Przyszłość w miniaturce?

Przyszłość w miniaturce?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Lech Kaczyński ocalał w głosowaniu. Jego władza nad Warszawą nie jest zagrożona, a perspektywa kampanii prezydenckiej rysuje się całkiem różowo.
Stołeczny kryzys pokazuje jednak dwie rzeczy. Po pierwsze sielanka między PO i PiS należy już do przeszłości. Do niedawna sytuacja wydała się jasna, a role rozpisane. Platforma szykowała się już do tworzenia rządu, a PiS kontentował się w tym gabinecie pozycją słabszego partnera. Teraz jednak oba ugrupowania mniej więcej zrównały się w sondażach. Efektem tego zjawiska będzie zaostrzenie rywalizacji miedzy potencjalnymi partnerami.

Nie ma w tym nic złego. W końcu wybory są po to, żeby walczyć o głosy obywateli. Ale trzeba pamiętać, że polska prawica miała tendencję do zaostrzanie tej batalii ponad miarę. Po wyborach poobijana prawica, zamiast ze sobą współpracować, długo lizała rany i rozpamiętywała wzajemne niegodziwości. Politycy PO i PiS muszą uważać, by nie wrócić do tamtego fatalnego zwyczaju.

Druga sprawa dotyczy samego Lecha Kaczyńskiego. Cieszy się on w Warszawie popularnością, bowiem przywrócił miastu poczucie uczciwości. Ale uczynił to w sposób kontrowersyjny. W stolicy nie ma przekrętów, bo po prostu prawie nic się tu nie dzieje. Brakuje nowych inwestycji. Dla takiej metropolii jak Warszawa może się to okazać zabójcze. Dla jej prezydenta walczącego o najwyższy urząd w państwie - również.

Igor Zalewski