Prośba oskarżonych w procesie "łowców skór" o wyłączenie jawności rozprawy przypomina ponure porzekadło "błędy lekarza kryje ziemia". Tajemnica lekarska nie może jednak chronić przestępców przed niesławą i karą.
Dziwnie wygląda rozróżnienie między zasiadającymi na ławie oskarżonych sanitariuszami a lekarzami. Ci pierwsi oskarżani są o zabójstwo, drudzy - o nieumyślne spowodowanie śmierci. Jest to o tyle dziwne, że sanitariusz teoretycznie nie może podać pacjentowi żadnego leku bez wiedzy i zgody lekarza. Trudno uwierzyć, że lekarze nie zauważyli, iż stosowany jest pavulon, a nie środki ratujące życie. Co więcej, zaniechanie reanimacji jest jak najbardziej świadomą czynnością i skoro to ono doprowadziło do śmierci pacjentów, to i lekarze powinni odpowiadać za zabójstwo z premedytacją.
Afera w łódzkim pogotowiu ratunkowym bardzo zaszkodziła - i tak już mocno sfatygowanemu - wizerunkowi służby zdrowia w Polsce. Dlatego rozpoczynający się właśnie proces powinien być całkowicie jawny. Tym razem nie może być wątpliwości co do tego, czy świadkowie i biegli nie próbowali chronić swych kolegów po fachu w imię fałszywie pojętej solidarności zawodowej. Winni morderstwom powinni zostać surowo ukarani, aby żadnemu innemu lekarzowi czy sanitariuszowi - niezależnie od tego, jak kiepsko opłacanemu - nie przyszło już do głowy zarabiać na śmierci pacjenta.
Jan Stradowski