Na tropie talentów

Na tropie talentów

Dodano:   /  Zmieniono: 
W młodą sztukę warto inwestować, jest relatywnie tania i ma największy potencjał wzrostu
Kolekcjonerzy coraz przychylniejszym okiem spoglądają na sztukę współczesną. Obrazy młodych artystów są coraz lepszą lokatą kapitału. Choć Wilhelm Sasnal ukończył studia malarskie zaledwie pięć lat temu, już zdobył uznanie nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Jego obrazy, które kilka lat temu kosztowały od 2 do 4 tys. zł, dziś są kilkakrotnie droższe. Wzrosły też ceny dzieł innych młodych współtwórców wchodzących w skład krakowskiej grupy Ładnie: Marcina Maciejowskiego i Rafała Bujnowskiego. - W ciągu ostatniego roku bardzo zdrożały prace Rafała Bujnowskiego i Zbigniewa Rogalskiego. Obaj artyści mają w tym roku duże wystawy w galeriach niemieckich i ich prace cieszą się olbrzymim zainteresowaniem. Trudno jednak jednak kupić, praktycznie wszystkie są rezerwowane dla muzeów i kolekcji instytucjonalnych - mówi Michał Kaczyński, współzałożyciel warszawskiej galerii Raster.

Ze sztuki da się żyć
- Nie jest to jednak łatwe i nie dotyczy wszystkich. Miałam to szczęście, że zostałam zauważona - przyznaje Agata Bogacka, absolwentka wydziału grafiki ASP w Warszawie, współpracująca z galerią Raster.
Marszandzi są zgodni: w młodą sztukę warto inwestować. Takie prace nie są drogie i mają największy potencjał wzrostu. - Na bardzo dobrej sztuce współczesnej w dłuższym czasie można dużo zarobić - przyznaje Michał Kaczyński - nie ma takiej pracy, którą nasza galeria sprzedała w ciągu czterech lat istnienia, a której teraz chętnie nie odkupilibyśmy za takie same pieniądze. Jest też wiele prac, za które zapłacilibyśmy nawet pięciokrotność ceny sprzedaży - dodaje.

Co jednak kupować?
Odpowiedź można znaleźć w galerii Raster czy krakowskim Zderzaku. Michał Kaczyński radzi jednak skorzystać z profesjonalnego doradztwa, zwłaszcza przy konstruowaniu kolekcji.
Początkujący mogą śledzić reakcje publiczności podczas zagranicznych imprez, takich jak wystawa młodej sztuki polskiej w Londynie. W tym roku rozpocznie się ona 11 października i potrwa do 5 listopada. Tam będzie można przekonać się, które prace naszych artystów są najwyżej cenione za granicą. W poszukiwaniu talentów pomagają również organizatorzy corocznych konkursów dla studentów szkół artystycznych. Zdaniem Andrzej Starmacha, marszanda i kolekcjonera, są one dobrą okazją do zaobserwowania, co dzieje się wśród młodego pokolenia artystów.
W tym roku pierwsze miejsce w konkursie Obraz Roku 2004 zajął student IV roku Instytutu Sztuk Pięknych Uniwersytetu Zielonogórskiego na Wydziale Malarstwa - Arkadiusz Ruchomski. Czy werdykt międzynarodowego jury okaże się słuszny, zobaczymy za kilka lat.
Prace laureatów tegorocznego konkursu można było licytować na specjalnej aukcji zorganizowanej przez Dom Aukcyjny "Rempex". Nabywców znalazło tam wprawdzie tylko 10 prac, jednak w wypadku kilkunastu zawarto transakcje warunkowe po obniżonej cenie (od 600 zł do 3,3 tys. zł). Prace pozostałych uczestników konkursu można licytować do 15 maja na stronie www.artbiznes.pl.
Warto też zajrzeć na www.art-info.pl, gdzie do końca tego miesiąca trwa internetowa aukcja ponad 180 obrazów nadesłanych na konkurs Samsung Art Master. Ceny od 100 zł. 22 maja w warszawskiej Starej Pomarańczarni odbędzie się aukcja 50 najwyżej ocenionych prac.
W tym roku pierwsze miejsce w konkursie Samsung Art Master zajęła Anna Gubert, studentka poznańskiej ASP. W czerwcu jej prace zostaną wystawione podczas autorskiej wystawy w warszawskiej galerii Exit. Jury nagrodziło też Julitę Malinowską z krakowskiej ASP oraz Annę Kołodziejczyk, studentkę V roku wrocławskiej ASP, która wygrała również ubiegłoroczny konkurs.

Wiosna to dobry czas
Niewykluczone, że teraz właśnie jest najlepsza okazja, aby przyjrzeć się wymienionym młodym twórcom, zwłaszcza że jeszcze nie jest o nich głośno.
- Miałam wprawdzie propozycje wystaw, ale ofert kupna prac mi jeszcze nie składano - przyznaje Anna Kołodziejczyk, która ma świadomość, jak trudno jest przebić się na polskim rynku, myśli więc o podboju holenderskiego. Jej koleżanki ze studiów również mają zamiar szukać szczęścia za granicą, głównie w Londynie. - Na Zachodzie klimat bardzie sprzyja młodym twórcom - dodaje Anna Kołodziejczyk. A szkoda.