Wzór na młodość: „flota”, clubbing i flirt

Wzór na młodość: „flota”, clubbing i flirt

Dodano:   /  Zmieniono: 
Młodzi pieniądze przeznaczają głównie na zabawę (fot. MATEUSZ TRZUSKOWSKI/CYFRASPORT / Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Blisko jedna trzecia młodych zarabia pieniądze. Reszta zdaje się na rodziców i ich hojność przy wypłacaniu kieszonkowego. "Flota", czy też jak mówią "siano” młodzi wydają głównie na konsumpcję. Co się za tym kryje? Domówki, clubbing i miejscówki, czyli życie towarzyskie - wynika z badań prof. Jacka Kurzępy, specjalisty SWPS.
Młodzi wydają zarobione pieniądze głównie na konsumpcję: picie, jedzenie, imprezy i ciuchy. W kwestiach zaspokajania swoich potrzeb zwykle liczą na rodziców - jednak, gdy sumy przelewane przez nich na konta przestają być wystarczające, próbują sami zdobyć dodatkowe pieniądze. Najczęściej podejmują dorywcze i tymczasowe prace, często bez umowy.

Na garnuszku mamy, ale…

Zdaniem Magdaleny Dąbrowskiej, kulturoznawcy z UMCS w Lublinie, takie zachowanie młodych nie jest niczym nowym.  – Taki trend istniał zawsze. W momencie, w którym młodym nie wystarczały środki od rodziców, zaczynali rozglądać się za czymś swoim – mówi.  – Osoby, które wcześnie próbują szukać sposobów na zaspokojenie własnych przyjemności bardzo dobrze mogą później odnaleźć się na rynku racy, dzięki czemu przejście z dzieciństwa do dorosłości jest bardziej płynne – dodaje.

Z badań prof. Kurzępy wynika, że 30 proc badanych deklaruje, iż rodzice finansują ich bieżące wydatki: podręczniki, ubrania czy doładowania telefonów komórkowych.  Jednak to najwyraźniej nie zaspokaja oczekiwań młodych, bo coraz więcej z nich decyduje się zdobywać pieniądze potrzebne "na życie" na własną rękę. Według Dąbrowskiej nie ma w tym nic dziwnego. –  To są ludzie, którzy jeszcze nie do końca wchodzą w dorosłość i nie do końca mogą się samodzielnie utrzymywać. Wszelkie dodatkowe pieniądze, które udaje mu się zabronić starają się wykorzystać na swoje potrzeby, to całkiem normalne – mówi.

Bez kredytu żyje się lżej

– Młodzi nie myślą o emeryturze czy o tym, żeby odkładać na domek z ogródkiem. Starają się realizować swoje pasje i potrzeby, które mają tu i teraz. Większość stara się żyć z dnia na dzień i łapać chwilę – kontynuuje kulturoznawca.

Można odnieść wrażenie, że młodzi imprezują praktycznie bez przerwy. Co drugi młody człowiek przynajmniej raz w tygodniu wpada na jakąś domową imprezę, na której się rozmawia, pije, słucha muzyki i - w zależności od możliwości, jakie oferuje lokal – tańczy. Refleksja i myślenie nad przyszłością, kredytem i tym co dalej zrobić z życiem przychodzi dopiero później wraz ze świadomością, że musimy liczyć już tylko na siebie. Wtedy trzeba podejmować wybory: czy powinnam iść na imprezę czy spłacić ratę kredytu.

Impreza lepsza niż Facebook

Oprócz chodzenia na domowe imprezy ulubionym zajęciem młodych ludzi jest clubbing – badani bawią się w ten sposób regularnie 2-3 razy w miesiącu. Tu głównym celem, pomijając udział alkoholu, jest poznawanie nowych osób i flirt, czasem też ucieczka od rzeczywistości. Osobnym zwyczajem są "miejscówki" - czyli spotkania na mieście, "pod chmurką", poświęcone głównie rozmowie i nadrabianiu towarzyskich zaległości. Co piąty badany umawia się na nie codziennie.

Można zastanawiać się czy takie życie nie jest nazbyt dorosłe. Jednak zdaniem Magdaleny Dąbrowskiej, nie powinniśmy mieć takich obaw.  – Już Arystoteles mówił, że człowiek jest zwierzęciem społecznym i że poszukiwanie wspólnoty jest czymś zupełnie oczywistym.  To, że młodzi chcą wychodzić z domu i spotykać się ze sobą, a nie tylko kontaktować się na Facebooku, to pozytywny trend. Kontakty towarzyskie, które wyrabiamy, to kapitał społeczny i przyszłość, na której się później buduje. To są bardzo dobre tendencje – przekonuje kulturoznawca.

Pytanie tylko, jak bardzo trwałe okażą się te imprezowe kontakty.

 0

Czytaj także