Leszek Balcerowicz

Leszek Balcerowicz
Ekonomista, polityk, szef Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich, były prezes Narodowego Banku Polskiego, były minister finansów. Jego rządy w resorcie finansów są dziś rozmaicie oceniane. Lewica krytykuje je za „nieuwzględnienie społecznych... pokaż więcej
Ekonomista, polityk, szef Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich, były prezes Narodowego Banku Polskiego, były minister finansów. Jego rządy w resorcie finansów są dziś rozmaicie oceniane. Lewica krytykuje je za „nieuwzględnienie społecznych kosztów transformacji”, prawica zaś piętnuje pozostawienie bez zmian wielu przeżytków socjalizmu.
160


  • Co kto lubi 30 sty 2008 Polskim sukcesem ostatnich lat było zmniejszenie udziału banków państwowych w aktywach całego systemu bankowego
  • Balcerowicz wprost - Na tle liderów 28 sty 2008 To liberalne reformy zredukowały w Polsce szkodliwą interwencję państwa i dały ludziom wolność Wbrew populistycznym atakom Polska generalnie nie zmarnowała lat, które upłynęły od upadku socjalizmu. Świadczą o tym wyniki badań prowadzonych m.in. przez Bank Światowy i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju: nasz PKB w 2002 r. w porównaniu z PKB w punkcie startu w 1989 r. zwiększył się najbardziej w krajach posocjalistycznych (o 30 proc.), podczas gdy w Rosji skurczył się o 35 proc., a na Ukrainie o 54 proc. W ostatnich trzech latach osiągnęliśmy stabilność cen, a w Rumunii i Rosji inflacja wciąż wynosi kilkanaście procent. Należymy do ścisłej czołówki krajów posocjalistycznych pod względem tempa wzrostu wydajności pracy w przemyśle, a z tym najmocniej wiąże się zwiększenie płac realnych. W latach 1989-2002 przyciągnęliśmy dziesięć razy więcej bezpośrednich inwestycji zagranicznych na mieszkańca niż Rosja (ale 3,5 raza mniej niż Czechy). Umieralność niemowląt na tysiąc żywych urodzeń spadła z 19 w 1990 r. do 8 w 2001 r.; na Ukrainie obniżyła się z 18 do 17, a w Rosji wzrosła z 17 do 18. Ogromnie zmalało też w Polsce zanieczyszczenie środowiska.
  • Mali i duzi 22 sty 2008 Konkurencja w gospodarce sprzyja konkurencji w polityce
  • Balcerowicz wprost - Gry nie tylko słowne 9 lis 2005, 14:00 Przyszłość Polski zależy od tego, ilu ludzi powie "nie" cynikom i szarlatanom garnącym się do polityki
  • Balcerowicz wprost - Świat pełen asymetrii 6 lut 2005 Tylko globalizacja daje nadzieję na wyciągnięcie z biedy setek milionów nędzarzy Świat jest pełen asymetrii, a jedną z nich jest to, że brednie łatwiej się produkuje i sprzedaje opinii publicznej niż sprawdzone i udokumentowane tezy. Dotyczy to m.in. ogromnej literatury odnoszącej się do globalizacji. Nie jest to oczywiście jedyny temat. W ostatnich tygodniach mamy w Polsce zalew nienawistnych bredni mających związek z prywatyzacją, ale to rezerwuję na inną okazję. Wracając do globalizacji, tylko dla przykładu wspomnę, że w jednym z polskich dzienników, nie uchodzącym bynajmniej za brukowy, recenzent sławił ostatnio warsztat naukowy Naomi Klein, kanadyjskiej autorki modnych dzieł o wyjątkowym stężeniu zręcznego absurdu.
  • Balcerowicz wprost 23 sty 2005 Silna konkurencja i otwarcie na świat to warunki innowacyjności nauki W odpowiedzi na mój szkic "Renta zacofania" ("Wprost", 49/2004) pojawiły się dwa artykuły ("Wprost", 1/2005): jeden autorstwa prof. Andrzeja B. Legockiego, prezesa PAN, i drugi - prof. Michała Kleibera, ministra nauki. Takie zainteresowanie ze strony osób reprezentujących szczyty administracji naszego systemu naukowo-badawczego może autora tylko cieszyć. Nie mogę jednak na tym poprzestać, bo jestem winien czytelnikom wyjaśnienie, jak mają się do siebie pierwotny tekst oraz wspomniane artykuły
  • Balcerowicz wprost - Ukraina w przemianach 31 gru 2004 Walka Ukraińców o praworządność jest jednocześnie walką o zdrowy rozwój kraju Należę do milionów Polaków, którzy z napięciem, sympatią i podziwem śledzą pokojową walkę Ukraińców o uczciwość, demokrację i praworządność w ich państwie. Zdajemy sobie sprawę, jak wielkie znaczenie - przede wszystkim dla nich samych, ale także dla Polski, Europy i świata - będzie miało to, czy owe wartości na Ukrainie ostatecznie zatriumfują. Patrząc, jak na naszych oczach na Ukrainie rozgrywa się wielka historia, spójrzmy z lotu ptaka, jak zmienił się ten kraj po uzyskaniu niepodległości.
  • Balcerowicz wprost - Zamiast wspomnień 19 gru 2004 Polski grunt wydał nie jeden, ale dwa socjalizmy: lewicowy i prawicowy Grudzień przed 15 laty był finałem prac, które miały przeobrazić zarówno naszą gospodarkę, jak i państwo. Przejście od planu do rynku i od socjalistycznego pseudopieniądza do waluty wymienialnej i nie tracącej na wartości jest bowiem zarazem przejściem od państwa wszechwładnie paraliżującego do ograniczonego. Oczywiście, nie każda reforma państwa jest konwencjonalnie zaliczana do reform gospodarki, choć niemal każda zmiana tego pierwszego wpływa na tę drugą. Weźmy na przykład wymiar sprawiedliwości. Należy on z pewnością do rdzenia państwa i akurat w tej dziedzinie zostało nam szczególnie dużo do zrobienia. A od egzekwowania prawa - co jest domeną wymiaru sprawiedliwości - w niemałym stopniu zależy rozwój gospodarki. Na przykład zwłoka w rozstrzyganiu umownych sporów jest bardzo kosztowna, bo zanim dojdzie do rozstrzygnięcia, firma może zbankrutować. Opieszałość lub nieprzewidywalność w egzekwowaniu uprawnień wierzycieli przed sądami sprawiają, że kredyt staje się droższy, bo wliczają oni w jego oprocentowanie odpowiednią cenę za podwyższone ryzyko. Jedna z patologii naszej polityki polega na tym, że dominuje w niej dążenie do rozdymania państwa zamiast jego zasadniczego ograniczenia, by mogło lepiej wykonywać swoje podstawowe funkcje i przestawało spychać ludzi do szarej strefy.
  • Balcerowicz wprost - Renta zacofania 5 gru 2004 To nie nauce, lecz transferowi gotowych technologii zawdzięczamy wzrost gospodarczy Nauka" należy do słów, które powalają na kolana. Któż się oprze na przykład twierdzeniu, że bez nauki jesteś-my skazani na zacofanie albo że więcej nauki to więcej rozwoju. Żadne słowa nie powinny jednak paraliżować naszego trzeźwego sądu. Podstawowe pytanie brzmi: czy wszystko, co jest nazywane nauką, spełnia określone minimalne standardy? Nie ma nauki bez elementarnej rzetelności. Jak wobec tego traktować uniwersytety, na których o przyjęciu na studia decydują znajomości i układy? Dobrze, że ujawnione ostatnio gorszące fakty spotkały się z krytyczną reakcją ze strony rektorów uczelni. Zbyt rzadko środowiska zawodowe w Polsce - i to zaliczane do elit! - występują przeciw swoim członkom, którzy łamią elementarne normy przyzwoitości.
  • Balcerowicz wprost - Pięć chwytów 21 lis 2004 "Narodowcy" bronią złotego po to, aby mogli go psuć, podważając jego stabilność Na wniosek LPR odbyła się ostatnio w Sejmie debata na temat przystąpienia Polski do strefy euro. Jak można się było spodziewać, w dyskusji padały wypowiedzi różniące się pod względem formy, treści i stopnia związku z tematem. W sporej części wystąpień powtarzano kilka argumentów przeciw wprowadzeniu euro. Warto je przytoczyć, gdyż - jestem przekonany - często będziemy się z nimi stykać.
  • Balcerowicz wprost - Choroba ustrojowa 7 lis 2004 Polskie klony Łukaszenki mają tym większe szanse, im więcej ludzi uwierzy, że w socjalizmie żyło się dostatnio Jeżeli nie jesteśmy zwolennikami poglądu, że świat wygląda tak, jak my sobie to wyobrażamy, musimy uznać, iż nasz odbiór rzeczywistości może być błędny lub wybiórczy. Z taką ewentualnością trzeba się liczyć zwłaszcza dzisiaj - w dobie mass mediów, czyli masowych producentów percepcji. Nie chodzi o przypadek oczywisty: media zniewolone i zakłamane, bo służące tyranii. W wolnym społeczeństwie również istnieje problem z prawdziwością czy trafnością medialnych przekazów. Jego skala jest dużo mniejsza niż w dyktaturze, inne są też powody jego zaistnienia: walka o odbiorcę i technika umożliwiająca szybki przekaz często kolidują z jego rzetelnością.
  • Balcerowicz wprost 24 paź 2004 Rozsądne społeczeństwa trzymają pieniądz z dala od polityki O pieniądzu mówi się dużo i nierzadko błędnie. Na przykład często słyszymy: "Chciałbym mieć więcej pieniędzy", tymczasem w tym zdaniu nie chodzi o pieniądz, lecz o dochód, który jest zwykle (ale nie musi być) w pieniądzu wyrażony. Cóż to zatem jest pieniądz? Nie da się go zdefiniować przez odniesienie do jakiegokolwiek konkretnego przedmiotu, gdyż w historii społeczności pieniądzem były rozmaite obiekty. Jego łacińska nazwa pecunia pochodzi od bydła. Pieniądzem były skóry zwierząt, kamienie, muszle, kość słoniowa, płytki soli, perkal, kruszce, papierosy, odpowiednio zapisane kawałki papieru (banknoty), a od całkiem niedawna pieniądzem są zapisy elektroniczne. Istotą pieniądza nie jest więc żadna określona postać, lecz rola, jaką odgrywa on w społeczeństwie. Pieniądz, podobnie jak prawo, istnieje dlatego, że ludzie żyją w grupach, a nie w odosobnieniu.
  • Balcerowicz wprost - Najważniejsze - nie szkodzić 10 paź 2004 Nadmierne wydatki publiczne prowadzą do nadmiernych podatków, a te spychają gospodarkę do szarej strefy Każdego chyba intryguje pytanie, dlaczego jedne kraje są biedne, a inne bogate, dlaczego jedne rozwijają się szybko, a inne tkwią w stagnacji lub się wręcz cofają? Ta problematyka ma bogatą literaturę, ale niewiele jest w niej pozycji przełomowych. Do takich zaliczam niedawno wydaną książkę Williama W. Lewisa "The Power of Productivity" ("Potęga wydajności"), która - mam nadzieję - będzie niebawem dostępna w polskim przekładzie. Autor, fizyk teoretyczny i do niedawna dyrektor McKinsey Global Institute, oparł ją na głębokich badaniach porównawczych wielu sektorów i gałęzi w 13 krajach świata, w tym również w Polsce. Kluczem do dobrobytu jest wysoka wydajność pracy; państwa są o wiele bardziej zróżnicowane pod względem jej poziomu niż pod względem odsetka ludzi pracujących. Od czego więc zależy zróżnicowanie wydajności pracy? I co trzeba zrobić, aby ona szybko rosła?
  • Balcerowicz wprost - Sprawdzian z Lizbony 26 wrz 2004 Zamiast doganiać Stany Zjednoczone, Unia Europejska ciągle rozwija się wolniej niż amerykański olbrzym W 2000 r. w Lizbonie przywódcy Unii Europejskiej postawili przed nią ambitny cel: sprawić, by gospodarka unii stała się najbardziej konkurencyjna i dynamiczna na świecie, zdolna do rozwoju zarówno zgodnego z normami ekologii, jak i zapewniającego większą liczbę i wyższą jakość miejsc pracy oraz zwiększoną spójność społeczną. W Lizbonie i na kolejnych szczytach te ogólne cele starano się przełożyć na cele cząstkowe. Na przykład stopa zatrudnienia (odsetek zatrudnionych wśród ludności w wieku 15-64 lata) ma wzrosnąć do 70 proc., a efektywny wiek emerytalny o 5 lat.
  • Balcerowicz wprost: W drodze do kapitalizmu 12 wrz 2004 Nie ma innowacyjnej gospodarki bez kapitalistycznej konkurencji Ogromna większość ludzkości żyła do początków XIX wieku w nędzy, a życie ludzi było krótkie i pełne zagrożeń. Nawet elity nie były wolne od niebezpieczeństw zarazy i pod niektórymi względami - na przykład oświetlenia czy transportu - miały standard życia gorszy niż ten, z którego korzystają masy w dużej części współczesnego świata. Tempo przenoszenia informacji wynosiło około mili na godzinę dwa wieki przed naszą erą, tyle samo około roku 1500 i tylko 2,6 mili na godzinę około 1860 r. Istniejące przed XIX wiekiem potężne cywilizacje nie zapewniały rozwoju gospodarki, czyli systematycznej poprawy warunków życia mas. Dlaczego?
  • Balcerowicz wprost 29 sie 2004 Historia świata ostatnich dwustu lat to historia gwałtownego gospodarczego odrywania się Zachodu od reszty świata Do 1800 r. przeciętny standard życia ludzi różnił się niewiele zarówno w różnych okresach wcześniejszej historii, jak i w rozmaitych częściach świata. Wielu historyków uważa, że mniej więcej do 1600 r. Chiny były bardziej rozwinięte niż Europa, nie były to jednak kolosalne różnice. Zdaniem jednych badaczy, na początku XIX wieku przeciętny poziom życia w Europie Zachodniej, Chinach i na Półwyspie Indyjskim był podobny. Inni szacują, że dochód na głowę w 1820 r. był w tym pierwszym regionie mniej więcej dwa razy wyższy niż na innych wielkich i stosunkowo gęsto zaludnionych obszarach. Te różnice były wielokrotnie mniejsze niż dzisiaj. Na początku XIX wieku w prawdopodobnie już bogatszej niż reszta świata Europie Zachodniej rozpoczęło się coś absolutnie niezwykłego w skali historycznej: nowoczesny wzrost gospodarczy. Objął on także niektóre ówczesne kolonie (Amerykę Północną, Australię, Nową Zelandię). Przeciętny dochód na mieszkańca w latach 1820-1989 rósł osiem razy szybciej niż w epoce przedkapitalistycznej! Takie przyspieszenie nie nastąpiło aż do lat 1950-1960 w pozostałych częściach świata (z wyjątkiem Japonii). W rezultacie historia naszego globu w ostatnich ponad dwustu latach to historia gwałtownego gospodarczego odrywania się Zachodu pod względem potencjału ekonomicznego i poziomu życia od reszty świata. Relacja przeciętnego dochodu na głowę w kraju najbogatszym do takiego dochodu w kraju najbiedniejszym wzrosła z 6:1 w 1820 r. do 70:1 w 1992 r.
  • Balcerowicz wprost - Antyrodzinne pułapki 15 sie 2004 Rozbudowane systemy świadczeń socjalnych grożą ubożeniem społeczeństwa Na rzeczywistość społeczną warto patrzeć z punktu widzenia występujących w niej bodźców, w tym bodźców patologicznych. Bodźce patologiczne powodują, że zachowania mało produktywne lub wręcz szkodliwe są w oczach ludzi bardziej opłacalne niż działania o przeciwnym charakterze. Skrajne patologie wywołują masowe marnotrawstwo ludzkich możliwości i skazują społeczeństwo na biedę i zacofanie. Gorsze jest chyba tylko podburzanie ludzi do agresji przeciw innym ludziom. Patologiczne bodźce mogą powstawać wskutek jednorazowych lub powtarzanych akcji. Weźmy na przykład szpitale w Polsce, które pochłaniają 40 proc. wydatków na służbę zdrowia. Szacuje się, że są one łącznie zadłużone na ponad 7 mld zł. Ale sytuacja jest zróżnicowana: jedne szpitale wpadły w długi, inne nie. Co by się stało, gdyby wszystkie oddłużono bezwarunkowo, tzn. bez wyjaśnienia przyczyn zadłużenia, zastosowania - tam gdzie trzeba - sankcji, postawienia odpowiednich warunków? Takie działanie nagrodziłoby tych, którzy nie podjęli wysiłków, by efektywnie prowadzić swoje placówki. Akcje premiujące niesolidnych tworzą w świadomości społecznej pogląd, że nie opłaca się być solidnym. A to jest przykład pułapki bodźców.
  • Balcerowicz wprost 1 sie 2004 Polski system socjalny podważa stabilność finansów państwa Bodźce są najpotężniejszym czynnikiem różnicującym zachowania i warunki życia społeczeństw. Prawidłowe bodźce pobudzają ludzi do porządnej i twórczej pracy, a dzięki temu przyczyniają się do dobrobytu. Bodźce najbardziej patologiczne: zakaz prywatnej przedsiębiorczości i wolnego rynku prowadzą do zacofania i kolejek. Istnieją też patologie bodźców mniej skrajne, choć groźne. Mam na myśli rozmaite pułapki socjalne - efekt źle zbudowanego systemu podatków i zasiłków. Gdy raz się w taką pułapkę wpadnie, to poszukiwanie oraz podejmowanie pracy lub zwiększanie jej nakładu jest mało korzystne w porównaniu z pobieraniem zasiłków. A im dłużej się w pułapce tkwi, tym bardziej traci się zdolność do pracy. W efekcie pułapki socjalne wywołują bierność zawodową i wysokie bezrobocie. Jeśli zaś zasiłki można łatwo łączyć z nie rejestrowaną pracą, to przyczyniają się też do rozwoju szarej strefy.
  • Balcerowicz wprost - Pułapki bodźców 18 lip 2004 Interwencjonizm socjalny wpędza ludzi w trwałe uzależnienie od zasiłków i zniechęca do pracy Działamy pod wpływem bodźców - one powodują, że jedne zachowania są dla nas bardziej atrakcyjne niż inne. Główna różnica między ustrojami polega właśnie na tym, jak są w nich stosowane bodźce skłaniające ludzi do rozmaitych alternatywnych zachowań. Socjalizm upadł przede wszystkim dlatego, że najważniejszy dla rozwoju rodzaj działań, czyli innowacje, był w tym ustroju zdecydowanie niekorzystny dla ludzi w porównaniu z marnotrawną działalnością rutynową i pseudoinnowacjami typu fabryki domów, produkowanie herbatników z kryla czy też kotletów schabowych z serwatki (były to autentyczne przedsięwzięcia naukowo-techniczne w socjalistycznej Polsce lat 70.). Inną fundamentalną przyczyną klęski socjalizmu był zakaz prywatnej przedsiębiorczości. Ale i ten wyróżnik owego ustroju można sprowadzić do kwestii bodźców: kary (czyli negatywne bodźce) za podejmowanie prywatnej działalności gospodarczej były tak dotkliwe, że ograniczała się ona do czarnego rynku. Istotą socjalizmu była więc patologia bodźców, która wyeliminowała najważniejszy motor rozwoju nowoczesnej gospodarki. Słynne "Czy się stoi, czy się leży, � się należy" też wiele mówi o naturze bodźców w socjalizmie i o związanej z tym socjalistycznej etyce pracy. Czy na tym mają polegać lewicowe wartości?
  • Balcerowicz Wprost - Wskaźniki i odczucia 4 lip 2004 W nowych krajach UE nierówności w dochodach mieszkańców są mniejsze niż wśród obywateli piętnastki! Politycy od lat bombardują nas propagandą narodowej klęski, dzięki której chcieliby dojść do władzy oraz siebie (i nas) urządzić. Są też dziennikarze, których misją jest schlebianie masom przez malowanie obrazów zbiorowych krzywd powstałych zawsze wskutek braku "wsparcia" ze strony kolejnych władz, nigdy z powodu braku indywidualnej odpowiedzialności. Jedni i drudzy systematycznie pracują nad rehabilitacją PRL. Jeśli bowiem to, co nastąpiło po jej upadku, jest pasmem klęsk i nieszczęść, to szkoda, że porzucono socjalizm. Takie wrażenie musi mieć wielu odbiorców mediów. Wolność słowa daje szanse również dezinformacji, a jedyna na to rada to podważać fałsz i przebijać się z prawdziwym przekazem. Propaganda kłamstwa może zwyciężyć, jeśli nie trafi na należyty odpór. Nie bez powodu niektórzy w Polsce powołują się na Goebbelsa.