Brygady Kisiela

Brygady Kisiela

Adam Krzanowski, Teresa Bogucka i Jerzy Hausner odebrali Nagrody Kisiela 2004 Trudno pojąć, czemu żołnierz idzie do ataku - ale idzie" - pisał Stefan Kisielewski, przestrzegając, że ten, kto się boi wojny, przedwcześnie dojrzał do nieszczęścia. Kisiel, przyznając przed piętnastu laty nagrodę swojego imienia, zaczął budować polską brygadę wolnorynkową, nie obawiającą się wojny ze wszelkiej maści miazmatami socjalizmu. W tym roku Kapituła Nagród Kisiela, przyznawanych pod patronatem "Wprost", była nieco przychylniejsza dla socjalizmu niż jej patron, czym można tłumaczyć wyróżnienie Jerzego Hausnera i Teresy Boguckiej - zwolenników tzw. rynku z ludzką twarzą.
"O wymiarach człowieka decyduje nie wybór drogi, lecz konsekwencja i doskonałość w posuwaniu się po niej" - mówił Kisiel. Konsekwencji nie można odmówić tegorocznym laureatom Nagród Kisiela, co najlepiej widać w wypadku uhonorowanego "za kapitalizm w dobrym stylu" Adama Krzanowskiego, twórcy firmy Nowy Styl. Gorzej jest już z wicepremierem Jerzym Hausnerem, którego "odwaga bycia liberalnym" często jest wystawiana na ciężkie próby. Konsekwentna jest publicystka "Gazety Wyborczej" Teresa Bogucka, która rzeczywiście "analizuje postkomunistyczną mentalność", choć czasem nie dostrzega trwania tej mentalności w kręgach dzisiejszej lewicy. Nagrody rozdano tradycyjnie w kawiarni Rozdroże, ulubionym lokalu Kisiela.

Lewicowy liberał
- Zastanawiano się, czy mnie - jako politykowi lewicy - nie zaszkodzi przyznanie nagrody za odwagę bycia liberalnym - mówił prof. Jerzy Hausner, odbierając nagrodę. - Zajmuję się gospodarką i podkreślam znaczenie przedsiębiorców oraz przedsiębiorczości. To dla mnie istota gospodarki rynkowej. Jeśli to liberalizm, to jestem liberałem i głoszenie tego nie wymaga odwagi - podkreślał wicepremier. Z tymi, którzy twierdzili, że Hausner jest jednak bardziej lewicowy niż liberalny, polemizował prezes NBP prof. Leszek Balcerowicz. - Ja patrzę na to, co kto robi w polityce, a nie na etykietę. A Jerzy Hausner działał zawsze na rzecz liberalnego programu gospodarczego - mówił Balcerowicz. Na sali można było usłyszeć, że liberalny program gospodarczy Hausnera jest chyba dobrze ukryty, bo jakoś trudno go dostrzec.

Nowy styl
"Czas to bogactwo, którego nie można zaoszczędzić: trzeba je wydawać" - pisał Kisiel. Wie o tym dobrze Adam Krzanowski, twórca i współwłaściciel firmy Nowy Styl z Krosna. Krzanowski mówił, że nagroda należy się też jego bratu Jerzemu, z którym budowali firmę. - Przez ostatnich dwanaście lat mogliśmy się rozwijać, nie patrząc na poczynania polityków czy rządów. Koncentrowaliśmy się na pracy. Wychodzi na to, że można to robić niezależnie od polityki - mówił Adam Krzanowski. Dziś jego firma jest największym producentem krzeseł w Europie, jej nazwa to recepta na sukces. Odnosi się go, działając w nowym stylu, konkurując na najtrudniejszych rynkach.

Sierżant Bogucka
Teresa Bogucka, publicystka "Gazety Wyborczej", jako jedyna z tegorocznych laureatów poznała Stefana Kisielewskiego. - Zetknęłam się z nim w czasie stanu wojennego, gdy wysłano mnie do niego z przesyłką - opowiadała Bogucka. - Kisielewski ucieszył się, że wreszcie poznał sławnego szeregowca. Miał na myśli taką opowieść Romana Zimanda, że w opozycji, jak na placu Broni, są sami generałowie i jeden szeregowiec Nemeczek, czyli ja. Odbierając tę nagrodę, czuję, że awansowałam na sierżanta - mówiła Bogucka.

Świeckie święto Kisiela
Stefan Kisielewski twierdził, że "Kościół ma nabożeństwa, więc świeckość też musi mieć swoje obchody i święta". Takim świeckim świętem jest ten dzień w roku, gdy do kawiarni Rozdroże na wręczenie nagród ściągają żołnierze z coraz większej brygady Kisiela. W tym roku dowodzili jej tradycyjnie były premier Jan Krzysztof Bielecki i redaktor naczelny "Wprost" Marek Król. Wspierał ich syn Stefana Kisielewskiego, Jerzy. Żołnierze zajadali się fasolką po bretońsku i bigosem, czyli - jak żartował Marek Król - potrawami, dzięki którym udało się przetrwać PRL.
Laureatom Nagród Kisiela gratulowali m.in. politycy: minister skarbu Jacek Socha, wicepremier w rządzie Jerzego Buzka Janusz Steinhoff, liderka PO Zyta Gilowska, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, Olga Krzyżanowska, Jan Lityński i Jan Król z Unii Wolności, szef UPR Stanisław Wojtera, była minister finansów Halina Wasilewska-Trenkner, była wiceminister finansów Irena Ożóg, szef NFZ Jerzy Miller. Gratulował laureatom ambasador USA w Polsce Victor Ashe. Biznes reprezentowali m.in.: szefowa Agory Wanda Rapaczyńska, Mieczysław Wilczek, Andrzej Malinowski, Cristiano Pinzauti. Laureatom gratulowali przedstawiciele nauki, m.in. szefowa archiwów państwowych prof. Daria Nałęcz, prof. Jerzy Bralczyk, dr Janusz Kochanowski (obaj z Uniwersytetu Warszawskiego), rektor Akademii Pedagogiki Specjalnej prof. Adam Frączek, rektor Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych dr Jerzy Paweł Nowacki, rektor Wyższej Szkoły Biznesu - National-Louis University w Nowym Sączu dr Krzysztof Pawłowski czy seksuolog prof. Zbigniew Izdebski. Przybyli dziennikarze i ludzie mediów, m.in.: Jolanta Fajkowska, Ewa Milewicz, Barbara Czajkowska, Bogusław Chrabota, Roman Młodkowski, Bohdan Tomaszewski, Karol Małcużyński, Tomasz Wołek czy Andrzej Załucki. Byli również przedstawiciele sponsorów Nagród Kisiela z Grupy Ubezpieczeniowo-Finansowej Warta i firmy Arval Polska.
"Powłoka balonu zszyta z kawałków silniejsza jest niż zrobiona z jednej sztuki" - twierdził Stefan Kisielewski. Nagroda Kisiela od piętnastu lat zszywa z sobą ludzi, którzy nie godzą się na stratę czasu i którzy wierzą w to, co rok przed śmiercią napisał Kisielewski: "Jeśli nie wykorzystamy owych kilku minut, które w 1989 r. dostaliśmy w prezencie od historii, przepadniemy z kretesem, jak już niejeden raz przepadaliśmy".
Okładka tygodnika WPROST: 51/2004
Więcej możesz przeczytać w 51/2004 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także