3 lata prezydenta Komorowskiego

3 lata prezydenta Komorowskiego

Dodano:   /  Zmieniono: 7
Bronisław Komorowski (fot. MICHAL FLUDRA / Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Dzisiaj mijają 3 lata od zaprzysiężenia Bronisława Komorowskiego na urząd prezydenta Polski. Mało kto pamięta, że w 2010 roku realne szanse na zwycięstwo miał Jarosław Kaczyński. Kandydat PiS dzięki skutecznej kampanii błyskawicznie nadrabiał straty. Gdyby kampania trwała kilka tygodni dłużej, prezydentem zostałby zapewne Kaczyński, co miałoby wpływ także na dzisiejszą politykę.
„Rzeczpospolita” napisała, że prezydentura Bronisława Komorowskiego ogranicza się do rodziny, armii i symboliki patriotycznej. To prawda, ale w Polsce realną władzę sprawuje premier. Donald Tusk był przecież kandydatem na prezydenta w 2005 roku. W 2010, sprawując urząd szefa rządu, zrezygnował z kandydowania. Prezydent podpisuje jednak ustawy, więc gdyby Platforma przegrała 3 lata temu wyścig o Pałac Prezydencki, dzisiaj nie byłaby w stanie przeprowadzić liberalizacji kodeksu pracy, czy podwyżki wieku emerytalnego.

Kadencja prezydenta Komorowskiego zaczęła się od kilku wpadek, na czele ze słynnym już „bulem” i „konkursem palem”. Potem było tylko lepiej. Były marszałek Sejmu jest najpopularniejszym polskim politykiem. Według CBOS ufa mu połowa wyborców PiS. Jeżeli przez 2 lata Komorowski nie popełni większej gafy, reelekcję ma prawie pewną.

Szanse Bronisława Komorowskiego zwiększa słabość opozycji. Największe partie parlamentarne nadal nie przedstawiły swoich kandydatów. Wszystko wskazuje na to, że PiS wystawi prof. Piotra Glińskiego. Niedoszły premier, choć nie porywa tłumów, daje formacji Jarosława Kaczyńskiego nadzieję na przygarnięcie centrowych wyborców. Solidarna Polska wystawi Zbigniewa Ziobrę, który może odebrać część bardziej prawicowego elektoratu Prawu i Sprawiedliwości. Zwłaszcza, jeżeli kandydatem PiS-u będzie wspomniany Gliński.

W SLD po odejściu Ryszarda Kalisza mówi się o kandydaturze kobiety, np. Joanny Senyszyn. Ruch Palikota ma wystawić samego Janusza Palikota, który w mediach deklarował chęć startu. W PSL-u tradycją jest, że startuje lider partii. Tylko, że niekoniecznie musi być to Janusz Piechociński. Żadne z tych nazwisk nie ma większej szansy na pokonanie Komorowskiego. W wyścigu o Pałac Prezydencki będzie liczył się tylko kandydat PiS. Jego wynik może mieć wpływ na wybory parlamentarne, które odbędą się kilka miesięcy później.

 7

Czytaj także