Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość chcą zreformować podatki. Sęk w tym, że każda partia ma inny pomysł
Piętą achillesową przyszłego rządu będą zapewne podatki. Zarówno Platforma Obywatelska, jak i Prawo i Sprawiedliwość zamierzają je zmienić, jednak oba ugrupowania mają odmienne pomysły w kluczowych kwestiach, takich jak PIT czy VAT. BusinessWeek postanowił sprawdzić, w których sprawach ugrupowania są zgodne.
Podatnicy już nie wytrzymują ciężaru danin nakładanych na nich przez państwo. W pierwszej połowie ubiegłego roku do budżetu z tytułu podatków wpłynęły 73 mld zł. W tym samym czasie zaległości podatkowe wobec Skarbu Państwa osiągnęły prawie 17 mld zł, a na podatkach od osób fizycznych państwo zarobiło prawie 15 mld zł. Podatnicy byli jednak winni fiskusowi niemal 3 mld zł. Z kolei wpływy z VAT przyniosły Skarbowi Państwa nieco ponad 30 mld zł, jednak zaległości to prawie 10 mld zł.
Stało się już regułą, że gdy kasa państwa świeci pustkami, to rządy albo podnoszą już istniejące stawki, albo wprowadzają nowe. Zwykle decydują się na jedno i drugie. Od kilku lat zamrożone są progi podatkowe PIT (de facto oznacza to zwiększenie podatku), a Marek Belka (jeszcze jako minister finansów) wprowadził podatek od odsetek z oszczędności i zysków giełdowych.
W swoich pomysłach fiskus sięgnął dna. I to w sensie dosłownym, ponieważ pojawił się projekt opodatkowania gruntów leżących pod wodą, m.in. wokół urządzeń wodnych, np. pomostów. Po tym, jak Komisja Europejska zakwestionowała podatek akcyzowy na sprowadzane do Polski używane samochody, rząd chciał znaleźć inne źródło zarobku. Powstał projekt podatku "ekologicznego". Pomysł przepadł w Sejmie.
Fiskus sięga do kieszeni podatników coraz głębiej i coraz brutalniej. Co roku do Najwyższego Sądu Administracyjnego trafia kilka tysięcy skarg na decyzje urzędów skarbowych. Jak wynika ze statystyk NSA, prawie jedną trzecią z nich uznaje się za zasadne.
- Lepiej zmniejszyć stawki istniejących podatków, niż wprowadzać kolejne. Dzięki takiemu zabiegowi wielu osobom nie będzie się opłacało ukrywanie w szarej strefie, a to w efekcie zwiększy wpływy do budżetu - jednym głosem mówią eksperci.
Ugrupowania, które po wyborach zamierzają przejąć władzę, już zapowiadają największe w ciągu ostatnich lat zmiany w systemie podatkowym. Jednak Sejm nie skrócił swojej kadencji, a prezydent nie przyjął dymisji rządu. Gabinet Marka Belki przygotuje następcom prezent w postaci ustawy budżetowej. Premier co prawda zaprosił przedstawicieli opozycji do współpracy nad ustawą budżetową, ale sam wątpi w to, że PO oraz PiS z tej propozycji skorzystają. Oba ugrupowania na razie zapowiadają tylko, że ustawę budżetową na rok 2006 po wyborach gruntownie zmienią. Zapewne uda im się to nawet wówczas, jeśli głosowanie odbędzie się w ostatnim możliwym terminie, czyli w połowie października. Nie będą jednak miały czasu na zmianę najważniejszej sprawy: podatków. Reformy PIT zatem doczekamy się w roku 2007. Na zmianę w 2006 roku nie ma co liczyć.
Być może jednak lepiej, że zmiany nieco się odwleką, ponieważ każde z ugrupowań ma inny pomysł na naprawę systemu podatkowego. Do tego obie partie szczycą się tym, że nie prowadzą żadnych rozmów koalicyjnych, a tym bardziej programowych.
Ani Platforma Obywatelska, ani Prawo i Sprawiedliwość nie ogłosiły publicznie w całości swoich programów gospodarczych. Dlatego BusinessWeek wspólnie z Mateuszem Szczurkiem, głównym ekonomistą ING Banku Śląskiego, oraz głównym analitykiem TMS Markiem Zuberem przygotował zestaw propozycji zmian w podatkach. Chcieliśmy sprawdzić, ile wspólnych cech znajdziemy w planach Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości.
Jeden rząd, dwa różne pomysły!
Z naszego porównania wynika, że oba ugrupowania nie zgadzają się w kluczowych sprawach, takich jak podatek liniowy czy wysokość stawki podatku VAT. Zgoda, i to zazwyczaj warunkowa, panuje w sprawach mniej istotnych zarówno z punktu widzenia Skarbu Państwa, jak i podatników. Ani razu nie nastąpiła pełna zgoda w sprawie poparcia przez obie partie danego pomysłu. W większości wypadków tam, gdzie pomysł popiera Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość stanowczo mówi nie - i odwrotnie.
Jednak PiS i PO łączy jedna sprawa. Nasi eksperci proponują, aby reforma podatków została wprowadzona radykalnie. - Nawet jeśli miałoby to się odbyć kosztem wzrostu deficytu budżetowego w pierwszym roku obowiązywania nowych podatków, nie widziałbym w tym wielkiej tragedii. Wpływy zapewne będą większe w następnym roku - przekonuje Mateusz Szczurek. Otóż ani Platforma, ani PiS na radykalne rozwiązania się nie zgadzają.
Przy takim podejściu tych ugrupowań propozycje na pewno będą długo omawiane w Sejmie, ale nie wiadomo, czy kiedykolwiek wejdą w życie, jeśli obie partie będą upierały się przy swoich pomysłach.
11 propozycji zmian w podatkach
Pomysły BusinessWeeka oraz Marka Zubera i Mateusza Szczurka w imieniu swoich partii opiniowali: Jan Rokita (PO) oraz Kazimierz Marcinkiewicz (PiS).
1. Wprowadzenie podatku liniowego PIT
PO: tak - stawka 15 proc.
PiS: nie - chcemy doprowadzić do dwóch stawek 28 i 18 proc. Natomiast gdyby z jakichś powodów doszło do wprowadzenia jednej stawki podatku PIT, jesteśmy za pozostawieniem kwoty wolnej od podatku.
2. Wprowadzenie jednej stawki VAT
(likwidacja stawek obniżonych)
PO: tak - stawka 15 proc.
PiS: nie - stawka podstawowa 18 proc.
3. Wprowadzenie odpisów od PIT na system emerytalny (odmiana IKE)
PO: nie.
PiS: być może.
4. Wprowadzenie ulgi edukacyjnej (odpis na specjalny fundusz edukacyjny)
PO: nie.
PiS: raczej nie.
5. Obniżenie podatków akcyzowych (w tym ujednolicenie akcyzy na olej opałowy i olej napędowy)
PO: ta sprawa wymaga analizy, nie mamy na ten temat odpowiednich danych.
PiS: raczej nie.
6. Usunięcie opodatkowania dywidendy (w praktyce jest to podwójne opodatkowanie tych samych dochodów!)
PO: tak.
PiS: raczej tak.
7. Zastąpienie ulg dla samotnych, tzw. pępkowego, zasiłków rodzinnych itd. wariantem wspólnego opodatkowania z małoletnimi dziećmi (dzięki temu polityka prorodzinna prowadzona przez państwo będzie bezpośrednio wpływała także na decyzje o dzietności lepiej wykształconych, bogatszych rodziców.)
PO: to interesujący pomysł. Musimy go dokładnie przeanalizować. Na razie nie mówimy "nie".
PiS: raczej tak.
8. Wprowadzenie limitu odliczeń na związki wyznaniowe.
PO: tak.
PiS: raczej tak.
9. Likwidacja CIT w wypadku reinwestowania zysków (podobnie jak w Estonii od części reinwestowanej).
PO: nie.
PiS: ciągle brakuje wystarczających analiz, aby odpowiedzieć na to pytanie.
10. Podatek katastralny - od wartości nieruchomości, a nie od jej powierzchni.
PO: to sprawa do przemyślenia i wprowadzenia za kilka lat.
PiS: nie w najbliższej kadencji.
11. Wprowadzenie podatku dochodowego w rolnictwie (państwo nie może uprzywilejowywać rolników)
PO: tak.
PiS: raczej nie.
Podatnicy już nie wytrzymują ciężaru danin nakładanych na nich przez państwo. W pierwszej połowie ubiegłego roku do budżetu z tytułu podatków wpłynęły 73 mld zł. W tym samym czasie zaległości podatkowe wobec Skarbu Państwa osiągnęły prawie 17 mld zł, a na podatkach od osób fizycznych państwo zarobiło prawie 15 mld zł. Podatnicy byli jednak winni fiskusowi niemal 3 mld zł. Z kolei wpływy z VAT przyniosły Skarbowi Państwa nieco ponad 30 mld zł, jednak zaległości to prawie 10 mld zł.
Stało się już regułą, że gdy kasa państwa świeci pustkami, to rządy albo podnoszą już istniejące stawki, albo wprowadzają nowe. Zwykle decydują się na jedno i drugie. Od kilku lat zamrożone są progi podatkowe PIT (de facto oznacza to zwiększenie podatku), a Marek Belka (jeszcze jako minister finansów) wprowadził podatek od odsetek z oszczędności i zysków giełdowych.
W swoich pomysłach fiskus sięgnął dna. I to w sensie dosłownym, ponieważ pojawił się projekt opodatkowania gruntów leżących pod wodą, m.in. wokół urządzeń wodnych, np. pomostów. Po tym, jak Komisja Europejska zakwestionowała podatek akcyzowy na sprowadzane do Polski używane samochody, rząd chciał znaleźć inne źródło zarobku. Powstał projekt podatku "ekologicznego". Pomysł przepadł w Sejmie.
Fiskus sięga do kieszeni podatników coraz głębiej i coraz brutalniej. Co roku do Najwyższego Sądu Administracyjnego trafia kilka tysięcy skarg na decyzje urzędów skarbowych. Jak wynika ze statystyk NSA, prawie jedną trzecią z nich uznaje się za zasadne.
- Lepiej zmniejszyć stawki istniejących podatków, niż wprowadzać kolejne. Dzięki takiemu zabiegowi wielu osobom nie będzie się opłacało ukrywanie w szarej strefie, a to w efekcie zwiększy wpływy do budżetu - jednym głosem mówią eksperci.
Ugrupowania, które po wyborach zamierzają przejąć władzę, już zapowiadają największe w ciągu ostatnich lat zmiany w systemie podatkowym. Jednak Sejm nie skrócił swojej kadencji, a prezydent nie przyjął dymisji rządu. Gabinet Marka Belki przygotuje następcom prezent w postaci ustawy budżetowej. Premier co prawda zaprosił przedstawicieli opozycji do współpracy nad ustawą budżetową, ale sam wątpi w to, że PO oraz PiS z tej propozycji skorzystają. Oba ugrupowania na razie zapowiadają tylko, że ustawę budżetową na rok 2006 po wyborach gruntownie zmienią. Zapewne uda im się to nawet wówczas, jeśli głosowanie odbędzie się w ostatnim możliwym terminie, czyli w połowie października. Nie będą jednak miały czasu na zmianę najważniejszej sprawy: podatków. Reformy PIT zatem doczekamy się w roku 2007. Na zmianę w 2006 roku nie ma co liczyć.
Być może jednak lepiej, że zmiany nieco się odwleką, ponieważ każde z ugrupowań ma inny pomysł na naprawę systemu podatkowego. Do tego obie partie szczycą się tym, że nie prowadzą żadnych rozmów koalicyjnych, a tym bardziej programowych.
Ani Platforma Obywatelska, ani Prawo i Sprawiedliwość nie ogłosiły publicznie w całości swoich programów gospodarczych. Dlatego BusinessWeek wspólnie z Mateuszem Szczurkiem, głównym ekonomistą ING Banku Śląskiego, oraz głównym analitykiem TMS Markiem Zuberem przygotował zestaw propozycji zmian w podatkach. Chcieliśmy sprawdzić, ile wspólnych cech znajdziemy w planach Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości.
Jeden rząd, dwa różne pomysły!
Z naszego porównania wynika, że oba ugrupowania nie zgadzają się w kluczowych sprawach, takich jak podatek liniowy czy wysokość stawki podatku VAT. Zgoda, i to zazwyczaj warunkowa, panuje w sprawach mniej istotnych zarówno z punktu widzenia Skarbu Państwa, jak i podatników. Ani razu nie nastąpiła pełna zgoda w sprawie poparcia przez obie partie danego pomysłu. W większości wypadków tam, gdzie pomysł popiera Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość stanowczo mówi nie - i odwrotnie.
Jednak PiS i PO łączy jedna sprawa. Nasi eksperci proponują, aby reforma podatków została wprowadzona radykalnie. - Nawet jeśli miałoby to się odbyć kosztem wzrostu deficytu budżetowego w pierwszym roku obowiązywania nowych podatków, nie widziałbym w tym wielkiej tragedii. Wpływy zapewne będą większe w następnym roku - przekonuje Mateusz Szczurek. Otóż ani Platforma, ani PiS na radykalne rozwiązania się nie zgadzają.
Przy takim podejściu tych ugrupowań propozycje na pewno będą długo omawiane w Sejmie, ale nie wiadomo, czy kiedykolwiek wejdą w życie, jeśli obie partie będą upierały się przy swoich pomysłach.
11 propozycji zmian w podatkach
Pomysły BusinessWeeka oraz Marka Zubera i Mateusza Szczurka w imieniu swoich partii opiniowali: Jan Rokita (PO) oraz Kazimierz Marcinkiewicz (PiS).
1. Wprowadzenie podatku liniowego PIT
PO: tak - stawka 15 proc.
PiS: nie - chcemy doprowadzić do dwóch stawek 28 i 18 proc. Natomiast gdyby z jakichś powodów doszło do wprowadzenia jednej stawki podatku PIT, jesteśmy za pozostawieniem kwoty wolnej od podatku.
2. Wprowadzenie jednej stawki VAT
(likwidacja stawek obniżonych)
PO: tak - stawka 15 proc.
PiS: nie - stawka podstawowa 18 proc.
3. Wprowadzenie odpisów od PIT na system emerytalny (odmiana IKE)
PO: nie.
PiS: być może.
4. Wprowadzenie ulgi edukacyjnej (odpis na specjalny fundusz edukacyjny)
PO: nie.
PiS: raczej nie.
5. Obniżenie podatków akcyzowych (w tym ujednolicenie akcyzy na olej opałowy i olej napędowy)
PO: ta sprawa wymaga analizy, nie mamy na ten temat odpowiednich danych.
PiS: raczej nie.
6. Usunięcie opodatkowania dywidendy (w praktyce jest to podwójne opodatkowanie tych samych dochodów!)
PO: tak.
PiS: raczej tak.
7. Zastąpienie ulg dla samotnych, tzw. pępkowego, zasiłków rodzinnych itd. wariantem wspólnego opodatkowania z małoletnimi dziećmi (dzięki temu polityka prorodzinna prowadzona przez państwo będzie bezpośrednio wpływała także na decyzje o dzietności lepiej wykształconych, bogatszych rodziców.)
PO: to interesujący pomysł. Musimy go dokładnie przeanalizować. Na razie nie mówimy "nie".
PiS: raczej tak.
8. Wprowadzenie limitu odliczeń na związki wyznaniowe.
PO: tak.
PiS: raczej tak.
9. Likwidacja CIT w wypadku reinwestowania zysków (podobnie jak w Estonii od części reinwestowanej).
PO: nie.
PiS: ciągle brakuje wystarczających analiz, aby odpowiedzieć na to pytanie.
10. Podatek katastralny - od wartości nieruchomości, a nie od jej powierzchni.
PO: to sprawa do przemyślenia i wprowadzenia za kilka lat.
PiS: nie w najbliższej kadencji.
11. Wprowadzenie podatku dochodowego w rolnictwie (państwo nie może uprzywilejowywać rolników)
PO: tak.
PiS: raczej nie.