Część banków pod pretekstem dbania o interesy klienta chce pozbyć się konkurencji.
"Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze" - brzmi znane powiedzenie. Obecnie 70 proc. kredytów hipotecznych (wartych 20 mld zł rocznie) udzielanych jest we frankach szwajcarskich. Tych pieniędzy nie zarabiają największe banki takie jak Pekao SA, ING Bank Śląski i BZ WBK, ponieważ udzielają pożyczek jedynie w złotych. Jeżeli zakaz udzielania kredytów w walutach wejdzie w życie to właśnie one przejmą klientów, którzy w innym przypadku wzięliby kredyty walutowe. Duże instytucje finansowe mają bowiem dostęp do najtańszego pieniądza jakim są złotówkowe lokaty i będą w stanie zapewnić najniższe oprocentowanie dla kredytów złotówkowych.
Argumenty zwolenników zakazu brania kredytów walutowych to zwyczajna obłuda. Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej tylko co 20 osoba, która wzięła kredyt walutowy spłaca go z opóźnieniem przekraczającym 90 dni. Nic dziwnego skoro rata kredytu walutowego jest nawet o 25 proc. niższa niż takiej samej pożyczki wziętej w walucie krajowej. Jeżeli zaś banki tak bardzo troszczą się o swoich klientów jak twierdzą, to zawsze mogą obniżyć swoją prowizję.
Aleksander Piński