Pianista ojca dyrektora

Pianista ojca dyrektora

Był już gorzki Jarosław Kaczyński smoleński i słodki Jarosław Kaczyński wyborczy. Ale teraz po raz pierwszy w swoim bogatym politycznym życiu lider PiS próbuje być słodko-gorzki. Z błogosławieństwem ojca rydzyka.
Na demonstracji „Obudź się, Polsko” spotkali się trzej najważniejsi polityczni wrogowie rządu: ojciec Tadeusz Rydzyk, lider „Solidarności” Piotr Duda oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński. Każdy w tym opozycyjnym tercecie chciałby przejąć kontrolę nad duszami i politycznymi wyborami przeciwników Platformy. Jednak największe szanse ma na to Kaczyński, który testuje nową strategię polityczną. Niczym wytrawny pianista chcący urzec publikę, Kaczyński zaczął grać i na czarnych, i na białych klawiszach. W ostatnim czasie grywał głównie czarne tony.

To pierwszy od dłuższego czasu polityczny sukces Kaczyńskiego: marsz „Obudź się, Polsko” udowodnił, że ojciec Rydzyk jednoznacznie postawił na PiS. Z ramówki toruńskiej rozgłośni wycięci zostali ziobryści. Dziś za dobór gości do programu rydzykowej stacji odpowiada pomorski poseł PiS Andrzej Jaworski, były prezes Stoczni Gdańsk. Dziennikarz „Wprost” był świadkiem, jak na sejmowym korytarzu Jaworski rzucił do jednego z partyjnych kolegów: – Ustawiłem cię do „Aktualności dnia”.

„Aktualności” to sztandarowy program publicystyczny Radia Maryja, do którego politycy ustawiają się w kolejce. Ziobro nie ma do niego wstępu. Na marszu nie dostał prawa głosu.

Dlaczego Rydzyk tak zdecydowanie obstawił Kaczyńskiego? Rozgrywanie polityków prawicy to przecież ulubiony sport ojca dyrektora, który ma już na koncie długą listę polityków namaszczonych, a następnie strąconych w niebyt – od Jana Łopuszańskiego po Romana Giertycha.

Tym razem jednak – przekonują nasi rozmówcy związani z PiS – sytuacja jest inna. – Rydzyk nie może sobie pozwolić na lawirowanie między Kaczyńskim a Ziobrą. Potrzebuje silnego sojusznika, bo jego sytuacja w Kościele w najbliższych latach będzie coraz trudniejsza – twierdzi współpracownik Kaczyńskiego. Ma na myśli coraz wyraźniejszy konflikt Rydzyka z konserwatywną częścią episkopatu, która dotychczas mu sprzyjała. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik ma Rydzykowi za złe, że jego media bardzo chłodno potraktowały posłanie, które Kościół podpisał z rosyjską Cerkwią prawosławną. – Coś ewidentnie pękło w relacjach Rydzyka z biskupami – mówi nasz rozmówca z kręgów kościelnych.

W dodatku widać w polskim Kościele niebezpieczną dla Rydzyka tendencję. Chodzi o zmianę generacyjną w episkopacie. Papież Benedykt XVI nie jest szczególnie zainteresowany politycznymi gustami polskich hierarchów, zwraca za to uwagę na oddanie Watykanowi i wierność kościelnej doktrynie. Zatem wręczając kolejne sakry biskupie polskim duchownym, stawia na tzw. kurialistów, czyli watykańskich technokratów, którzy zamiast uprawiać politykę, mają bronić dominium Kościoła.

W ten sposób systematycznie maleją wpływy ojca Rydzyka w polskim episkopacie. Na emeryturę w najbliższych latach będą musieli odejść twardzi rydzykowi doktrynerzy, tacy jak biskup Antoni Pacyfik Dydycz z Drohiczyna (to właśnie on nawoływał niedawno na Jasnej Górze do rozwiązania Sejmu).

Rewolucja generacyjna i personalna działa na niekorzyść Rydzyka. Warszawski kardynał Kazimierz Nycz nie waha się otwarcie odmówić wyznaczenia biskupa do odprawienia mszy dla uczestników marszu „Obudź się, Polsko”.

W tej sytuacji Kaczyński jest Rydzykowi potrzebny do obrony własnej pozycji. Episkopat szczególnie lidera PiS nie kocha, ale docenia jego polityczną siłę.

Ziobro zawiódł nadzieje ojca dyrektora. Gdy był w PiS, niemal nie wychodził ze studiów Radia Maryja i Telewizji Trwam. Rydzyk nazywał go swoim „złotym chłopcem”. Dziś traktuje go jak niechciane dziecko. – Partia, która nie przekracza w sondażach 5 proc. poparcia, nie jest dla Rydzyka interesująca – opowiada nasz rozmówca, polityk bliski Kościołowi. Ojciec dyrektor jednoznacznie odebrał także poparcie Ziobry dla porozumienia episkopatu i Cerkwi, a także przyjęcia przez niego prezydenckiego zaproszenia do Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W lipcu z sejmowego klubu Solidarnej Polski wyszli protegowani ojca dyrektora: Bartosz Kownacki i Mariusz Orion Jędrysek. Wśród ziobrystów dojrzewa przekonanie, że jeśli dalsze łaszenie się do Rydzyka na nic się zda, to należy się od niego odciąć.

Czy sobotnia demonstracja to dowód na to, że Kaczyński jest zakładnikiem Rydzyka? W pewnym sensie tak, bo radiomaryjny elektorat to twarda baza PiS. Nadal spora część politycznej partytury PiS pisana jest w Toruniu. W wywiadzie dla „Wprost” Kaczyński przyznał, że żaden polityk w Polsce nie jest w stanie zgromadzić na demonstracjach tylu ludzi, co Kościół, a zwłaszcza ojciec Rydzyk. PiS tych ludzi z marszu „Obudź się, Polsko” potrzebuje. Kaczyński jest więc skazany na grę na czarnych klawiszach. Nowością jest jednak to, że równocześnie pogrywa w jasnych tonacjach.

Przebudzeniowy marsz to zwieńczenie intensywnej jesiennej kampanii PiS, którą Kaczyński zapowiedział w niedawnym wywiadzie dla „Wprost”. Kampanii, w którą wplecione jest pisane wielkimi literami słowo „ALTERNATYWA”, bo Kaczyński – korzystając z kłopotów rządu i pogarszającej się sytuacji gospodarczej – chce przekonać Polaków, że jego partia to realny konkurent dla Platformy.

Zmiana kursu zaczęła się od „exposé”, w którym Kaczyński przedstawił własny gospodarczy program. Powiedział to, co w obawie przed kryzysem usłyszeć chce wielu Polaków: zaproponował wzmocnienie roli państwa, zwiększenie świadczeń społecznych i wycofanie się z bolesnych reform, w tym podniesienia wieku emerytalnego.

 – Tak naprawdę to była po prostu konferencja prasowa – zwraca uwagę współpracownik Kaczyńskiego. – Ale dzięki szyldowi „exposé” Kaczyński pokazał, że ma taką polityczną rangę jak Tusk. Przecież tylko premierowi przysługuje prawo do wygłaszania exposé.

Kaczyński poszedł za ciosem. W minionym tygodniu zorganizował debatę ekonomistów na temat sytuacji w kraju. Zaczęło się od falstartu – niektórzy profesorowie, choćby Leszek Balcerowicz – ostentacyjnie odrzucili zaproszenie. Scenografia debaty wyglądała jak wiejskie wesele, a profesurze z niejasnych powodów włosy stawały dęba.

Ale finalny efekt był dobry dla PiS, bo telewizje pokazały Kaczyńskiego słuchającego recept na poprawienie sytuacji gospodarczej w kraju. Nie ma znaczenia, że ekonomiści prezentowali sprzeczne stanowiska. Łączyło ich jedno: krytyka rządu. – Będą kolejne debaty – zapowiada w rozmowie z „Wprost” Przemysław Wipler z liberalnego gospodarczo skrzydła PiS. Na jakie tematy? Wipler wymienia m.in. zdrowie oraz edukację. Zapowiada też walkę o pakiet projektów ustaw gospodarczych, w tym utworzenie urzędu rzecznika praw podatnika oraz przyznanie ulg prorodzinnych wszystkim podatnikom bez względu na to, czy pracują na etacie, są przedsiębiorcami, czy rolnikami. Oczywiście, w Sejmie te projekty nie mają szans, ale chodzi o komunikat do umiarkowanych wyborców. To jest właśnie gra na białych klawiszach pisowskiego fortepianu.

Kaczyński podtrzymuje deklarację złożoną na łamach „Wprost”, że w najbliższym czasie zaproponuje całej opozycji kandydata na premiera. To miałby być pomysł na pozbycie się znienawidzonego Tuska. Pomysł nierealny, bo nawet cała zebrana do kupy opozycja ma za mało głosów, aby wymieść z rządu lidera Platformy. W dodatku poszukiwania mitycznego kandydata ciągną się w nieskończoność, bo paru potencjalnych kandydatów dało Kaczyńskiemu kosza.

Dlatego też – wbrew pierwotnym zapowiedziom – PiS nie przedstawiło nazwiska swojego kandydata podczas sobotniej manifestacji budzącej Polskę. Zabawa w wymianę premiera trwa zresztą już tak długo, że nikt w Sejmie nie traktuje jej poważnie. – Wygląda na to, że całe to poszukiwanie kandydata na premiera to tylko napompowany balon – zwracamy uwagę w rozmowie z wiceszefem PiS Adamem Lipińskim, jednym z najbardziej zaufanych ludzi Kaczyńskiego.

– Nieprawda – zarzeka się. – Kandydat już jest wybrany. To poważny człowiek.

Marszałek Ewa Kopacz usiłowała skłonić PiS, by wniosek o dymisję rządu z nazwiskiem kandydata na nowego premiera złożyło już na następnym posiedzeniu rządu,gdy Tusk będzie wygłaszał swoje drugie exposé. PiS ma jednak własny plan. Nazwisko kandydata zostanie ujawnione dopiero w listopadzie, bo wniosek o dymisję premiera ma być składany na pięciolecie rządu Donalda Tuska.

Jak już pisaliśmy, nadal najbardziej prawdopodobny kandydat to prof. Piotr Gliński, były przewodniczący Polskiego Towarzystwa Socjologicznego. Bliżej mu bez wątpienia do Platformy niż do PiS. W 1997 r. kandydował do Sejmu z list Unii Wolności – tak jak spora część obecnych liderów PO.

Wysunięcie profesorskiej kandydatury to zatem kolejny ukłon Kaczyńskiego pod adresem umiarkowanych wyborców.

Nawet o Smoleńsku Kaczyński mówi dziś inaczej. Nie był zadowolony, kiedy przedstawiciele najbardziej radykalnej frakcji PiS Anna Fotyga i Antoni Macierewicz próbowali się dostać na cmentarze, na których ekshumowane były zamienione ciała smoleńskich ofiar, Anny Walentynowicz oraz Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. – Jednak nie jest im w stanie tego zabronić, bo tego oczekuje twardy elektorat – zwraca uwagę nasz rozmówca, współpracownik Kaczyńskiego.

Przymykając oko na ekscesy smoleńskich harcowników, sam Kaczyński panuje nad emocjami. Kiedy okazało się, że doszło do zamiany ciał, oznajmił: – Nikt, kto bierze pod uwagę fakty, nie może bronić dzisiaj tezy, że państwo zdało wtedy egzamin. Była kompromitacja, był skandal, a ludzie za to odpowiedzialni powinni odejść z polityki w dożywotniej hańbie.

To mowa wyjątkowo umiarkowana, jak na jego smoleńskie standardy.

Kaczyński zachował zimną krew także podczas czwartkowej debaty w Sejmie dotyczącej ekshumacji. Choć w zręcznym wystąpieniu premier Tusk wyraźnie prowokował lidera PiS – sugerując, że to jego brat naprędce zorganizował tragiczną wyprawę do Smoleńska – Kaczyński ani drgnął. Nawet nie wszedł na sejmową mównicę. Wydawał tylko szeptane instrukcje podchodzącym karnie posłom PiS.

Wygląda na to, że Kaczyński zrozumiał, iż w fortepianie są także białe klawisze. Jest ich nawet więcej.
Okładka tygodnika WPROST: 40/2012
Więcej możesz przeczytać w 40/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 2
  • polka IP
    TYLKO PO !!!
    • wyborcy IP
      Tylko PiS. Kropka.