Baza przyjmie Polki

Baza przyjmie Polki

Po porwaniu Teresy Borcz chęć wyjazdu z Iraku zgłosiło pięć mieszkających tam Polek. Do czasu wyjazdu mogą przebywać w bazie Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe.
Dywizja jest gotowa przyjąć do swych baz pragnące opuścić Irak Polki, do czasu ich wyjazdu z tego kraju - zadeklarował rzecznik dywizji ppłk Artur Domański. Dywizja nie zapewnia jednak transportu do bazy. "Każda Polka, która się zjawi na bramie obozu, będzie przyjęta" - zapewnił. Dotyczy to też najbliższych członków jej rodziny.

Minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz poinformował w środę, że pięć z 11 przebywających w Iraku Polek, do których dotarły polskie władze, chce opuścić ten kraj. Resort spraw zagranicznych wie w sumie o 18 naszych rodaczkach w Iraku. Szef MSZ wydał polecenia, by wszystko było przygotowane i by kobiety mogły wrócić do Polski. "Jeżeli na przykład wolałyby spędzić jakiś czas w naszych bazach w Iraku, co też gwarantowałoby im wyższy poziom bezpieczeństwa, to jest to do ich decyzji" - powiedział.

W ubiegłym tygodniu dowódca dywizji gen. Andrzej Ekiert ujawnił, że rozmawiał już z ambasadorem Polski w Bagdadzie Ryszardem Krystosikiem na temat ewentualnej pomocy udzielonej przez wojsko Polkom, które chciałyby wyjechać (o co apelował Cimoszewicz). "Zobaczymy, ile Polek odpowie na apel i wtedy zostanie przygotowany plan, w którym zabezpieczymy te kobiety, jeśli będą tego chciały" - dodał generał.

W ubiegły czwartek radykalne ugrupowanie irackie poinformowało o  uprowadzeniu mieszkającej od 30 lat w Iraku Teresy Borcz, która jest żoną Irakijczyka i przeszła na islam. Nagranie wideo z wypowiedzią porwanej wyemitowała katarska telewizja Al-Dżazira. W zamian za uwolnienie kobiety porywacze zażądali m.in. wycofania wojsk polskich z Iraku.

em, pap

 0

Czytaj także