikarz: To jest design z najwyższej europejskiej półki

„Wprost” odmłodniał w dwójnasób. Z jednej strony wydaje mi się, że został skomunikowany do nieco młodszego czytelnika. Z drugiej strony już nie trąci myszką w wielu kwestiach edytorskich, jak to bywało w poprzednim layoucie. Jest zdecydowanie nowocześniejszy. Gdyby „Wprost” był anglojęzyczny, mógłby bez kompleksu stanąć na półce z najwyższym segmentem gazet europejskich. Jestem fanem czystej formy graficznej. Moim ideałem są tytuły „The Economist” i „The New Yorker”, czyli proste struktury tekstowe. „Wprost” udało się połączyć jedno z drugim. Mimo że sporo się w layoucie dzieje, to nie mam wrażenia, że jest on przedobrzony. Nie wygląda jak cygańska choinka obwieszona świecidełkami. Poprzedni wydawał się mniej luksusowy. Teraz bliżej tytułowi do wrażenia ekskluzywnej prasy. Nowa okładka także bardziej mi się podoba. Jest mniej graficznej tandety. Stara okładka była passé, jeśli chodzi o design. Połączenie kolorów czerwonego, żółtego i czarnego zawsze kojarzyło mi się z reklamą musztardy i keczupu, ale w nowym wydaniu to kolorystyczne zestawienie nie przeszkadza. Udało się też zachować ducha oryginału i charakterystycznych elementów. Zgrabnie poprowadzono ciągłość logiczną między starym a nowym.
Konrad Piasecki, dziennikarz RMF FM: Tu forma nie góruje nad treścią

Nowy „Wprost” jest tu i ówdzie zbliżony do layoutu stron internetowych. W wielu miejscach kojarzy mi się z jedynką, czyli pierwszą stroną portali internetowych. Jest więcej powietrza, bieli i przestrzeni. Tygodnik stał się dzięki temu czytelniejszy. Wcześniejsza wersja miała pozostałości z lat 90. Dzisiaj „Wprost” jest bardziej ascetyczny, ale bardziej estetyczny, przyjazny dla oka. Treść jest łatwiej namacalna, forma nie góruje nad treścią. Na okładce już jest zajawka najważniejszych tekstów, dzięki czemu mam wrażenie większego wyeksponowania autorów tekstu. Na pierwszy rzut oka widać, kto gdzie pisze. Zmiany bez wątpienia są pozytywne. To nie są przemiany, które spowodują, że czytelnik nowego „Wprost” przeżyje absolutny szok. To dobra ewolucja, nie rewolucja.
Magdalena Jethon, szefowa Trójki: Zmiana to ryzyko, ale warto ryzykować!

Z doświadczenia wiem, że ludzie nienawidzą zmian. Każda zmiana ściąga lawinę agresji, niezadowolenia. To nie znaczy, że nie należy zmieniać. Zawsze jest to ryzyko, ale jeśli nie ma zmian, to się stoi w miejscu. Zmiany to też poszukiwanie, próba zaproponowania czegoś innego. Choć na ogół ludzie nie lubią zmian, z czasem je doceniają i za nie dziękują. Dlatego warto ryzykować. Tu widzę zmiany delikatne, umiarkowane, nie chcę powiedzieć – zachowawcze. Nie ma rewolucji. Tytuły pisane wersalikami dają poczucie porządku. Chwilami w nowym layoucie przebija większa elegancja. Z drugiej strony nowy jest bardziej nowoczesny. Nie mam zdania, który jest fajniejszy i który osiągnie lepsze rezultaty. To jest tak jak z piosenką. Czasem piosenka na najwyższym poziomie artystycznym wrzucona na listę nie podoba się słuchaczom. I przeciwnie. Rzucamy coś przeciętnego i okazuje się, że jest hit. Podobnie z layoutem. Jeśli artysta grafik oceni, że jest to zrobione na najwyższym poziomie, to wcale nie znaczy, że czytelnik tak samo to odbierze. Warto ryzykować, aby się przekonać, czy zmiany idą w słusznym kierunku.
Jacek Gotlib, Azrael, bloger „Po stronie prawdy”: Lżej i bardziej nowocześnie

Na pierwszy rzut oka nowy layout „Wprost” nie różni się od poprzedniego. Jednak po chwili widzę, że nowa formuła jest lżejsza i nowocześniejsza. Rzucają się w oczy w pełni wykorzystane treścią strony, co w tygodnikach nie jest normą. Nie ma przesadnej przewagi kolorystyki. Jest jasno, świeżo. Dużo światła i bieli powoduje, że wydanie staje się lżejsze. Kolejna ciekawa różnica to rozmaicie złamane kolumny. Kolejny element przykuwający uwagę to wyraźnie oddzielone poszczególne działy polityki, społeczeństwa, kultury. W nowym „Wprost” zauważam, że fotografie świetnie współgrają z materiałem na stronie. Nowy „Wprost” jest zgrabniejszy, nowocześniejszy.
Więcej możesz przeczytać w 36/2012 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także